Sklep z gadżetami erotycznymi – sex shop – przy ul. Pańskiej w Gdańsku, który przez lata sąsiadował z plebanią i kościołem św. Dominika niespodziewanie zniknął z mapy miasta. Właściciele wskazują, że mimo lokalizacji w sercu Głównego Miasta, sklep nie przynosił oczekiwanych zysków. Rosnące koszty wynajmu przyspieszyły decyzję o jego zamknięciu. Działalność jednak nie znika całkowicie – firma kontynuuje sprzedaż przy ul. Heweliusza i na al. Grunwaldzkiej. Dla lokalnej wspólnoty katolickiej to więcej niż tylko zmiana szyldu.
Trzy szybkie fakty:
- Witryny sex shopu były doskonale widoczne z okien plebanii i drzwi wejściowych do kościoła św. Dominika.
- Lokal przy ul. Pańskiej znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie miejsc sakralnych i turystycznych.
- Sklep erotyczny nadal działa w Gdańsku, choć w mniej eksponowanych lokalizacjach.
Zderzenie sacrum z komercją
Ul. Pańska w Gdańsku to miejsce wyjątkowe – historyczne, tętniące życiem turystycznym, pełne duchowego znaczenia. To tutaj mieści się kościół św. Dominika, a tuż obok – plebania, miejsce codziennej posługi duszpasterskiej. Przez ostatnie lata tę przestrzeń dzielił z nimi sex shop, którego kolorowe i kontrowersyjne witryny budziły wewnętrzny sprzeciw wielu mieszkańców oraz parafian. Odbierane jako wyzwanie dla sacrum, były również elementem napięcia między wolnością handlu a poszanowaniem wartości chrześcijańskich.
Czy takie sąsiedztwo w centrum miasta było tylko kwestią estetyki, czy może głębszego niepokoju moralnego? W rozmowach z mieszkańcami pojawiały się głosy, że „to nie jest miejsce dla takich sklepów”, że „trudno się modlić, kiedy zza rogu wyglądają prowokacyjne reklamy”. Choć brak oficjalnych protestów, nieformalne rozmowy toczyły się od dawna. Teraz, kiedy szyld zniknął, wiele osób mówi o „odzyskanym spokoju”.
Słabe obroty w sercu miasta
Decyzja o zamknięciu punktu przy Pańskiej nie była jednak wynikiem nacisku społecznego czy regulacji prawnych. Przedstawiciele firmy w rozmowie przyznają otwarcie: lokal był nierentowny. Koszty utrzymania sklepu w tej lokalizacji stale rosły, a liczba klientów – mimo świetnej widoczności – nie spełniała oczekiwań. To przykład na to, że lokalizacja, choć prestiżowa, nie zawsze przekłada się na sukces biznesowy.
Jak podają właściciele, bardziej opłacalna okazała się działalność przy ul. Heweliusza, bliżej dworca, oraz w punkcie przy al. Grunwaldzkiej, gdzie klientela jest bardziej ukierunkowana. Nie oznacza to jednak rezygnacji z dotychczasowej oferty – ta pozostała bez zmian.

Czytaj więcej: Kara dla kościoła św. Brygidy w Gdańsku za fotowoltaikę
Zwycięstwo wartości czy przypadek ekonomiczny
Zamknięcie sklepu przy ul. Pańskiej wielu odebrało jako symboliczne zwycięstwo wartości chrześcijańskich w przestrzeni publicznej. Choć oficjalnie nic nie wskazuje na to, by decyzja miała związek z działalnością kościoła, nie brakuje interpretacji, że to „niepisany znak czasów”. Dla części środowisk katolickich to potwierdzenie, że nawet w świecie zdominowanym przez liberalne trendy, wartości mogą wciąż odgrywać realną rolę.
Jednak należy też zauważyć, że obecność sklepów erotycznych w miastach to zjawisko ogólnopolskie. Pytanie, czy ich lokalizacja powinna podlegać społecznemu nadzorowi, czy pozostawać wyłącznie w gestii rynku, pozostaje otwarte. Granica między przestrzenią publiczną a prywatną jest dziś coraz bardziej rozmyta, a przypadek Gdańska doskonale to obrazuje.
Na razie wiadomo jedno: z widoku plebanii zniknęły prowokacyjne witryny. Dla wielu to drobna, ale ważna zmiana. Czy będzie miała swoje następstwa w innych częściach kraju – pokaże czas.
Zobacz też: Seksafera w Tucholi. Ostre lekcje… dla wszystkich
mn






