Chcieliśmy prześwietlić miejskie wydatki w 2025 roku, sprawdzić, kto dostaje zlecenia od Pruszcza Gdańskiego i czy nie dochodzi do faworyzowania wybranych podmiotów. Urząd Miasta jednak odmówił. Redakcyjny wniosek o dostęp do rejestru umów spotkał się z urzędniczą blokadą: rzekomy brak dokumentu, „rozproszenie danych” i żądanie wykazania „interesu publicznego”.
Trzy fakty:
- Nasza redakcja chciała sprawdzić listę wszystkich miejskich umowy z firmami w 2025 roku.
- Urząd stwierdził, że nie ma centralnego rejestru – dane są rozrzucone po wydziałach.
- Miasto uznało, że przygotowanie rejestru to „ponadstandardowy wysiłek” i zażądało wykazania interesu publicznego.
Wniosek o jawność miejskich wydatków
W styczniu 2026 roku nasza redakcja złożyła wniosek o udostępnienie rejestru umów cywilnoprawnych zawieranych przez Miasto Pruszcz Gdański w 2025 roku. Chcieliśmy ustalić, jakie firmy otrzymywały zlecenia, w jakim zakresie i za ile. Interesowało nas, czy nie powtarzają się nazwiska, podmioty czy branże – czyli czy nie dochodzi do faworyzowania konkretnych wykonawców.
Inne miasta, takie jak Gdańsk, Sopot, czy Gdynia rejestr zawartych umów udostępniają w sieci. Nie ma problemu z przejrzystością.
W odpowiedzi urząd w Pruszczu Gdańskim poinformował, że nie prowadzi centralnego rejestru umów. Informacje te są rzekomo „rozproszone” między różne komórki urzędu, a zebranie ich wymagałoby współpracy wielu pracowników. Brak centralnego rejestru umów w samorządzie tej wielkości to anomalia. Sam fakt, że miasto o statusie gminy miejskiej nie gromadzi informacji o umowach w jednym miejscu, może świadczyć o braku podstawowych mechanizmów kontroli wewnętrznej.
W praktyce każda jednostka organizacyjna w urzędzie podpisuje umowy w imieniu gminy. Jeśli te dane nie trafiają do jednego, uporządkowanego rejestru, trudno mówić o jakiejkolwiek spójnej polityce finansowej. Tym bardziej nie da się skutecznie przeciwdziałać nadużyciom, jeśli brakuje całościowego obrazu wydatków. Urząd działa jak szalonych latach 90.


Informacja „przetworzona”, czyli jak obejść jawność
Miasto przyznało wprost: przygotowanie jednego dokumentu z wykazem umów uznało za stworzenie „informacji publicznej przetworzonej”. W takiej sytuacji – zgodnie z ustawą – urzędnicy mogą odmówić, chyba że wnioskodawca udowodni, że sprawa jest „szczególnie istotna dla interesu publicznego”.
To właśnie uczyniono – urząd zażądał od naszej redakcji wykazania, że ujawnienie rejestru umów leży w interesie społecznym. Bez takiego uzasadnienia sprawa ma zostać rozpatrzona negatywnie.
W naszym wniosku redakcja jasno wykazała szczególnie istotny interes publiczny. Podkreśliliśmy, że żądana informacja dotyczy rejestru umów cywilnoprawnych zawartych przez Miasto Pruszcz Gdański w 2025 roku z podmiotami zewnętrznymi, co odnosi się bezpośrednio do wydatkowania środków publicznych.
Zgodnie z Konstytucją RP oraz ustawą o dostępie do informacji publicznej, obywatele mają prawo do kontroli gospodarowania pieniędzmi publicznymi. Ujawnienie danych o umowach pozwoliłoby m.in. na:
• ocenę transparentności działań urzędu,
• analizę struktury i skali wydatków,
• weryfikację racjonalności finansowej,
• identyfikację powtarzających się wykonawców,
• wykrycie potencjalnych konfliktów interesów,
• porównanie działań Pruszcza Gdańskiego z innymi samorządami.
Mimo to, władze miasta nie zdecydowały się na udostępnienie danych, zasłaniając się kosztownością ich zebrania i koniecznością przetwarzania dokumentów.
Czytaj więcej: Jest wykonawca przebudowy kluczowego wiaduktu w Pruszczu Gdańskim
Doceniasz naszą robotę? Postaw nam kawę
Dzięki Twojemu wsparciu możemy publikować bez nacisków.
Urzędnicy kontra dziennikarska kontrola
Dodatkowym problemem okazały się wymagania formalne. Urzędnicy zażądali podania adresu do e-doręczeń lub tradycyjnego adresu pocztowego na terenie Polski. Poproszono też o złożenie podpisu kwalifikowanego lub zaufanego. Bez spełnienia tych wymagań wniosek miałby zostać uznany za nieważny.
Złożenie przez redakcję wniosku miało na celu przeprowadzenie rzetelnej analizy miejskich kontraktów. Takie dziennikarskie działania są fundamentem społecznej kontroli i przejrzystości życia publicznego. Gdy urząd odmawia, zasłaniając się „trudnością” w zebraniach danych, rodzi się pytanie: czego naprawdę nie chcą pokazać?
Centralny rejestr umów – co ukrywa Pruszcz Gdański?
Warto przypomnieć, że od 2022 trwa etapowe wdrażanie Centralnego Rejestru Umów. Docelowo ma on objąć wszystkie instytucje publiczne, w tym samorządy, które będą zobowiązane do publikowania informacji o zawieranych umowach – zleceniach, kontraktach czy dostawach. Ma to zwiększyć przejrzystość finansów publicznych i ograniczyć możliwość niejawnych praktyk. Aplikacja ma zaczać działać 1 lipca 2026 r.
Mimo że wiele miast już dziś dobrowolnie publikuje takie dane, w Pruszczu Gdańskim nadal tego nie zrobiono. Tymczasem właśnie w takich przypadkach idea CRU pokazuje swoją wartość – eliminując uznaniowość i dowolność w dostępie do informacji o wydatkowaniu środków publicznych.
Zobacz też: Janusz Wróbel burmistrzem Pruszcza Gdańskiego
mn

