Trwa wyborczy wyścig o najwyższy urząd w państwie, a na pierwszym planie pojawia się Jacek Murański – postać z marginesu freak-fightów, skazana za pobicie, skompromitowana wielokrotnie w mediach, dziś wynoszona przez TVP do roli „eksperta” od moralności. Jeśli ktoś miał jeszcze złudzenia, że kampania 2025 r. opierać się będzie na programie i debacie – właśnie trafiły one do tej samej windy, do której rzekomo wsiadł Karol Nawrocki z prostytutką.
Pseudoafera wokół Karol Nawrockiego
Przypomnijmy, że pseudoafera dotyczy Karola Nawrockiego – obecnego prezesa IPN i kandydata popieranego przez PiS na prezydenta RP – oraz jego rzekomej roli w załatwianiu prostytutek gościom sopockiego Grand Hotelu w czasach, gdy pracował tam jako ochroniarz. Według ustaleń dziennikarzy Onetu oraz relacji byłych współpracowników, Nawrocki miał uczestniczyć w procederze sprowadzania pracownic seksualnych dla klientów hotelu. Świadkowie – dawni koledzy z ochrony – zeznali anonimowo, że młody Nawrocki pomagał organizować takie usługi towarzyskie, stojąc na straży interesów sutenerów i pilnując płatności od klientów. Ci rozmówcy Onetu obawiają się ujawnienia tożsamości, ale zapewniają o gotowości złożenia zeznań przed sądem.
W rozwój afery w zaskakujący sposób włączył się Jacek Murański – znany z gal typu freak-fight celebryta i sporadyczny komentator TVP Info. Murański, prywatnie również związany ze środowiskiem sportów walki, pojawił się w poniedziałek 26 maja na antenie TVP Info, by potwierdzić krążące rewelacje. Powołał się właśnie na swojego kolegę, Patryka Masiaka ps. Wielki Bu, twierdząc, że z jego relacji zna szczegóły dawnych zajęć Nawrockiego.
Kim dokładnie jest Jacek Murański?
Jednym z najpoważniejszych epizodów w życiu Jacka Murańskiego jest sprawa pobicia z 2008 roku, która zakończyła się wyrokiem skazującym. We wrześniu 2008 r. w prowadzonym przez Murańskiego pubie w Wałczu doszło do konfliktu z biznesmenem – byłym właścicielem nieruchomości, którą Murański nabył na licytacji komorniczej.
Według ustaleń prokuratury Murański razem z trzema ochroniarzami dotkliwie pobił mężczyznę (oraz jego kuzyna) żądając, by opuścił on dom przejęty przez Murańskiego. Sąd uznał Murańskiego winnym pobicia i skazał go na karę pozbawienia wolności – w efekcie spędził on około trzech lat w więzieniu (wyrok zapadł prawomocnie na 3 lata). Ten wyrok kładzie się cieniem na wizerunku Murańskiego; w mediach często przypominano, że jest on „skazany za pobicie” – tak został m.in. podpisany w programie TVP „Sprawa dla reportera”.
Jacek Murański utrzymuje jednak, że jest niewinny. Po latach zaczął publicznie przedstawiać swoją wersję wydarzeń, twierdząc, że został w tę sprawę wrobiony. W 2022 r. wystąpił kilkukrotnie w interwencyjnym programie „Sprawa dla reportera” Elżbiety Jaworowicz, gdzie opowiedział o szczegółach śledztwa i zatrzymania. Murański wyznał tam, że przyznał się do winy pod przymusem – zarzucił policjantom brutalność podczas aresztowania. Opisywał, że po zatrzymaniu był skuty kajdankami i bity (m.in. wielokrotnie kopany w okolice krocza), wskutek czego stracił przytomność i doznał obrażeń potwierdzonych badaniem lekarskim.
Sugerował, że funkcjonariusze mogli współpracować z owym biznesmenem i sfałszować dowody – np. wskazywał na wątpliwości co do śladów krwi znalezionych w jego lokalu (pobrane próbki DNA mogły zostać „podrzucone” później). Murański utrzymuje, że pobicia dokonali inni sprawcy kilka dni później, a on sam został pomówiony przez świadka koronnego – byłego ochroniarza, który obciążył go po zatrzymaniu
Podczas programu doszło do emocjonalnych scen – Murański uniósł głos na ekspertów i prowadzącą, krzycząc że nie szuka litości. Jego występ wywołał szeroki odzew. Media komentowały burzliwy przebieg programu, a postawę Murańskiego w studiu oceniano rozmaicie. Marcin Najman (znany pięściarz i freak-fighter) drwił w mediach społecznościowych z opowieści Murańskiego, pisząc ironicznie:
On dał się pobić policjantom? To jego da się pobić? Szkoda, że zapomniał się “odpalić” .
