Już od 25 marca odwiedzający będą mogli po raz pierwszy wejść na pokład legendarnego okrętu podwodnego ORP Sokół. Przez dekady działał w cieniu, cicho patrolując wody Bałtyku i Morza Północnego. Teraz jego historia stanie się dostępna dla każdego – dosłownie. Ta decyzja to coś więcej niż otwarcie kolejnej atrakcji – to symboliczne udostępnienie jednej z najtajniejszych broni polskiej Marynarki Wojennej. Co dokładnie czeka na zwiedzających? I dlaczego to wydarzenie budzi emocje także poza kręgami wojskowymi?
Trzy fakty, które warto znać:
- ORP Sokół był pierwszym norweskim “Kobbenem”, który trafił do polskiej Marynarki Wojennej.
- Brał udział w ćwiczeniach NATO i operacjach antypirackich na Morzu Śródziemnym.
- Od 25 marca można wejść na jego pokład – po raz pierwszy w historii.
Jak Kobben stał się Sokołem
ORP Sokół (III) nie powstał w Polsce, ani nawet nie służył tu od początku. Zbudowano go w 1967 roku w niemieckiej stoczni Rheinstahl-Nordseewerke jako KNM Stord. Przez ponad trzy dekady był częścią norweskiej Marynarki Wojennej. Typ Kobben, do którego należał, stanowił kluczowy element ochrony północnych granic NATO. Stacjonujące w fiordach jednostki miały za zadanie kontrolować newralgiczne szlaki morskie i odstraszać radziecką flotę.
W roku 2001 Norwegowie wycofali jednostkę z aktywnej służby. Polska, szukająca wówczas sposobu na szybkie i niedrogie wzmocnienie sił podwodnych, podpisała porozumienie o przejęciu kilku okrętów typu Kobben. W ten sposób Stord stał się ORP Sokół – trzecim w historii polskiej floty okrętem o tej nazwie.

Szkolenie z Norwegami i misje NATO okrętu ORP Sokół
Zanim polska załoga przejęła stery, przeszła intensywne szkolenie z norweskimi specjalistami. Nie był to tylko transfer sprzętu, ale także wiedzy i doświadczenia. Jednostka przeszła również gruntowny remont techniczny.
Po wejściu do służby 4 czerwca 2002 roku ORP Sokół dołączył do Dywizjonu Okrętów Podwodnych Marynarki Wojennej RP. Był wykorzystywany w działaniach NATO – zarówno ćwiczebnych, jak i realnych. Podwodne patrole, monitorowanie ruchu morskiego, wykrywanie potencjalnych zagrożeń – Sokół i jego załoga pracowali na pełnych obrotach.
Okręty typu Kobben, choć niewielkie, były niezwykle trudne do wykrycia. W polskich warunkach idealnie sprawdzały się w misjach na Bałtyku, gdzie liczy się manewrowość, szybkość zanurzenia i zdolność do cichego działania. Jednostki takie jak ORP Sęp, Bielik, Kondor i właśnie Sokół tworzyły przez lata trzon naszej obrony podwodnej.

Czytaj więcej: „Ratownik” – nowy okręt dla polskiej marynarki
Dlaczego to więcej niż tylko zabytek
ORP Sokół zakończył służbę w 2018 roku, po 16 latach pod polską banderą. Teraz jego wnętrze można będzie zwiedzać – to unikalna okazja, by zobaczyć, jak naprawdę wyglądała służba na pokładzie okrętu podwodnego. Nie chodzi tu jednak tylko o turystyczną atrakcję. To krok w stronę budowania świadomości obronnej i historii techniki wojskowej.
Zwiedzający będą mogli zajrzeć do ciasnych korytarzy, zobaczyć wyrzutnie torpedowe i zrozumieć, z jakimi warunkami musieli zmagać się marynarze. Okręt może przewozić 21 osób – w tym 5 oficerów. Pomieszczenia są wąskie, niskie i maksymalnie funkcjonalne. Na zwiedzających czeka autentyczne wnętrze, bez sztucznego upiększania.
Co więcej – decyzja o udostępnieniu ORP Sokół zwiedzającym to sygnał o zmianach w podejściu do historii wojskowości. Wojsko zaczyna pokazywać swoje tajemnice, a to może mieć wpływ także na postrzeganie Marynarki Wojennej przez opinię publiczną.

Zobacz też: Muzeum II Wojny Światowej, czy pole bitwy?
mn






