Gdańsk od lat zapowiada utworzenie parku kulturowego w Śródmieściu, który miałby uporządkować przestrzeń, ograniczyć hałas i przywrócić centrum mieszkańcom. Projekt, choć szumnie ogłaszany, był już raz zamrożony pod naciskiem przedsiębiorców. Dziś znów powraca – z nowymi konsultacjami i obietnicami kompromisu. Czy to realna szansa na odrodzenie serca miasta, czy kolejna wydmuszka mająca zyskać czas i uspokoić nastroje wśród umęczonych mieszkańców?
Historia tematu
-
Są wyniki konsultacji ws. Parku Kulturowego w Gdańsku. Nasza analiza
Opublikowano: 01 gru 2025, 18:38
Powrót do pomysłu – aktualny stan projektu
Idea utworzenia instytucji, tworu pn. Park Kulturowy w Śródmieściu Gdańska narodziła się kilka lat temu i od początku budziła duże oczekiwania. Już w maju 2021 r. Rada Miasta niemal jednomyślnie poparła uchwałę intencyjną rozpoczynającą prace nad Parkiem Kulturowym, obejmującym historyczne Główne Miasto oraz okolice Wyspy Spichrzów i Ołowianki. Rozpoczęto szerokie konsultacje społeczne – odbywały się debaty z udziałem mieszkańców, przedsiębiorców i ekspertów, warsztaty branżowe, a także spotkania z instytucjami kultury.
Zebrano wnioski dotyczące uporządkowania przestrzeni, ochrony zabytkowego charakteru centrum oraz poprawy jakości życia w jego obrębie. Na początku 2023 r. istniał już gotowy projekt uchwały wprowadzającej park kulturowy, jednak w marcu 2023 prezydent Aleksandra Dulkiewicz niespodziewanie ogłosiła zawieszenie prac:
Parku Kulturowego w Śródmieściu Gdańska na razie nie będzie – mówiła prezydent Gdańska.
Decyzję tę uzasadniła troską o lokalnych przedsiębiorców, dla których nowe regulacje oznaczałyby dodatkowe obciążenia.
Park Kulturowy narzucał dużo ograniczeń i nowych wydatków dla przedsiębiorców, którzy już i tak są bardzo mocno obciążeni finansowo – argumentowała prezydent, nawiązując do trudnej sytuacji po pandemii, inflacji i rosnących kosztach.
Jednocześnie zapowiedziała przeznaczenie środków na alternatywne działania – rozbudowę monitoringu, wsparcie policji i straży miejskiej – by poprawić bezpieczeństwo i porządek w centrum bez sięgania po restrykcyjne regulacje.
Zawieszenie projektu nie oznaczało jednak jego porzucenia na dobre. W maju 2025 r., już po wyborach samorządowych, władze miasta powróciły do idei Parku Kulturowego. Rada Miasta Gdańska 29 maja 2025 jednogłośnie przyjęła uchwałę o wznowieniu prac nad utworzeniem Parku Kulturowego „Główne Miasto”. Latem ogłoszono nowy plan działań: od końca sierpnia do końca października 2025 przeprowadzane są intensywne konsultacje społeczne z mieszkańcami i przedsiębiorcami.
Ich harmonogram obejmuje m.in. badanie ankietowe (1–14 września), spacer studyjny po ulicach Głównego Miasta (13 września) oraz trzy tematyczne warsztaty we wrześniu i październiku. Mieszkańcy i inni interesariusze mogą też do 31 października składać formalne wnioski i uwagi do projektu uchwały.
Wszystkie te działania mają posłużyć wypracowaniu społecznego kompromisu przed ostatecznym sformułowaniem przepisów. Sylwia Betlej, dyrektor Biura ds. Rad Dzielnic i Współpracy z Mieszkańcami, zaznacza, że zapisy uchwały muszą być precyzyjne i egzekwowalne, a miasto już planuje powołanie zespołu wdrożeniowego, który przez pierwszy rok po ustanowieniu Parku będzie współpracował ze służbami, by nowe prawo nie pozostało martwe:
To jest wyzwanie, ale po to to robimy. Naprawdę nie chcemy, żeby ten papier leżał w szufladzie – mówła Betlej na antenie Radia Gdańsk.
Władzom Gdańska zależy, by park kulturowy zaczął funkcjonować od przyszłorocznego sezonu wakacyjnego, choć urzędnicy przyznają, że procedury są napięte. Niemniej fakt, że proces ponownie ruszył pełną parą – z dedykowaną stroną informacyjną i czerpaniem z doświadczeń pioniera takich rozwiązań, Krakowa – wskazuje, iż projekt jest znów traktowany priorytetowo.

