Sprawa kradzieży auta rodziny premiera nie traci tempa. Jeden z podejrzanych usłyszał kolejne zarzuty. Prokuratura nie zwalnia i zapowiada finał śledztwa do 30 czerwca. Tymczasem lista przestępstw rośnie, a sąd podtrzymuje areszt. To pokazuje, że śledczy działają szybko i bez taryfy ulgowej.
Nowe zarzuty, pięć czynów na koncie
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku informuje wprost – materiał dowodowy się rozrasta. Rzecznik Mariusz Duszyński przekazał PAP, że podejrzany Łukasz W. usłyszał kolejne zarzuty. Łącznie jest ich już pięć. Trzy dotyczą kradzieży z włamaniem do samochodów. Co istotne, chodzi o czyny popełnione w warunkach powrotu do przestępstwa. To zmienia perspektywę procesową i grożącą karę.
Śledczy uzyskali nowe opinie kryminalistyczne. Wydano postanowienie o uzupełnieniu zarzutów. Prokurator złożył też wniosek o przedłużenie tymczasowego aresztu. Sąd wniosek uwzględnił. Łukasz W. pozostaje więc za kratami. W efekcie śledztwo ma spokojne warunki do dalszej pracy.
Czytaj więcej: Zięć premiera prezesem spółki, na którą skarżą się mieszkańcy Chwaszczyna
Śledztwo przedłużone do czerwca – Lexus premiera w oku śledczych
Postępowanie zostało formalnie przedłużone do 30 czerwca br. Do tego czasu prokuratura planuje jego zakończenie. To jasny sygnał, że śledczy chcą domknąć sprawę w ciągu najbliższych 3 miesięcy. Prace trwają intensywnie.
Obecnie kompletowany jest materiał dowodowy. Analizowane są nagrania z monitoringu. Badane są dane z zabezpieczonych nośników elektronicznych. Przesłuchiwani są świadkowie, zwłaszcza w kontekście nowych zarzutów. To żmudna robota, ale konieczna, by akt oskarżenia był szczelny.
Z kolei wobec drugiego podejrzanego, Stefana N., zmieniono środek zapobiegawczy. 12 lutego br. sąd uchylił areszt. Zastosowano dozór policji. Do tego obowiązek stawiennictwa w jednostce. Nałożono zakaz kontaktu z określonymi osobami. Jest też poręczenie majątkowe i zakaz opuszczania kraju. To pakiet restrykcji, który ma zabezpieczyć tok postępowania.
Zobacz: Donald Tusk opuścił 64 proc. głosowań w Sejmie
Kradzież pod domem premiera
Do zdarzenia doszło we wrześniu ub.r. w Sopocie. Auto marki Lexus należało do rodziny szefa rządu. Zniknęło w okolicy domu premiera. Sprawa od początku budziła zainteresowanie opinii publicznej. Nie tylko ze względu na markę auta, ale przede wszystkim na właściciela.
Reakcja służb była szybka. Kilka godzin po zgłoszeniu Lexus premiera został odnaleziony. Stał na jednym z parkingów w Gdańsku. To pokazuje, że system reagowania zadziałał sprawnie. Potem ruszyły zatrzymania.
Najpierw w ręce policji trafił mieszkaniec Sopotu – Łukasz W. Usłyszał zarzut kradzieży oraz użycia podrobionych tablic rejestracyjnych. Tablice zostały umieszczone na skradzionym aucie. Mężczyzna został aresztowany. W październiku zatrzymano drugiego podejrzanego. Odpowie za współudział w kradzieży.
Warto zauważyć, że mimo medialnego ciężaru sprawy śledztwo toczy się według standardowych procedur. Są opinie biegłych. Są decyzje sądu. Są kolejne czynności dowodowe. Tempo jest szybkie, ale nie widać improwizacji. To raczej konsekwentne domykanie kolejnych wątków.
To może cię zaciekawić: Kradzież luksusowego samochodu w Pruszczu Gdańskim
mn/PAP