Mimo kontrowersyjnych okoliczności sprawy, wyrok skazujący formalnie nie został uchylony. Obecnie pełnomocnicy Murańskiego podjęli działania nadzwyczajne – złożyli w Prokuraturze Krajowej wniosek o skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego, licząc na uniewinnienie po latach. Ta głośna historia z przeszłości w znacznym stopniu zaciążyła na reputacji Murańskiego, stając się pierwszym poważnym cieniem na jego publicznym wizerunku.
Czytaj też: Publikacja wymierzona w Nawrockiego nie podlega Kodeksowi wyborczemu
Konflikt z reżyserem Konradem Niewolskim (2020)
Kolejnym znaczącym źródłem kontrowersji stał się otwarty konflikt z reżyserem Konradem Niewolskim. Jacek Murański, z wykształcenia politolog i okazjonalny aktor, zagrał epizodyczną rolę w filmie Niewolskiego pt. „Asymetria”. Współpraca jednak zakończyła się ostrym sporem – początkowo drobna różnica zdań przerodziła się w jawną wrogość.
Konrad Niewolski, znany z kontrowersyjnych zachowań, zaczął regularnie publikować w internecie ataki na Murańskiego. W filmach na YouTube Niewolski oskarżał Jacka Murańskiego i jego rodzinę o najcięższe czyny, nie szczędząc przy tym obelg. Posuwał się do twierdzeń, jakoby Murański był „pozerem, kłamcą i gwałcicielem, a nawet handlował dziećmi i kierował szajką pedofilską”. Te szokujące (i niepotwierdzone) zarzuty wykraczały poza granice zdrowego rozsądku – w swoich nagraniach reżyser momentami brnął w absurd (np. opowiadał o kosmitach szykujących apokalipsę).
Mimo skrajnej niewiarygodności części zarzutów, konflikt był bardzo głośny w polskim internecie. Filmiki Niewolskiego zdobywały dziesiątki tysięcy wyświetleń, a w sekcji komentarzy aż huczało od spekulacji i szyderstw. Jacek Murański odpowiadał własnymi wypowiedziami, również nie przebierając w słowach – panowie obrzucali się publicznie wyzwiskami i pomówieniami. Ten skandal przyciągnął dużą uwagę internautów i paradoksalnie przyczynił się do wzrostu rozpoznawalności Murańskiego. To właśnie dzięki konfliktom i skandalom takiego kalibru Jacek Murański stał się znany w świecie „freak-fight” – zainteresowanie jego osobą rosło, choć w negatywnym kontekście.
Wejście do freak-fightów i spór z Arkadiuszem Tańculą (2021–2022)
Na fali internetowego rozgłosu Murański wraz z synem Mateuszem wkroczyli do świata gal freak-fight. Z czasem Jacek stał się jedną z twarzy federacji FAME MMA. Już od początku obecności w FAME towarzyszył mu głośny konflikt z innym zawodnikiem – Arkadiuszem Tańculą. Co ciekawe, Tańcula był niegdyś prywatnie przyjacielem Mateusza Murańskiego.
Relacja załamała się po pewnym incydencie: na jednej z imprez Mateusz został wyrzucony z klubu i – według jego relacji – odurzony oraz pobity. Młody Murański twierdził, że Arkadiusz Tańcula maczał w tym palce. Jacek stanął murem za synem – publicznie oskarżał i obrażał Tańculę jeszcze zanim doszło do ich pierwszego sportowego starcia.
Konflikt szybko przeniósł się na gale FAME MMA. Mateusz Murański i Arkadiusz Tańcula zmierzyli się po raz pierwszy w 2021 r. (Tańcula wygrał). Jednak osobiste urazy bynajmniej nie ucichły – przeciwnie, napięcie rosło. Murańscy postanowili również szukać sprawiedliwości na drodze prawnej. Jacek i Mateusz Murańscy pozwali Tańculę w sądzie, twierdząc, że z winy Arka doszło do zerwania intratnego kontraktu Mateusza z pewną firmą.