Jakie zmiany niesie Park Kulturowy w Śródmieściu Gdańska? Społeczne nadzieje a ekonomiczne obawy
Główne założenie Parku Kulturowego to ochrona walorów kulturowych i uporządkowanie kluczowej przestrzeni miasta. W praktyce oznacza to wprowadzenie jasnych reguł gry dla wszystkich użytkowników Śródmieścia – od mieszkańców, przez lokalny biznes, po turystów. Władze podkreślają, że chodzi nie tylko o konserwację zabytków, ale również poprawę codziennego funkcjonowania dzielnicy.
Ustanowienie Parku Kulturowego umożliwi nam sformułowanie jasnych reguł, które pozwolą sprawniej zarządzać przestrzenią Głównego Miasta… To także szansa na bardziej sprawiedliwe warunki dla przedsiębiorców i eliminację nieuczciwych praktyk – zapowiadała prezydent Dulkiewicz, ogłaszając konsultacje.
Dlaczego to rozwiązanie jest w ogóle potrzebne? Od lat obserwuje się postępującą transformację serca Gdańska w strefę nastawioną głównie na turystykę. Mieszkańców ubywa, za to przybywa apartamentów na krótkoterminowy wynajem, hosteli, klubów i sezonowych atrakcji. Wpływa to negatywnie na jakość życia stałych mieszkańców – doskwierają im hałas nocnego życia, wszechobecne reklamy, tłok i komercyjny chaos.
Wiele osób po prostu się wyprowadza. Statystyki są alarmujące: w ciągu dwóch dekad Śródmieście straciło aż jedną trzecią stałych mieszkańców (spadek z blisko 35 tys. w 2004 r. do 23,3 tys. w 2023 r.).
Nawet pomimo ogólnego wzrostu populacji Gdańska, centralna dzielnica wyludnia się z roku na rok. Powody to zarówno czynniki demograficzne (starzejąca społeczność, przewaga zgonów nad narodzinami), jak i ekonomiczne:
Atrakcyjna lokalizacja wywindowała ceny nieruchomości, na które realnie stać tylko najbogatszych. Zakupione lokale przeważnie nie służą im do celów mieszkaniowych – wiele z nich zostało przekształconych w apartamenty na wynajem, które ściągają turystów i wypychają autochtonów – czytamy w portalu interia.pl
Park Kulturowy ma być odpowiedzią na te zjawiska – próbą zatrzymania depopulacji Śródmieścia przez przywracanie mu cech normalnej, przyjaznej mieszkańcom dzielnicy.
Jakie konkretnie narzędzia przewiduje się w ramach Parku? Pierwsza wersja projektu z 2022 r. zawierała długą listę zakazów i ograniczeń. Proponowano całkowity zakaz m.in. działalności erotycznej, ulicznych naganiaczy i „żywych reklam”, głośnych instrumentów u artystów ulicznych, wykorzystywania zwierząt do kwestowania, handlu obnośnego czy używania jaskrawych laserów, neonów i migających świateł.
Miały zostać wyznaczone strefy i godziny dla muzyków ulicznych (tylko z licencją) oraz ograniczony czas funkcjonowania ogródków gastronomicznych – do godz. 22 w dni powszednie i do północy w weekendy. Uregulowaniu miała podlegać estetyka witryn sklepowych, szyldów i reklam – koniec z wszechobecnymi „potykaczami” i chaotycznymi banerami. Nawet właściciele kamienic musieliby dbać o zabytkowy wygląd detali architektonicznych przy remontach, np. okien czy balkonów. Wszystko po to, by ścisłe centrum odzyskało spójny, historyczny charakter i nie było szpecone przez przypadkowe elementy.
Na Trakcie Królewskim mamy spory problem z sezonowymi usługami, takimi jak malowanie tatuaży, przebierańcy, panie z parasolkami nagabujące do klubów nocnych. Ustanowienie Parku Kulturowego pozwoli narzucić standardy, tak aby przestrzeń była elegancka, spójna i przyjazna do życia – tłumaczyła Monika Nkome-Evini, ówczesna menadżerka Śródmieścia w portalu architekturaibiznes.pl
Jej słowa dobrze oddają nadzieje mieszkańców: skończyć z pstrokacizną i ulicznym bazarem w sercu zabytkowego miasta, a przywrócić mu dawny urok i normalność do życia codziennego.
