Po naradzie kryzysowej mieszkańców Olszynki w minioną środę, Urząd Miasta przekazał oficjalną, pisemną odpowiedź na pytania zgłaszane podczas spotkania. Pytania dotyczyły blokady zabudowy, spadku wartości gruntów, braku rekompensat oraz realnego wpływu mieszkańców na plan ogólny. Odpowiedź miasta pokazuje, że większość decyzji została przesądzona na poziomie strategii i ustaw. Artykuł porządkuje stanowisko urzędu, zestawiając je bezpośrednio z obawami i postulatami mieszkańców.
Podczas narady kryzysowej mieszkańcy Olszynki mówili wprost, że czują się zaskoczeni i pominięci. Padały pytania o mapy, kolory, pasy zabudowy i „zablokowane tyły” działek. Właściciele gruntów chcieli wiedzieć, dlaczego wcześniejsze wnioski o mieszkaniówkę zostały odrzucone, dlaczego większość dzielnicy pozostaje bez perspektyw rozwoju i czy miasto bierze pod uwagę ekonomiczne skutki swoich decyzji. Odpowiedź urzędu, podpisana przez Katarzynę Błaszkowską z Zespołu Komunikacji Społecznej, jest reakcją właśnie na te postulaty. Portal wbijamszpile.pl pełni tu rolę przekaźnika – zachowując tutaj najwyższe standardy dziennikarstwa – pytania padły ze strony mieszkańców, odpowiedzi formułuje miasto.
Dlaczego większość Olszynki została wyłączona z zabudowy
Jednym z głównych zarzutów mieszkańców było to, że „plan ogólny zabiera nam wszystko poza wąskimi paskami przy drodze”. Pytali, dlaczego nawet zabudowa zagrodowa w wielu miejscach przestaje być możliwa. Miasto odpowiada, że punkt wyjścia jest czysto opisowy.
W piśmie czytamy:
W zdecydowanej większości obszar Olszynki jest obecnie terenem użytkowanym rolniczo, z zabudową zagrodową zlokalizowaną głównie wzdłuż ulic Modrej i Łanowej; sporadycznie występują śródpolne zabudowania siedliskowe.
To właśnie ten obecny stan zagospodarowania został – według urzędu – przeniesiony do projektu planu ogólnego. Miasto podkreśla, że nie tworzy nowej wizji dla Olszynki, lecz „odzwierciedla politykę miasta zawartą w dokumentach strategicznych”.
Urząd pisze dalej:
Strefy planistyczne w planie ogólnym odzwierciedlają politykę miasta ujętą w obowiązującym Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Gdańska, Strategii Rozwoju Miasta Gdańsk 2030 Plus oraz obowiązujących planach miejscowych. Polityka miasta zawarta w dokumentach strategicznych od dziesięcioleci przyjmuje taki kierunek.
W praktyce oznacza to, że – w ocenie miasta – Olszynka od lat była i jest traktowana jako rolnicza przestrzeń produkcyjna, a plan ogólny jedynie ten status utrwala.
Doceniasz naszą robotę? Postaw nam kawę
Dzięki Twojemu wsparciu możemy publikować bez nacisków.
Dlaczego miasto nie widzi miejsca na nowe domy
Podczas narady mieszkańcy wielokrotnie pytali, dlaczego miasto „zamyka się” na nowe funkcje mieszkaniowe, skoro wiele rodzin nie utrzymuje się już z rolnictwa. W odpowiedzi urząd wskazuje, że decyzja nie dotyczy wyłącznie Olszynki, lecz całego miasta.
W piśmie czytamy:
Analiza wszystkich uwarunkowań, w tym przestrzennych, środowiskowych, infrastrukturalnych, kulturowych, ekonomicznych i demograficznych, oraz wymogów ustawowych wykazała, że w Gdańsku nie przewiduje się wyznaczania nowych terenów pod zabudowę mieszkaniową lub zagrodową, poza tymi, które wynikają z obowiązujących polityk i strategii rozwoju miasta.
Miasto dodaje, że dodatkowym ograniczeniem jest położenie Olszynki na obszarze zagrożonym powodzią w przypadku awarii budowli ochronnych oraz ograniczony dostęp do infrastruktury technicznej, społecznej i zieleni publicznej. Te argumenty pojawiały się również podczas spotkania, gdy tłumaczono mieszkańcom, dlaczego „miasto nie chce brać na siebie kosztów”.

