Los Angeles jak pole bitwy. Gwardia Narodowa na ulicach (FOTO: X)

Los Angeles jak pole bitwy. Gwardia Narodowa na ulicach

Zatrzymania nielegalnych imigrantów przez ICE w Los Angeles, ujawnione w niedzielę przez Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wywołały prawdziwą burzę. Wśród ujętych – osoby z wyrokami za molestowanie dzieci, przemoc domową i kradzieże. Gdy agenci wykonują swoje obowiązki, ulice miasta zamieniają się w pole bitwy. Policja w pełnym uzbrojeniu, Gwardia Narodowa i tłumy protestujących broniących „praw człowieka”. Kalifornia coraz wyraźniej pokazuje, że stoi nie po stronie prawa, a po stronie bezkarności.

Trzy fakty:

  1. ICE zatrzymało pięć osób z ciężkimi zarzutami kryminalnymi – od molestowania po kradzieże.
  2. Miasto Glendale zerwało umowę z ICE po 15 latach – pod naciskiem opinii publicznej.
  3. DHS oskarża lokalnych polityków o wspieranie przestępczości i sabotowanie egzekwowania prawa.

Gwałciciele i przestępcy na wolności – tak wygląda „opór” wobec ICE

Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego poinformował, że pięć osób zatrzymanych w weekendowych operacjach ICE w Los Angeles miało kryminalną przeszłość – i to nie błahą. Wśród przestępstw znalazły się napaści seksualne na dzieci, przemoc domowa oraz poważne kradzieże. ICE, mimo ulicznych zamieszek, wykonało swoje obowiązki, chroniąc obywateli. Jak zaznaczyła rzeczniczka DHS Tricia McLaughlin, „zamiast podziękowań, funkcjonariusze spotykają się z agresją i próbami sabotowania ich pracy”.

W Los Angeles trwają protesty – nazwane przez lewicowe media „pokojowymi”. W rzeczywistości dochodzi do starć, ataków na policję i prób zakłócenia federalnych działań.

Czytaj więcej: Polaryzacja polityczna. USA kontra Polska – kluczowe różnice

Glendale kapituluje przed presją. Przestępcy mają powody do świętowania

Miasto Glendale, część hrabstwa Los Angeles, poinformowało w niedzielę, że kończy współpracę z ICE. Przez 15 lat lokalna jednostka udostępniała swoje obiekty do tymczasowego przetrzymywania nielegalnych imigrantów. Teraz – pod presją aktywistów i w obawie o „percepcję społeczną” – miasto się wycofuje.

W komunikacie napisano, że to decyzja niepolityczna, ale „oparta na wartościach lokalnych: zaufaniu, bezpieczeństwie i przejrzystości”. Tymczasem DHS nie ma wątpliwości: to polityczny ukłon w stronę środowisk, które chcą zneutralizować federalne instytucje.

„Glendale staje po stronie gwałcicieli i morderców. Wybiera lojalność wobec nielegalnych imigrantów, zamiast ochrony własnych obywateli” – oświadczył resort. Sekretarz Kristi Noem dodała: „Nie zatrzymacie nas. Nie spowolnicie”.

Pod maską protestu – polityczna ofensywa

W centrum Los Angeles zebrała się kolejna „pokojowa” grupa – śpiewają hymny, modlą się, domagają się uwolnienia zatrzymanych. Sceny te pokazują zderzenie dwóch światów: funkcjonariusze LAPD gotowi na ewentualne zamieszki i tłum, który coraz bardziej traktuje przestrzeń publiczną jako pole politycznej agitacji.

Za tą mobilizacją stoi coś więcej niż emocje. Trwa kampania wyborcza – a Kalifornia od lat jest poligonem doświadczalnym dla postępowych eksperymentów. ICE i DHS, choć działają w ramach prawa, stają się celem brutalnej kampanii dezinformacyjnej i prób destabilizacji.

Zobacz też: Wiceprezydent USA popiera AfD i uderza w niemiecką elitę

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.