Jacek ujawnił w wywiadzie, że w pozwie domagają się 560 tysięcy złotych odszkodowania za utracone korzyści – firma rozwiązała umowę z Mateuszem, powołując się na materiały wideo, które Tańcula zamieścił na YouTube. Spór więc toczył się równolegle na ringu i w sądzie.
W międzyczasie doszło do kolejnych konfrontacji sportowych. Kulminacją stała się gala FAME MMA 15 (w 2022 r.), gdzie rozegrano aż dwa pojedynki tego samego wieczoru: Arkadiusz Tańcula najpierw walczył z Mateuszem Murańskim, a kilkanaście minut po wygranej przez duszenie – wyszedł ponownie do klatki, by zmierzyć się z Jackiem Murańskim (w tzw. klatce rzymskiej). Tańcula również i tę walkę wygrał (na punkty), pokonując ojca i syna jednego dnia. Mimo że sportowo Tańcula udowodnił swoją wyższość, antagonizm nie wygasł. Arkadiusz Tańcula stał się jednym z najzagorzalszych krytyków Jacka. Otwarcie stwierdzał, że „Muran szkodzi całemu środowisku” freak-fight i apelował, by Murańskiego usunąć z federacji oraz internetu. Tańcula podkreślał, że kontrowersyjne zachowanie Jacka (i Mateusza) psuje wizerunek dyscypliny.
Konflikt z Tańculą był jednym z najbardziej medialnych sporów Murańskiego. Przysporzył mu on zarówno rozgłosu, jak i złej sławy. Wizerunek Jacka jako awanturnika potwierdzały jego własne czyny – np. wulgarny incydent podczas konferencji FAME: przy okazji promowania kolejnej gali Jacek publicznie wyzwał Tańculę na rewanż i doszło między nimi do szarpaniny podczas face-to-face. Te sceny obiegły internet, dokładając kolejny punkt do listy wybryków Murańskiego.
Kontrowersje w FAME MMA: Nitro i Wardęga (2022)
W 2022 roku wokół osoby Jacka Murańskiego narosło jeszcze więcej kontrowersji, co ostatecznie doprowadziło do jego rozstania z federacją FAME MMA. Pierwszą głośną aferą był konflikt z popularnym YouTuberem Sergiuszem Górskim, znanym jako „Nitrozyniak”. Nitro od początku krytykował działalność rodziny Murańskich w FAME – w swoich streamach wyśmiewał ich zachowania i negatywnie komentował ich występy. Sytuacja drastycznie zaostrzyła się, gdy w internecie (m.in. na portalu Wykop.pl) pojawiła się plotka uderzająca w życie prywatne Nitro.
Rozpowszechniono fałszywą informację, jakoby nitro wychowywał nie swoje dziecko – sugerowano, że biologicznym ojcem jego syna jest inny YouTuber (przyjaciel Nitro, Rafał „Takefun” G.). Wszystko wskazywało na to, że za tą plotką stoją Murańscy. Sam Nitro potwierdził, że Jacek Murański publicznie powielał te insynuacje. Dla Sergiusza Górskiego była to granica, której przekroczenia nie zamierzał tolerować – ocenił działania Murańskiego jako haniebne pomówienie uderzające w rodzinę. W rezultacie Nitro zapowiedział pozew sądowy. We wrześniu 2022, w rozmowie z innym twórcą (Sylwestrem Wardęgą), potwierdził, że złożył już pozew przeciwko Jackowi, Mateuszowi oraz Joannie Godlewskiej-Murańskiej (żonie Jacka) za szerzenie oszczerstw. Był to jasny sygnał, że granice „trash-talku” zostały przez Murańskich poważnie przekroczone.
Równolegle Jacek Murański popadł w konflikt z samym Sylwestrem Wardęgą – jednym z najpopularniejszych influencerów w Polsce. Wardęga, choć nie zaangażowany bezpośrednio w spór, publicznie zajął stanowisko przeciw „Muranowi”. Po serii ekscesów oznajmił, że zerwie współpracę z FAME MMA, jeśli Murański nadal będzie tam walczył. Był to poważny cios, bo Wardęga jako znany streamer wspierał medialnie gale freak-fight. W obliczu rosnącej presji ze strony środowiska (Tańcula, Nitro, Wardęga i wielu fanów) federacja FAME zaczęła wyciągać wnioski.
