Do gdańskiej debaty o podatku od pustostanów włącza się Natalia Kołc – prezes Okręgu Gdańskiego i członek Rady Krajowej partii Nowa Nadzieja Sławomira Mentzena. Liderka Kobiet Konfederacji stanowczo sprzeciwia się nowemu podatkowi, argumentując, że doprowadzi on do wzrostu kosztów życia i zniechęci inwestorów do budowy mieszkań. Jej zdaniem, zamiast nowych danin, należy uprościć prawo i zwiększyć podaż lokali.
Trzy fakty:
- Natalia Kołc sprzeciwia się pomysłowi podatku od pustostanów i apeluje o deregulację rynku mieszkaniowego.
- Wskazuje, że nowe obciążenia mogą zostać przerzucone na najemców i kupujących, co pogłębi kryzys mieszkaniowy.
- Proponuje zamiast tego uproszczenie procedur budowlanych i ograniczenie biurokracji, by przyspieszyć rozwój inwestycji.
Głos sprzeciwu wobec nowego podatku
W gdańskiej dyskusji o tzw. podatku od pustostanów pojawił się nowy, wyraźny głos. Natalia Kołc, prezes Okręgu Gdańskiego i członek Rady Krajowej partii Nowa Nadzieja Sławomira Mentzena, odniosła się krytycznie do propozycji Partii Razem i radnych PiS, którzy postulują wprowadzenie nowego obciążenia dla deweloperów.
Stanowczo sprzeciwiam się propozycji nowego podatku od pustostanów – podkreśla Kołc. – Każdy mieszkaniec Gdańska już dziś płaci podatek od nieruchomości, więc nie ma żadnych podstaw do wprowadzania kolejnej daniny. Samorządy nie powinny podnosić podatków, gdy Polacy zmagają się z rosnącymi kosztami życia.
Jej zdaniem, wprowadzanie dodatkowych obciążeń w czasie stagnacji gospodarczej tylko pogłębi problemy finansowe wielu rodzin. Działaczka Nowej Nadziei wskazuje, że proponowany podatek uderzy nie tylko w deweloperów, ale przede wszystkim w najemców, do których ostatecznie zostaną przerzucone koszty.
Czytaj więcej: Nowa Nadzieja buduje struktury w Gdańsku
Deregulacja zamiast nowych obciążeń
Natalia Kołc przekonuje, że zamiast sięgać po kolejne podatki, samorządy i rząd powinny skoncentrować się na realnych działaniach zwiększających liczbę mieszkań. W jej opinii, obecne przepisy blokują inwestycje poprzez zbyt długie procedury i rozbudowaną biurokrację.
Zamiast tworzyć nowe podatki, powinniśmy uprościć procesy budowlane. Dzisiejsze bariery regulacyjne i administracyjne skutecznie hamują rozwój budownictwa, ograniczając podaż i podbijając ceny. Postawmy na deregulację, bo tylko w ten sposób zapewnimy większy wybór i niższe ceny – mówi Kołc.
Jej stanowisko wpisuje się w szerszą koncepcję prezentowaną przez Nową Nadzieję, która od dawna postuluje ograniczenie regulacji i uproszczenie zasad inwestowania. Partia Sławomira Mentzena uważa, że wolny rynek mieszkaniowy, przy odpowiednich warunkach, sam zrównoważy podaż i popyt, bez konieczności sięgania po instrumenty fiskalne.
Obawy o skutki gospodarcze
Kołc zwraca uwagę, że podobne rozwiązania w innych krajach często przynosiły skutki odwrotne do zamierzonych. Wskazuje, że podatek od pustostanów może zniechęcić inwestorów do rozpoczynania nowych projektów, co jeszcze bardziej ograniczy dostępność mieszkań.
Pomysły takie jak ten mogą mieć efekt odwrotny do zamierzonego. Deweloperzy mogą po prostu ograniczyć inwestycje, co zmniejszy liczbę nowych mieszkań. W efekcie koszty podatku i tak zostaną przerzucone na najemców, a ceny nadal będą rosły – ocenia liderka Kobiet Konfederacji.
Warto zauważyć, że podobny efekt miał miejsce w Kanadzie po wprowadzeniu tzw. vacancy tax – choć liczba pustych lokali spadła, czynsze wzrosły, bo właściciele wliczali podatek w koszty utrzymania nieruchomości.
Natalia Kołc podkreśla, że walka z kryzysem mieszkaniowym wymaga odwagi w deregulacji, nie kolejnych narzędzi fiskalnych.
Zwiększenie podaży, uproszczenie przepisów i sprawniejsza administracja – to jedyna droga do poprawy sytuacji. Podatkami nie zbudujemy ani jednego metra nowego mieszkania – podsumowuje.
Zobacz też: Natalia Kołc: Czy Gdańsk jest zmuszany do przyjęcia migrantów?

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






