Gdańskie Nieruchomości unieważniły przetarg na opracowanie dokumentacji projektowej dla zespołu zabytkowych chat rybackich w Jelitkowie. Oferty otwarto 2 września 2025 r., ale decyzję o anulowaniu postępowania wydano dopiero 5 grudnia. Oficjalnym powodem było przekroczenie budżetu, choć najtańsza z ofert była o ponad 200 tys. zł niższa od zaplanowanej kwoty.
Trzy szybkie fakty:
- Przetarg anulowano 94 dni po otwarciu ofert, mimo że jedna z nich była znacznie poniżej budżetu.
- Probud ze Szczecina zaproponował 861 tys. zł – najniższą i jedyną ofertę mieszczącą się w limicie.
- Gdańskie Nieruchomości zarezerwowały na ten cel 1 mln 78 tys. zł.
Kuriozum z budżetem w tle
To, co wydarzyło się w tym postępowaniu, trudno wytłumaczyć logiką. W świetle dokumentów, kwota przewidziana na realizację zadania wynosiła 1 mln 78 tys. zł, podczas gdy najniższa oferta zamykała się w 861 tys. zł. Różnica ponad 200 tys. zł mogła oznaczać oszczędność dla miasta, tymczasem przetarg został unieważniony z powodu… rzekomego przekroczenia tej kwoty.
Z formalnego punktu widzenia, powołano się na art. 255 pkt 3 ustawy Prawo zamówień publicznych. Problem w tym, że ten przepis dotyczy sytuacji, gdy żadna z ofert nie mieści się w budżecie. A tutaj jedna wyraźnie się mieściła. Takie rozstrzygnięcie podważa sens prowadzenia postępowań przetargowych i rodzi pytania o rzeczywiste intencje zamawiającego.
Czytaj więcej: Zabytki w Polsce. Tylko mniej niż połowa Polaków chce je ratować
Procedura zakończona, dokumentacja dalej w próżni
Przetarg dotyczył opracowania dokumentacji projektowej dla kompleksu zabytkowych chat z przełomu XIX i XX wieku. Zakres obejmował także projekt rozbiórek, zagospodarowanie terenu i sprawowanie nadzoru autorskiego. Obiekty od lat niszczeją, a jeden z nich spłonął w 2023 roku.
Dokumentacja miała powstać w ciągu 325 dni. Na razie jednak wszystko zatrzymało się na etapie administracyjnym. Choć najniższa oferta mogła zostać przyjęta, urzędnicy wybrali ścieżkę anulowania całej procedury, mimo wcześniejszych zapowiedzi o priorytetowym charakterze inwestycji.
Czas mija, a chaty czekają
W ciągu ostatnich lat temat rewitalizacji Jelitkowa wracał wielokrotnie. Chaty przy ul. Bałtyckiej to jedne z ostatnich pozostałości dawnego charakteru dzielnicy. Ich adaptacja miała przyciągnąć turystów i lokalnych rzemieślników, a także przywrócić blask zapomnianej przestrzeni. Tymczasem historia dokumentacji stała się symbolem urzędniczej stagnacji i niezrozumiałych decyzji.


Zobacz też: Pięć niezapomnianych miejsc na jednodniowy wypad na Pomorzu

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