Zakończenie współpracy z FAME MMA (koniec 2022)
Pod koniec 2022 roku stało się jasne, że kontrowersje wokół Murańskiego wymknęły się spod kontroli federacji. Jeden z włodarzy FAME MMA, Krzysztof Rozpara, ogłosił w grudniu 2022, że organizacja nie przedłuży kontraktu z Jackiem Murańskim. W oficjalnych wypowiedziach zaznaczano, iż decyzja ta rzekomo nie wynika z „nacisków zewnętrznych”, a jedynie z wewnętrznej oceny sytuacji. Niemniej obserwatorzy zauważyli, że Murański przekroczył pewne granice akceptowalnych prowokacji. Jego kolejne skandale zamiast bawić – zaczęły szkodzić marce FAME. Nawet część fanów, początkowo rozbawionych stylem „Murana”, miała dość. Włodarze przyznali, że kontrowersje, których sobie nie życzą, zaczęły przeważać.
. Decyzja o rozstaniu zapadła tuż po gali FAME 15. Arkadiusz Tańcula nie krył satysfakcji – publicznie triumfował, że osiągnął swój cel wyrzucenia „Murana”. Również Sylwester Wardęga odetchnął z ulgą, mogąc dalej współpracować z FAME bez wchodzenia z nim w kolizję.
Odejście Murańskiego z topowej federacji było głośno komentowane. Media podkreślały, że jego „kariera” została wystrzelona skandalami, ale też na skandalach się wykoleiła. Onet w analizie wskazywał, że Jacek wybił się na konfliktach (jak ten z Niewolskim), lecz ostatecznie kumulacja negatywnych emocji uczyniła go dla federacji bardziej kulą u nogi niż magnesem na widzów. Zapowiadano, że Murański prawdopodobnie przeniesie się do innej organizacji freak-fight (co rzeczywiście nastąpiło – w 2023 związał się z Prime Show MMA), jednak już bez tak wysokich gaży, na jakie mógł liczyć w FAME.
Konflikt z Marcinem Najmanem – słowne i fizyczne utarczki (2023–2024)
Niemal równolegle Jacek Murański wikłał się w coraz ostrzejszy konflikt z Marcinem Najmanem – byłym bokserem, również barwną postacią freak-fightów. Ich spór uchodził za jeden z największych konfliktów w polskim internecie w latach 2023–24. Początkowo ograniczał się do wzajemnych uszczypliwości i wyzwisk w mediach społecznościowych. Najman znany jest z ciętego języka i lubił wbijać szpilki rywalom, a Murański dostarczał mu wielu powodów. Sytuacja jednak eskalowała, gdy Jacek posunął się do niezwykle personalnego ataku. W pewnym momencie Murański publicznie powiedział do Najmana, że ten wychowuje nie swoje dziecko. Ta insynuacja (podobna do wcześniejszej akcji z Nitro) wywołała szok nawet w środowisku freak-fight. Wiele osób uznało to za cios poniżej pasa. Znany trener MMA Mirosław Okniński ostro skrytykował Murańskiego i stwierdził, że po takim tekście nie chce mieć z nim nic do czynienia. Sam Najman, jak się okazało, głęboko to zapamiętał. Wsparł publicznie Oknińskiego i nazwał Jacka Murańskiego „kapusiem” – sugerując, że Murański ma mentalność donosiciela i wplątuje w konflikty osoby postronne.
Na tle tej zaciekłej wymiany słownej zaczęto planować ich bezpośrednią konfrontację sportową. Pierwotnie Murański i Najman mieli zawalczyć już w marcu 2023 na gali High League 6, lecz plany pokrzyżowała tragedia – niespodziewana śmierć syna Jacka, Mateusza Murańskiego, w lutym 2023. Jacek w żałobie wycofał się wówczas z walki. Konflikt jednak tylko przycichł na chwilę. Kilka miesięcy później panowie znów stanęli naprzeciw siebie na konferencji High League 7 (maj 2023). Tam doszło do pierwszego fizycznego starcia za kulisami. Według relacji Najmana, podczas konferencji doszło do prowokacji – Najman spoliczkował Murańskiego na scenie.
W rewanżu Jacek miał czyhać na niego po zejściu ze sceny: „Zaczaił się za kotarą” i próbował uderzyć Najmana z zaskoczenia, gdy ten przechodził korytarzem. Doszło do szarpaniny, ochraniarze musieli interweniować. Najman opowiadał wulgarnie w wywiadach, że poczuł cios „musnięty” przez Murańskiego i ruszył na niego z pięściami – grożąc, że go „załatwi na miejscu”. Całą awanturę zarejestrowały kamery zaplecza (materiał ujawniono w oficjalnym vlogu federacji), a w tle słychać było krzyki żony Jacka, próbującej bronić męża. Ten backstage’owy incydent ponownie podsycił emocje i stał się pożywką dla mediów plotkarskich oraz kanałów komentatorskich.