Jednocześnie proponowane zmiany budzą zrozumiałe obawy części środowisk. Lokalni przedsiębiorcy – właściciele pubów, restauracji, sklepików – lękają się, że restrykcje zbyt mocno ograniczą ich działalność i zyski. Szczególnie sporne były pomysły dotykające branży gastronomiczno-rozrywkowej, jak godziny zamykania ogródków piwnych.
Zamknięcie ogródków gastronomicznych o północy w weekend i o 22 – w pozostałe dni – wzbudziło duże kontrowersje wśród właścicieli pubów i restauracji” – przyznaje komentatorka „Architektury i Biznes”.
Wielu restauratorów argumentuje, że skrócenie czasu obsługi gości uderzy ich po kieszeni, a przecież to właśnie tętniące życiem wieczorami lokale ożywiły kiedyś opustoszałe po zmroku centrum. Przykładem poszukiwania równowagi może być Poznań – tam na Starym Mieście finalnie ustalono kompromisowe godziny pracy ogródków: do północy w tygodniu i aż do 2 w nocy w weekendy (choć mieszkańcy domagali się 22, a przedsiębiorcy 5 rano).
Gdańscy urzędnicy deklarują podobną elastyczność.
Będziemy szukali dobrego kompromisu dla wszystkich – zapewniała Aleksandra Dulkiewicz, podkreślając, że zależy jej zarówno na uporządkowaniu przestrzeni, jak i na wsparciu lokalnego biznesu.
W trakcie trwających warsztatów osobna debata poświęcona jest właśnie relacjom z przedsiębiorcami, by wypracować zasady nie doprowadzające nikogo do bankructwa. Możliwe jest np. stopniowe wprowadzanie nowych wymogów, by dać czas na dostosowanie i rozłożenie kosztów w czasie – tak sugerują eksperci.
Nie da się ukryć, że ekonomiczny bilans Parku Kulturowego rodzi pytania. Z jednej strony, uporządkowane otoczenie i ograniczenie uciążliwości (hałas, brud, natrętni naganiacze) powinny zachęcić ludzi do powrotu – co może ożywić rynek mieszkaniowy w Śródmieściu w dłuższej perspektywie. Gdy centrum stanie się bardziej przyjazne do życia, pustostany i lokale Airbnb być może znów zapełnią się stałymi najemcami, a osiedle odzyska społeczny koloryt.
Z drugiej strony, pewne formy dotychczas dochodowej działalności będą ukrócone. Właściciele nieruchomości nastawionych na czysto komercyjny wynajem krótkoterminowy czy na kluby nocne mogą stracić część zysków, co potencjalnie przełoży się na spadek wartości takich nieruchomości. Niewykluczone są także koszty dostosowania – np. wymóg wymiany szyldu na mniejszy, zdjęcia reklamy czy odnowienia elewacji – które poniosą właściciele i najemcy lokali. Miasto obiecuje jednak pomoc i okres przejściowy.
Przykład Krakowa pokazuje, że można to rozegrać łagodnie: tam już w trakcie wdrażania parku kulturowego uruchomiono akcję „Reklama za reklamę” – przedsiębiorcy, którzy dobrowolnie wymienili szyldy na zgodne z nowymi standardami, dostawali darmową promocję na miejskim portalu. Władze Krakowa dawały też firmom sporo czasu na zmiany, prowadziły kampanie informacyjne i punkt konsultacyjny, a straż miejska wręczała ulotki ze wskazówkami. Dzięki temu opór był mniejszy, a ostatecznie większość dostosowała się do zasad. Można zakładać, że Gdańsk również zastosuje podobne ułatwienia, by wprowadzenie parku nie stało się ciosem dla drobnego biznesu, lecz wspólną inwestycją w jakość przestrzeni.

Kontrowersje i opóźnienia – konflikt interesów czy unikanie konfliktu?
Mimo deklarowanych szczytnych celów, saga Parku Kulturowego w Gdańsku nie obyła się bez kontrowersji. Krytycy zarzucają władzom miasta brak konsekwencji, a nawet granie na zwłokę kosztem dobra mieszkańców. Decyzja prezydent Dulkiewicz z marca 2023 o wstrzymaniu całego projektu tuż przed jego finalizacją została odebrana przez wielu jako ustępstwo wobec lobby biznesowego. Jak ujawniły media, zaledwie kilka dni wcześniej lokalne organizacje przedsiębiorców (m.in. Pracodawcy Pomorza i Gdański Klub Biznesu) wystosowały list protestacyjny, zarzucając planowanym regulacjom zbytnią restrykcyjność i narzekając, że nie zostali odpowiednio włączeni w konsultacje.
