Niech Elon Musk się schowa! Polskie serduszko w kosmosie (FOTO: canva.com)

Niech Elon Musk się schowa! Polskie serduszko w kosmosie

Czasem człowiek siada, patrzy na wiadomości i zastanawia się, czy to wszystko jest na serio, czy może już tylko jakaś narodowa wersja satyrycznego programu. Oto jesteśmy świadkami czegoś, co bez wątpienia zapisze się w historii. Nie, nie chodzi o budowę elektrowni atomowej. Nie o Centralny Port Komunikacyjny. Nawet nie o reformę służby zdrowia. Serduszko Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy poleci w kosmos.

Czujecie to? Nasz rząd postanowił ogłosić, że to wydarzenie jest „wielkim osiągnięciem”. Serduszko WOŚP, symbol solidarności i charytatywności, trafi na orbitę za sprawą naszego astronauty Sławosza Uznańskiego. Oczywiście nie odbyłoby się to bez konferencji prasowej z ministrem rozwoju i technologii Krzysztofem Paszykiem, który musiał wyjaśnić nam, maluczkim, że to symbol narodowej jedności.

Serduszko poleci w kosmos, a ja się zastanawiam, czy to nowa forma eksportu polskiej myśli technologicznej, czy po prostu brak pomysłu na inne projekty. Bo przecież po co nam drogi, mieszkania czy działające szkoły, skoro mamy serduszko w kosmosie? Niech Elon Musk się schowa – Polska wprowadza swoje symbole na orbitę!

Licytuj kosmos! Licytuj serduszko w kosmosie

Nie zrozumcie mnie źle, WOŚP to wspaniała inicjatywa, a licytacja serduszka, które wróci z kosmosu, jest pomysłem równie pięknym, co absurdalnym. Dochód wesprze dziecięcą hematologię i onkologię, a 33. Finał WOŚP będzie dzięki temu jeszcze bardziej spektakularny. Ale czy naprawdę potrzebowaliśmy kosmicznej misji, żeby to zrobić? Czy nie wystarczyłyby np. rządowe fundusze na szpitale?

Licytacja serduszka to chwyt marketingowy, który wywołuje więcej pytań niż odpowiedzi. Czy kosmos to jedyne miejsce, gdzie można teraz umieścić nasze nadzieje? Czy rzeczywiście tak trudno zbudować coś na Ziemi, że musimy wysyłać w świat nasze symbole, by udawać sukcesy?

Symboliczne sukcesy, realne porażki

Kiedyś mówiło się, że Polska to kraj, w którym „chcieć to móc”. Teraz wygląda na to, że „chcieć” oznacza raczej „wysłać serduszko w kosmos, bo nic innego nie wychodzi”. Gdy tak patrzę na tę historię, to mam wrażenie, że staje się ona symbolem nie tylko WOŚP, ale całej naszej rzeczywistości. Wszystkie wielkie obietnice, od elektrowni atomowej po CPK, zostają zamienione na konferencje prasowe z pięknymi słowami i gestami. Tylko konkretnych efektów wciąż brak.

Czy może chodzi o to, że kosmos jest jedynym miejscem, gdzie polski rząd nie narazi się na krytykę? W końcu trudno znaleźć na orbicie tych, którzy zapytaliby o terminy i budżety.

I na koniec… Serduszko w kosmosie

Moglibyśmy śmiać się z tej historii, ale problem w tym, że to nie jest śmieszne. Serduszko w kosmosie to piękna idea, ale jednocześnie smutny komentarz do tego, jak mało mamy się czym pochwalić na Ziemi.

Maciej Naskręt

Czytaj też: Ekstremalny rozbłysk w kosmosie. Magnetary dają o sobie znać

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.