Rolnictwo jako argument nadrzędny
Mieszkańcy pytali także, skąd tak silne przywiązanie do funkcji rolniczej, skoro – jak mówili – „z kilku hektarów nie da się dziś wyżyć”. Miasto w odpowiedzi sięga po argumenty z poziomu rządowego.
Urząd cytuje stanowisko Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi:
W przypadku istnienia w granicach Gdańska gospodarstw rolnych należy zapewnić ich dalsze funkcjonowanie poprzez zachowanie gruntów rolnych o dużym potencjale produkcyjnym. Władze miasta powinny bardzo rozsądnie gospodarować wszystkimi gruntami rolnymi położonymi na swoim terenie i nie dopuszczać do ingerencji nierolniczego zainwestowania w otwartą rolniczą przestrzeń produkcyjną.
Miasto wyciąga z tego wniosek, że „uzasadnionym jest dążenie do zwartości projektowanej zabudowy”, tak aby otwarte tereny rolne „mogły jak najdłużej służyć efektywnej i ekonomicznie uzasadnionej produkcji rolniczej”.
Dlaczego tylko wąskie pasy przy ulicach
Podczas narady wielokrotnie padało pytanie, dlaczego zabudowa kończy się na 50 lub 100 m od drogi, a „środek działki zostaje martwy”. Miasto odpowiada, że to świadoma decyzja wynikająca ze strategii.
Ustalenie możliwości realizacji zabudowy zagrodowej głównie wzdłuż ulic Modrej i Łanowej odzwierciedla politykę miasta zawartą w Strategii Rozwoju Miasta Gdańsk 2030 Plus i jest zgodne z przyjętym w strategii modelem struktury funkcjonalno-przestrzennej”.
Pozostała część dzielnicy została przypisana funkcji rolniczej, zgodnie z istniejącym zagospodarowaniem. Wariantów alternatywnych – jak wprost przyznaje miasto – nie przygotowywano.
Procedura sporządzania planu ogólnego nie przewiduje w procesie projektowym wykonywania wariantowania projektu – czytamy w odpowiedzi.
Czy miasto analizowało straty mieszkańców
Jednym z najbardziej emocjonalnych wątków narady była kwestia wartości gruntów. Mieszkańcy mówili, że plan „blokuje sprzedaż” i „odbiera sens posiadania ziemi”. Miasto odpowiada jednoznacznie, odwołując się do ustawy.
Zgodnie z ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym plan ogólny nie rodzi skutków ekonomicznych – pisze urząd. I dodaje: Do określenia wartości nieruchomości nie uwzględnia się zmiany wartości nieruchomości będącej skutkiem uchwalenia lub zmiany planu ogólnego.
W konsekwencji miasto nie przewiduje przeprowadzenia szczegółowej analizy skutków ekonomicznych w zakresie wprowadzanych w planie ogólnym stref planistycznych.
Czy możliwe są zmiany i dialog
Podczas spotkania pojawiały się głosy, że „trzeba jeszcze rozmawiać”. Miasto wskazuje, że dialog był i będzie prowadzony, ale wyłącznie w ramach ustawowych procedur.
Urząd przypomina, że wnioski można było składać na etapie przystąpienia do planu. Zapowiada też konsultacje społeczne, dyżury projektantów i możliwość składania uwag. Jednocześnie zastrzega:
Uwzględnienie uwag będzie zależało przede wszystkim od zgodności z obowiązującymi przepisami oraz określoną w dokumentach strategicznych polityką miasta.
Brak rekompensat
Na końcu odpowiedzi miasto odnosi się do postulatu, który podczas narady wybrzmiał wyjątkowo mocno – rekompensat.
Plan ogólny nie rodzi skutków finansowych. W związku z tym ustawodawca nie przewiduje żadnych form kompensacyjnych dla właścicieli gruntów – czytamy w piśmie.
Odpowiedź miasta pokazuje, że postulaty mieszkańców zostały wysłuchane, ale nie zmieniły podstawowych założeń. Olszynka ma pozostać dzielnicą o dominującej funkcji rolniczej. Zabudowa ma być ograniczona do wąskich pasów przy głównych ulicach. Skutki ekonomiczne nie są analizowane, a rekompensaty nie są przewidziane.
Kluczowy wniosek, który wyłania się z odpowiedzi, jest prosty. Jedynym formalnym momentem działania pozostają konsultacje społeczne i składanie uwag. To tam mieszkańcy mogą spróbować wpłynąć na zapisy dokumentu, który na lata określi ramy zagospodarowania Olszynki.
Zobacz też: Dramat na Olszynce w Gdańsku. Karetka nie dojechała na czas do pacjenta

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.