Ostatecznie do ich długo zapowiadanego pojedynku doszło kilka miesięcy później, już w nowej federacji Clout MMA 4. W marcu 2024 w łódzkiej Atlas Arenie Murański i Najman zmierzyli się na szczególnych zasadach (boks w małych rękawicach z dozwolonymi uderzeniami głową i łokciami). Ku zaskoczeniu wielu, Jacek Murański znokautował Marcina Najmana w niespełna minutę. Walka była krótka, ale poprzedzający ją hype – ogromny. Podczas promocji gali doszło jeszcze do jednego skandalu: w programie „Roast” (6 marca 2024) obaj zawodnicy mieli się wzajemnie „przekomarzać” przed publicznością. Atmosfera jednak wymknęła się spod kontroli. Najman, sprowokowany ostrymi docinkami Murańskiego, nie wytrzymał – cisnął w niego butelką, potem rzucił się z pięściami i kopniakiem na scenie.
Ochrona musiała ich rozdzielać, a transmisję na żywo śledziło ponad 120 tys. widzów online. Nagranie z tego zajścia błyskawicznie rozniosło się po sieci, potwierdzając opinię, że konflikt Najman–Murański przekroczył wszelkie granice „show” i przerodził się w realną nienawiść. Mimo to walka doszła do skutku, a spektakularna wygrana Jacka była dla niego momentem triumfu. Jednak nawet ta wygrana – zamiast ocieplić jego wizerunek – przez wielu została skwitowana żartami (Najman od lat uchodzi za najsłabszego sportowo celebrytę MMA, więc pokonanie go nie zamknęło ust krytykom).
Inne incydenty i postępowania prawne
Lista kontrowersyjnych epizodów z udziałem Jacka Murańskiego jest długa i wykracza poza wyżej opisane główne konflikty. Murański miewał spięcia niemal z każdym, kogo spotkał na swojej drodze w świecie freak-fightów. W 2022 r. wszedł w zatarg z Pawłem Jóźwiakiem – szefem federacji FEN i jednocześnie zawodnikiem Prime Show MMA. Ich konflikt rozstrzygali w klatce aż dwukrotnie. Pierwszy raz walczyli na Prime MMA 5, gdzie po ostrej wymianie słownej przed galą zwyciężył Jóźwiak (decyzją sędziów). Mimo pozorów zgody po walce, Murański nadal prowokował – wyzwał Jóźwiaka na rewanż przy okazji Prime MMA 6, co skończyło się bójką już na konferencji (panowie szarpali się podczas face-to-face).
W rewanżu na Prime MMA 7 Jacek zdołał zaskoczyć rywala i wygrał (niejednogłośną, kontrowersyjną decyzją). Ich trzecie starcie planowano na Prime 9, jednak Jóźwiak wycofał się w ostatniej chwili z powodów zdrowotnych]. Choć ten konflikt miał głównie charakter sportowy i marketingowy, również obfitował w wzajemne obelgi i przepychanki, co podtrzymywało opinię Murańskiego jako zawodnika „konfliktowego na każdym polu”.
Również w życiu prywatnym i na salach sądowych Murański nie stronił od sporów. Poza wspomnianymi pozwami przeciw Tańculi i przeciw niemu (Nitro), na jaw wyszedł rodzinny konflikt Jacka z jego bratem, Markiem Murańskim. Bracia pokłócili się na forum publicznym – Marek zarzucił Jackowi kłamstwa i naruszenie dóbr osobistych (prawdopodobnie w związku z wypowiedziami Jacka na temat rodziny). Sprawa trafiła do sądu cywilnego. Na początku 2025 roku media obiegła informacja, że Jacek Murański przegrał proces z własnym bratem o ochronę dóbr osobistych – sąd oddalił racje Jacka i zasądził odpowiednie zadośćuczynienie dla strony powodowej (szczegóły wyroku nie zostały podane do publicznej wiadomości). Ta przykra porażka sądowa dodatkowo obciążyła jego reputację, bo pokazała, iż nawet najbliżsi pozywają go za pomówienia.