Kilka dni później park kulturowy trafił do zamrażarki.
Można się tylko domyślać, że to pokłosie oświadczenia organizacji przedsiębiorców… podkreśliły w nim, że część zapisów ma charakter zbyt restrykcyjny” – pisała Ewa Karendys, nazywając porzucenie tak zaawansowanych prac wizerunkowym strzałem w stopę i ciosem w estetykę miasta w portalu architekturaibiznes.pl.
Ogromne rozczarowanie – Park Kulturowy w Śródmieściu Gdańska
Rzeczywiście, w oczach mieszkańców czekających na zmiany wyglądało to jak odwrót ratusza pod presją wpływowych grup interesu. Urzędnicy bronili się, że park odsunięto jedynie „na razie” i że potrzebny jest nowy konsensus. Jednak czas płynął, a w międzyczasie – jak gorzko zauważono – kolejne mieszkania zostały przerobione na lokale Airbnb i problemy Śródmieścia tylko się pogłębiały.
Pojawiły się też zarzuty o pozorność działań zastępczych. Miasto co prawda zwiększyło patrole służb, zainstalowało kamery, robiło badania hałasu – ale zdaniem niektórych to leczenie objawów zamiast choroby. „Rządzący się odkleili” – grzmiał w mediach opozycyjny kandydat na radnego Filip Górski, zarzucając władzom, że od lat pozwalają przekształcać centrum pod turystów kosztem mieszkańców i drobnych przedsiębiorców. Jego zdaniem ekipa rządząca Gdańskiem od ćwierćwiecza nie umie lub nie chce wziąć odpowiedzialności za trudne decyzje.
Inni miejscy aktywiści mówią wręcz o polityce wspierania „wielkiego kapitału” – drogich apartamentowców, sieciowych inwestorów – kosztem lokalnej społeczności i klimatu miasta. Przykładem takiego podejścia miała być choćby głośna sprawa Hali Targowej – zabytkowego bazaru w centrum, który prywatny właściciel przekształca w komercyjny food hall, co budzi sprzeciw części mieszkańców. Opozycja zarzuciła władzom miasta, że zamiast stanąć po stronie kupców i mieszkańców, urządzili pod halą konferencję prasową „pod publiczkę”.
Ten budynek jest dla polityków tylko pewną scenerią. Mnie to przeraża, ponieważ do nich nie dociera, że mówimy o realnym problemie – mówił dla portalu Interia Filip Górski, sugerując, że rządzący traktują problemy Śródmieścia powierzchownie, skupiając się na PR-ze zamiast realnych rozwiązaniach.
Takie głosy wskazują, że wokół Parku Kulturowego narosło sporo nieufności – mieszkańcy i społecznicy boją się, czy aby znów wszystko nie skończy się na obietnicach.
Z drugiej strony, przedstawiciele władz lokalnych przekonują, że wstrzymywanie projektu wynikało z chęci uniknięcia otwartego konfliktu i dopracowania rozwiązań.
Należy znaleźć kompromis, by restauratorzy nie poczuli się zagrożeni, że zbankrutują – podkreślał w 2024 r. Maximilian Kieturakis, przewodniczący zarządu dzielnicy Śródmieście z obozu prezydent Dulkiewicz.
Sam Kieturakis od lat zabiega on o utworzenie parku kulturowego, widząc w nim szansę na uratowanie unikalnego charakteru Głównego Miasta. Ale jednocześnie zaznacza, że pewne zapisy pierwszego projektu były „na wyrost” i trzeba je urealnić. Według niego można pogodzić interesy – wprowadzić regulacje chroniące dziedzictwo i mieszkańców, lecz równocześnie wspierać lokalny biznes np. pomocą finansową przy dostosowaniu czy łagodniejszym podejściem do godzin funkcjonowania ogródków.
Urzędnicy wskazują, że Gdańsk ma już doświadczenie w podobnych sporach – choćby przy uchwale krajobrazowej, która porządkując reklamy też wywołała protesty branży, a nawet próbę unieważnienia przez wojewodę, lecz miasto wytrwało i dziś efekt widać: z przestrzeni zniknęło ponad 500 nielegalnych billboardów, odsłonięto piękne elewacje.
