Mieszkańcy południowych dzielnic Gdańska wystosowali oficjalną petycję do prezydent Aleksandry Dulkiewicz z jasnym żądaniem: utworzenie pełnoprawnego miejskiego targowiska, takiego jak Zielony Rynek na Przymorzu. Ich argumenty nie są błahe – to nie kolejna „moda”, lecz realna luka infrastrukturalna w dynamicznie rozwijającej się części miasta.
Trzy fakty, które warto znać:
- Południowe dzielnice Gdańska są jednymi z najszybciej rozrastających się w metropolii.
- Obecna „namiastka” targowiska przy pętli Świętokrzyska nie spełnia potrzeb mieszkańców.
- Powstanie nowego targowiska ma wspierać lokalnych producentów i integrować społeczność.
Rosnące osiedla, a brak targowiska: realne potrzeby mieszkańców
Ujeścisko-Łostowice, Szadółki, Zakoniczyn, Chełm, Jasień, Piecki-Migowo czy Orunia Górna-Gdańsk Południe to obszary, które w ostatnich latach najmocniej przyciągają nowych mieszkańców. Powstają szkoły, linie komunikacji i inwestycje mieszkaniowe, ale brakuje podstawowej infrastruktury handlowej. Obecne „pięć kramików” przy pętli Świętokrzyska nie zapewnia ani przestrzeni, ani komfortu, ani różnorodności produktów – a lokalne sklepy podnoszą ceny i ograniczają asortyment.
Mieszkańcy podkreślają, że rynek to nie tylko punkt zakupowy. To miejsce spotkań i integracji, gdzie rodzinom łatwiej pielęgnować zdrowe nawyki zakupowe i gdzie można kupić warzywa prosto od rolnika lub ciasto od lokalnej piekarni. Taki rynek miałby też oto, co dziś wielu brakuje: przestrzeń do rozmowy, wspólnego spędzania czasu i budowania lokalnej tożsamości.
Czytaj więcej: Gdańsk stawia na pieszych. Kierowcy pominięci w nowej inwestycji
Czy to tylko „moda miejska”? Nie – to przyszłość południa Gdańska
Autorzy petycji wskazują, że inwestycje miejskie ostatnio koncentrują się bardziej na północy i w centrum metropolii, pozostawiając południe w tyle. Tymczasem budowa linii PKM Południe i zagospodarowanie terenów wokół przystanków otwierają unikalną szansę na stworzenie targowiska, które będzie doskonale skomunikowane.
>>> Podpisz petycję ws. Targowiska
W piśmie wskazano konkretne oczekiwania: wyznaczenie terenu, konsultacje społeczne w celu ustalenia lokalizacji i funkcji, a także włączenie targowiska do sieci miejskich rynków. Dzięki temu stoiska mogłyby oferować zdrową żywność od lokalnych dostawców – bez konieczności dalekich dojazdów i kosztów, z jakimi mierzy się dziś kupujący.
Dodatkowo mieszkańcy zauważają paradoks współczesnej urbanistyki: z jednej strony miasto promuje samochody elektryczne i nowoczesną elektromobilność, a z drugiej – nie zapewnia podstawowej infrastruktury dla codziennych zakupów świeżej żywności. To rodzi pytanie o konsekwencję miejskich planów rozwoju. Czy nowoczesne dzielnice mają być pełne tylko nowej technologii, czy też powinny oferować realne udogodnienia dla rodzin i starszych osób, które nadal wolą zakupy na tradycyjnym rynku niż w wirtualnych koszykach?
Wzór na Przymorzu i we Wrzeszczu
W petycji podkreślono, że targowisko oparte na wzorcach z Przymorza lub Wrzeszcza miałoby zadaszenie, zaplecze sanitarne i media, co zapewniłoby komfort przez cały rok. To także wsparcie dla lokalnych producentów, którzy dziś rezygnują z przyjazdu na południe Gdańska z powodu braku stabilnych warunków handlu.
Prośba mieszkańców została skierowana bezpośrednio do prezydent Aleksandry Dulkiewicz z apelem o nadanie tej sprawie priorytetu oraz uwzględnienie inwestycji w najbliższych planach budżetowych. Według sygnatariuszy, to nie tylko inwestycja w rynek, lecz przede wszystkim w społeczność południowych dzielnic Gdańska.
Zobacz też: Gdańska Hala Targowa zmienia funkcję. Mieszkańcy tracą rynek
mn






