Rosyjski konsulat w Gdańsku miał zostać zamknięty do 23 grudnia, ale Moskwa nie zamierza oddać budynku przy ul. Batorego. Wbrew decyzji polskiego rządu, rosyjscy urzędnicy zadeklarowali, że pozostawią w nim pracownika administracyjnego. Gdańskie władze zapowiadają kroki prawne, które mogą potrwać miesiące, a nawet lata.
Rosjanie wysłali list, ale nie zamierzają się wyprowadzać
Mimo że flaga Federacji Rosyjskiej zniknęła z elewacji gdańskiego konsulatu, władze miasta otrzymały list od ambasadora Rosji. Wynika z niego, że Rosjanie nie planują opuścić nieruchomości. Budynek przy Batorego 15, który od lat 50. XX wieku służy jako konsulat, miał zostać przekazany Polsce w ramach tzw. retorsji dyplomatycznych.
Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski ogłosił zamknięcie placówki w listopadzie. Tymczasem Rosjanie oświadczyli, że traktują nieruchomość jako swoją własność i pozostawią w niej swojego przedstawiciela. Taka decyzja blokuje polskim urzędnikom dostęp do budynku.
Spór o własność sięga czasów cara Piotra I
Według strony rosyjskiej nieruchomość przy Batorego 15 i sąsiednia przy Batorego 13 mają być rekompensatą za konsulat zlokalizowany do 1941 roku przy Długich Ogrodach. Ten ostatni miał służyć Rosji nieprzerwanie od czasów cara Piotra I, który nakazał jego zakup w 1716 roku.
Taka interpretacja nie ma jednak podstaw prawnych. Wiceprezydentka Gdańska Emilia Lodzińska podkreśliła, że zgodnie z księgami wieczystymi właścicielem obiektu pozostaje Skarb Państwa. Gdańscy urzędnicy przygotowują pozew do sądu i deklarują, że miasto będzie działać wyłącznie zgodnie z polskim prawem.
Czytaj więcej: Rosja traci konsulat w Gdańsku. Miliony długu zniknęły
Rosjanie winni miliony złotych za bezumowne użytkowanie
Spór ma też wymiar finansowy. Już w 2013 roku Ministerstwo Spraw Zagranicznych uznało, że za korzystanie z nieruchomości należy płacić. Od tego czasu Rosjanie zalegają z opłatami, których suma przekracza kilka milionów złotych. Od połowy 2023 roku naliczono kolejne kwoty – na około 2 mln zł.
Miasto wystąpiło o zapłatę, a sąd w jednej ze spraw przyznał rację Gdańskowi i zasądził 400 tys. zł. Rosjanie nie przelali pieniędzy, więc sprawę przejął komornik. Kolejne postępowanie sądowe, dotyczące większej części długu, wciąż się toczy.
Dodatkowo decyzja Rosjan o pozostawieniu pracownika administracyjnego w konsulacie oznacza, że eksmisja może się znacząco opóźnić.
To sytuacja jak z pustym mieszkaniem zajętym przez squatersów – mówią urzędnicy. Bez decyzji sądu nikt nie może wejść do środka.
Zobacz też: Niepełnosprawni Rosjanie byli zmuszani do żebractwa na Pomorzu
mn