To dodaje otuchy, że i tym razem uda się przezwyciężyć opór. Niemniej, niesmak pozostał – przez dwa lata od wstrzymania projektu problemów Śródmieścia nie rozwiązano, a wręcz się zaogniły. W oczach części opinii publicznej władze starają się teraz nadrobić zaległości i odzyskać zaufanie mieszkańców, że faktycznie doprowadzą sprawę do końca. Kolejne miesiące – zwieńczone zapewne nową uchwałą w 2026 r. – pokażą, czy zapowiadany kompromis stanie się rzeczywistością, czy też krytycy będą mieli kolejne powody do oskarżeń o bierność.

Lekcje z Krakowa, Wrocławia i Poznania – czy park kulturowy działa?
Gdańsk nie jest pierwszym polskim miastem, które sięga po formułę parku kulturowego dla ochrony swojego historycznego centrum. Warto przyjrzeć się doświadczeniom innych ośrodków, bo dają one zarówno powody do optymizmu, jak i wskazówki na przyszłość. Pierwszym miastem w kraju, które utworzyło park kulturowy, był Kraków. Uchwała obejmująca Stare Miasto (otoczone Plantami) weszła tam w życie już w 2010 roku, a efekty okazały się znakomite.
„Efekty wprowadzenia tej regulacji są widoczne gołym okiem – ulice Starego Miasta odzyskały elegancki wygląd i nie są szpecone przez nieestetyczne szyldy i stojaki z ulicznym handlem” – informował krakowski magistrat po kilku latach obowiązywania uchwały.
Statystyki mówią same za siebie: np. na reprezentacyjnej ul. Floriańskiej w 2011 r. doliczono się 342 szyldów i reklam, z czego legalnych było tylko 25 proc.. Po dwóch latach od wprowadzenia parku liczba szyldów spadła tam o ponad 1/3, a aż 59 proc. z nich spełniało nowe standardy estetyczne. Podobnie na Rynku – liczba reklam zmniejszyła się o ponad setkę, a odsetek legalnych wzrósł z 22 do 68 proc. Kraków stał się wzorem dla innych miast: dziś takie parki funkcjonują m.in. we Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi, Warszawie, Zakopanem czy mniejszych miastach (Sandomierz, Zamość, Kazimierz Dolny).
Co dało ustanowienie parku kulturowego w tych miejscach? Przede wszystkim poprawę estetyki i ładu w przestrzeni publicznej. We Wrocławiu Park Kulturowy „Stare Miasto” obowiązuje od 2014 r. i już po 1,5 roku Najwyższa Izba Kontroli oceniła jego rezultaty bardzo pozytywnie.
Pozytywne zmiany w przestrzeni publicznej widać gołym okiem. Zniknęły nielegalne reklamy wielkoformatowe, billboardy, citylighty… Znacząco zmniejszyła się liczba banerów i stojaków reklamowych. W wielu lokalach przywrócono tradycyjną aranżację witryn. Usunięto graffiti z kilkunastu ścian, odmalowano słupy energetyczne, posadzono zieleń” – wyliczała Małgorzata Szafran z Urzędu Miasta Wrocław po wprowadzeniu parku w portalu rp.pl.
W 2017 r. Wrocław poszedł za ciosem, rozszerzając granice chronionego obszaru i dokładając nowe przepisy – np. nakaz utrzymywania elewacji w czystości (koniec z obdrapanymi ścianami) czy całkowity zakaz klubów erotycznych w obrębie starówki. Władze chwalą się, że dzięki temu wrocławskie centrum stało się przyjemniejsze zarówno dla turystów, jak i mieszkańców, którzy znów chętnie tam spędzają czas.
Podobną drogę przeszedł Poznań. Tamtejszy Park Kulturowy „Stare Miasto” utworzono w 2018 r., trochę z oporami – początkowo stawiano raczej na uchwałę krajobrazową dla całego miasta, ale ostatecznie konserwator zabytków przekonała samorząd do działania na Starym Rynku. Już po dwóch latach było jasne, że to był strzał w dziesiątkę. Skończyła się reklamowa i remontowa wolna amerykanka.
Nie wszędzie Park Kulturowy wdrożono z sukcesem
Oczywiście, nie zawsze wszystko idzie gładko. NIK w swoim raporcie wytknął np., że w Warszawie, Radomiu czy Sieradzu parki kulturowe istnieją tylko na papierze – lokalne władze nie egzekwują tam rygorów, przez co nadal wiszą nielegalne reklamy, a chaos trwa. Kluczem jest zatem konsekwencja i wola działania. Tam, gdzie samorząd faktycznie chce dbać o przestrzeń (jak Kraków czy Wrocław), parki kulturowe stały się skutecznym narzędziem.
