Po decyzji sądu, który odmówił aresztowania i zastosował jedynie dozór policyjny, sprawa „Nazara”, który na Pomorzu wieszał biało-czerwone flagi, przybrała nowy obrót. Jak ustalił portal wbijamszpile.pl, mężczyzna miał otrzymać informacje o wynikach badań toksykologicznych, które – według jego relacji – nie potwierdzają obecności substancji psychoaktywnych, co sugerowały wstępne badania.
Historia tematu
-
PKM i autor akcji z flagą spotkali się. Jest pomysł na mural narodowy
Opublikowano: 24 paź 2025, 16:19
W rozmowie z nami „Nazar” przekazał, że cała sytuacja nie zakończy się dla niego milczeniem. Jego zdaniem nie tylko zatrzymanie było bezpodstawne, ale i sposób, w jaki informacja została podana opinii publicznej, miał stworzyć określony obraz jego osoby.
„To, co zrobiono, miało mnie skompromitować”
W rozmowie z naszym dziennikarzem „Nazar” powiedział, że w jego ocenie cała sytuacja została „zaprojektowana tak, by pokazać wszystkim, że władzy potrafi uciszać niewygodnych obywateli”. Opisuje, że wersja przedstawiona przez funkcjonariuszy od początku miała „przykleić mu etykietę człowieka niebezpiecznego i niepoczytalnego”.
Jak twierdzi, informacje o wynikach badań jedynie utwierdziły go w przekonaniu, że „komunikat policji był wcześniejszy niż fakty, a fakty nie pasują do wersji, którą próbowano sprzedać”.
Powiedział nam również, że już w dniu zatrzymania był przekonany, że „nie chodzi o kontrolę drogową, tylko o okazję do zbudowania medialnego widowiska”.
Czytaj więcej: Burza po zatrzymaniu „Nazara”. Internauci mówią o prowokacji
„To zemsta za działalność, której władza nie akceptuje”
Podczas rozmowy „Nazar” wskazywał, że jego internetowa aktywność od dawna budziła niezadowolenie niektórych środowisk politycznych. W szczególności – jak sam twierdzi – dotykały ich jego dzialania w przestrzeni i komentarze dotyczące polityki wschodniej oraz sposobu, w jaki państwo traktuje obywateli o poglądach narodowych.
Według jego słów zatrzymanie było „pokazówką”, mającą udowodnić, że konsekwencje ponoszą przede wszystkim ci, którzy zadają pytania niepożądane w debacie publicznej.
Stwierdził również, że „każdy, kto dziś mówi inaczej niż władza, dostaje łatkę ekstremisty”, a mechanizmy państwa działają szybciej wobec osób takich jak on – „nie dlatego, że są niebezpieczni, ale dlatego, że nie są wygodni”.
Zapowiedź działań prawnych
Jak przekazał naszemu portalowi, zespół prawników analizuje już czynności wykonane podczas zatrzymania.
Według jego relacji możliwe są zarówno skargi na działanie funkcjonariuszy, jak i pozwy cywilne.
Sprawa nie zakończy się na tym, że ktoś powie »pomyłka«. To nie była pomyłka. To był sygnał – miał powiedzieć w rozmowie.
W mediach społecznościowych trwa dyskusja o tym, czy aparat państwowy nie przekracza obecnie granic, które przez lata wydawały się nienaruszalne. W komentarzach podkreślany jest jeden motyw – jeśli można tak potraktować osobę transmitującą interwencję na żywo, to co stoi na przeszkodzie, by podobne działania zastosować wobec każdego obywatela, który nie wpisuje się w dominującą narrację?
Sprawa „Nazara” jest dla części internautów symbolem rosnącej ingerencji państwa w sferę poglądów i wypowiedzi, nawet jeśli są kontrowersyjne.
Zobacz też: Sąd w Gdyni: „Nazar” pod dozorem, nie w areszcie

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