Warto dodać, że Jacek Murański sam nie waha się sięgać po instrumenty prawne przeciw krytykom. Znany jest z grożenia pozwami osobom, które – jego zdaniem – rozpowszechniają nieprawdę na jego temat. Przykładowo w 2022 r. deklarował podjęcie kroków prawnych wobec Konrada Niewolskiego za szkalujące oskarżenia (choć nie wiadomo, czy faktycznie sprawa trafiła do sądu). Również wobec niektórych komentatorów internetowych Murański składał prywatne akty oskarżenia z tytułu zniesławienia. Z doniesień branżowych wynika, że procesy te ciągną się, a Murański bywał krytykowany za ich przewlekłość (np. kilkukrotne odraczanie rozpraw z powodów formalnych).
Reakcje medialne i wpływ na wizerunek publiczny
Seria opisanych wyżej afer i zachowań sprawiła, że Jacek Murański stał się jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiego show-biznesu sportowego. Jego publiczny wizerunek jest w dużej mierze negatywny – wykreowany przez pasmo konfliktów, skandali i skrajnych wypowiedzi. Media często określają go mianem kontrowersyjnego celebryty, a nawet antybohatera freak-fightów.
W opinii wielu komentatorów Murański przekroczył granice akceptowalnego „dymienia” (podgrzewania atmosfery) i stał się symbolem toksycznych zachowań, jakie przeniknęły do świata sportów walki. Sylwester Wardęga nazwał go wprost „starą gangreną”, która zatruwa polskie MMA. Arkadiusz Tańcula i inni zawodnicy wielokrotnie podkreślali, że dla dobra dyscypliny Jacek powinien zniknąć ze sceny.
Także reakcja kibiców ewoluowała z czasem od zaciekawienia do zmęczenia i krytyki. O ile początkowo część fanów doceniała pewien element show, jaki wnosił Murański (awantury na konferencjach, barwne opowieści), o tyle z biegiem czasu przeważyło zniesmaczenie. Szczególnie po serii niewiarygodnych historii opowiadanych przez Jacka – jak chociażby jego mitomaniczne przechwałki o rzekomej służbie w Legii Cudzoziemskiej – internauci zaczęli otwarcie szydzić z Murańskiego. Brak dowodów na jego heroiczne opowieści podważył wiarygodność Jacka. W social mediach przyklejono mu łatkę osoby, która „zmyśla bajki o swoim bogatym życiorysie”. Memem stały się jego wywiady, w których nagle zaczynał mówić łamaną „francuszczyzną”, rzekomo potwierdzając swój legionowy epizod – w oczach większości widzów było to groteskowe przedstawienie.
Negatywny rozgłos wokół Murańskiego sprawił też, że coraz mniej osób publicznych chce mieć z nim do czynienia. Wspomniany trener Okniński uciął kontakty po incydencie z Najmanem, federacja FAME zakończyła współpracę, a nawet tak kontrowersyjni gracze jak Marcin Najman (sam przecież nie stroni od skandali) publicznie piętnowali niektóre zagrania Jacka, uznając je za niedopuszczalne. Jednocześnie, paradoksalnie, Murański wciąż znajduje sobie miejsce w mniejszych organizacjach – kontrowersja pozostaje jego „znakiem firmowym”, który przyciąga uwagę widowni szukającej sensacji. Jednak jego „kariera” wydaje się chylić ku upadkowi. Jak zauważył Przegląd Sportowy, po serii porażek sportowych i ośmieszeniu się kolejnymi awanturami, Murański stracił resztki powagi w oczach fanów. Jego groźby i przechwałki przestały być traktowane serio, a kolejne wyskoki budzą raczej politowanie niż autentyczne emocje.
Podsumowując, Jacek Murański zbudował swoją rozpoznawalność na kontrowersjach i konfliktach, ale te same czynniki doprowadziły do poważnych problemów prawnych oraz fatalnej reputacji. Od wyroku za pobicie, poprzez publiczne wojny z celebrytami, aż po procesy o pomówienia – historia jego dokonań poza sportowych przypomina katalog skandali. Media opisują go jako osobę uwikłaną w niekończące się dramaty i otwarcie zadają pytanie, czy to już schyłek „kariery” samozwańczego freak-fightera. Murański w oczach opinii publicznej stał się przykładem celebryty, dla którego chwilowy rozgłos okupiony został długotrwałą utratą zaufania i szacunku widzów.
Źródła: Zebrano na podstawie doniesień prasowych (Fakt, Onet, Interia, O2) oraz wypowiedzi uczestników konfliktów. Wszystkie cytowane materiały źródłowe oznaczono w tekście.

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






