Koszyk inflacyjny GUS zmieniony – inflacja sztucznie zaniżona? (FOTO: canva)

Koszyk inflacyjny GUS zmieniony – inflacja sztucznie zaniżona?

Coroczne zmiany w strukturze koszyka inflacyjnego GUS wywołują lawinę politycznych komentarzy i kontrowersji. Choć dla statystyków to procedura rutynowa, dla wielu wyborców – zwłaszcza tych czujących realne skutki wzrostu cen – to próba „podrasowania” oficjalnych danych. Co się zmieniło, kto zyskał, kto stracił i dlaczego inflacja spadła, mimo że ceny w sklepach mówią co innego?

Trzy fakty, które musisz znać:

  1. Udział żywności w koszyku inflacyjnym GUS spadł w 2025 r. do 25,9 proc.
  2. Zmiana wag koszyka inflacyjnego obniżyła odczyt inflacji nawet o 0,6 pkt proc.
  3. GUS co roku modyfikuje koszyk inflacyjny według danych z badania wydatków domowych.

Jak działa koszyk inflacyjny i kto go zmienia

Koszyk inflacyjny to zbiór kategorii wydatków, na podstawie których Główny Urząd Statystyczny oblicza oficjalny wskaźnik inflacji – CPI. Co roku struktura tego koszyka jest aktualizowana w oparciu o badania budżetów gospodarstw domowych. GUS zastrzega, że to standardowa praktyka, a zmiany mają odzwierciedlać aktualne zachowania konsumentów.

W 2023 r. koszyk bazował na wydatkach z 2022 r., w 2024 – na danych z 2023, a w 2025 – na wstępnych wynikach z 2024 r. Oprócz zmian wag (czyli udziałów procentowych konkretnych kategorii), GUS modyfikuje także reprezentatywne produkty – dodając np. żywność wegańską czy nowe usługi medyczne, a usuwając te, które wyszły z obiegu.

Tak skonstruowany koszyk inflacyjny staje się podstawą do wyliczania rocznego CPI – kluczowego wskaźnika, który trafia na nagłówki gazet i wpływa na decyzje rządu, banku centralnego oraz portfele obywateli.

Spadki żywności, wzrosty transportu – kto traci na nowym koszyku

Zmiany w koszyku inflacyjnym na lata 2023–2025 wyraźnie pokazują przesunięcie ciężaru w stronę usług i transportu. W 2023 r. żywność miała wagę 27,01 proc., w 2024 r. – 27,63 proc., a w 2025 r. – już tylko 25,9 proc. Jednocześnie wzrosły udziały transportu (do 11,1 proc.), rekreacji i kultury (do 7,1 proc.), a także zdrowia (do 5,8 proc.).

Zmalał udział energii i użytkowania mieszkania (z 20,43 proc. w 2024 do 19,4 proc. w 2025), alkoholu i tytoniu (z 5,66 proc. do 5,2 proc.) oraz łączności. Te przesunięcia sprawiają, że kategorie, które realnie drożeją najszybciej – jak żywność czy energia – mają mniejszy wpływ na ostateczny wskaźnik CPI.

Koszyk inflacyjny GUS zmieniony – inflacja sztucznie zaniżona?
Koszyk inflacyjny GUS zmieniony – inflacja sztucznie zaniżona?

Czytaj więcej: Polska zadłużana po cichu. Sprzedaż 80 mld zł w obligacjach

Nowy koszyk inflacyjny zaniża inflację? Ekonomiści wyjaśniają

Zmiana wag w koszyku inflacyjnym wpłynęła na obniżenie oficjalnych danych o inflacji. W styczniu 2025 r., według GUS, inflacja wyniosła 4,9 proc., choć bez aktualizacji wag byłaby to wartość o około 0,6 pkt proc. wyższa. Ekonomiści podkreślają, że takie „dezinflacyjne” działanie jest naturalnym efektem przesunięcia wag – im większy udział mają produkty drożejące wolniej, tym niższy odczyt inflacji.

Eksperci, w tym Joanna Tyrowicz z RPP, podkreślają, że zmiana koszyka inflacyjnego ma swoje uzasadnienie – konsumpcja w Polsce się zmienia, a wydatki na podstawowe dobra spadają w miarę bogacenia się społeczeństwa. To zjawisko znane jako prawo Engla.

Ale dla przeciętnego konsumenta nie ma znaczenia, czy dane są „statystycznie poprawne” – ważniejsze jest to, co widzi w sklepie, na stacji benzynowej czy w rachunkach za prąd. Dlatego właśnie koszyk inflacyjny staje się dziś narzędziem nie tylko analizy, ale i politycznej walki.

Polityczna burza: „propaganda sukcesu” czy rutyna statystyczna?

Zmiany koszyka inflacyjnego stały się przedmiotem ostrej krytyki ze strony opozycji. Poseł Zbigniew Kuźmiuk porównał je do „stłuczenia termometru, by nie mieć gorączki”. Według polityków PiS, zmniejszenie udziału żywności i energii „akurat wtedy, gdy te ceny rosną najszybciej”, to celowe działanie, by zaniżyć oficjalne dane o inflacji.

Media związane z opozycją alarmowały, że „wystarczyło pomieszać w koszyku, by inflacja spadła o 0,4 pkt proc.”. Zarzut był prosty: nie zmieniły się ceny, lecz sposób ich liczenia.

Z kolei ekonomiści i analitycy finansowi – m.in. z Credit Agricole czy Bankier.pl – wskazują, że koszyk inflacyjny GUS zmienia się co roku i jest zgodny z międzynarodowymi standardami. Nie ma tu miejsca na „polityczne zaklęcia” – to procedura techniczna, choć jej skutki mogą być szeroko interpretowane.

Zobacz też: Trzaskowski obiecuje 60 tys. zł kwoty wolnej, ale rząd już to odrzucił

GUS/inwestycje.pl/wpolityce.pl/mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.