Co ważne, obawy przedsiębiorców często z czasem słabną – gdy widzą, że uporządkowane otoczenie przyciąga więcej klientów, a restrykcje obowiązują wszystkich jednakowo (eliminując np. nieuczciwą konkurencję ze strony nachalnych naganiaczy czy tandetnych stoisk). W Krakowie początkowo część firm próbowała nawet zaskarżać uchwałę do sądu, ale Wojewódzki Sąd Administracyjny odrzucił skargi, uznając że interes prywatny nie może górować nad publicznym. Wrocław musiał co prawda złagodzić jeden zapis (NSA uchylił fragment dotyczący wieszania szyldów, na skutek skargi pewnej właścicielki nieruchomości), jednak trzon przepisów pozostał w mocy.
Co więcej, miasta sukcesywnie aktualizują regulacje w parkach kulturowych, reagując na nowe zjawiska. Kraków w 2018 r. znowelizował zasady, gdy starówkę zalały agresywne kluby go-go, uliczni przebierańcy i laserowe reklamy – wprowadził wtedy m.in. zakaz łączenia klubu erotycznego z działalnością gastronomiczną, zakaz kolorowych świateł w witrynach (tylko białe), całkowity zakaz używania megafonów/głośników na ulicy czy ograniczenia handlu obwoźnego (tylko tradycyjne obwarzanki, kasztany i pamiątki zamiast byle czego). Prezydent Krakowa uznał, że to konieczne, by „skończyć z tym” – i Rada Miasta przyjęła nowe przepisy. To pokazuje, że park kulturowy to narzędzie elastyczne i można je dostosowywać, gdy zmieniają się warunki.
Gdańsk deklaruje, że czerpie z tych wszystkich doświadczeń. Już na etapie konsultacji do współpracy zapraszano ekspertów z Krakowa, by podpowiedzieli, jak uniknąć błędów, a skorzystać z dobrych praktyk. Jednym tchem wymienia się tam takie same bolączki, z jakimi walczył Kraków czy Wrocław: klubami go-go, nagabywaczami z parasolkami, głośnymi meleksami wożącymi turystów po wąskich uliczkach, chaotycznymi kramami czy zalewem jarmarcznych pamiątek kiepskiej jakości.
We wszystkich tych punktach inne miasta pokazały już, że da się przywrócić ład. – „Najlepsze efekty osiągnięto w Krakowie i Wrocławiu, gdzie zniknęło wiele nielegalnych reklam” – stwierdziła NIK w 2020 r., jasno wskazując Gdańskowi godne naśladowania wzorce. Teraz pora, by Gdańsk dołączył do grona miast, które skutecznie zawalczyły o swoje historyczne centra.
Czytaj też: Gdańsk znów chce Parku Kulturowego. Tym razem na serio?
Czy Główne Miasto odzyska blask? Park Kulturowy w Śródmieściu Gdańska
Historia gdańskiego Parku Kulturowego przypomina burzliwy serial – z zwrotami akcji, chwilami zwątpienia i nową nadzieją w ostatnim sezonie. Dziś, u progu 2026 roku, Śródmieście Gdańska stoi przed niepowtarzalną szansą na cywilizacyjną zmianę. Wyludniająca się starówka może znów tętnić normalnym życiem mieszkańców, jeśli uda się ograniczyć negatywne skutki masowej turystyki i dzikiego kapitalizmu przestrzennego. Park Kulturowy to narzędzie, które – użyte mądrze – może odwrócić losy tej części miasta. Warunek? Rzeczywista determinacja władz, uczciwy kompromis z przedsiębiorcami i konsekwentne egzekwowanie zasad.
Doświadczenia Krakowa, Wrocławia czy Poznania uczą, że pierwsze efekty mogą być spektakularne: czystsze, piękniejsze ulice, mniej hałasu i reklam, więcej zieleni i autentycznego uroku. Mówią też jednak, że sama uchwała cuda nie zdziała, jeśli zabraknie woli jej wyegzekwowania – a z tym bywa różnie.
Czy Gdańsk wyciągnie wnioski z lat debat i sporów? Sygnały są rozczarowujące: ponowne rozpoczęcie procesu z udziałem mieszkańców świadczy, co prawda, o chęci zbudowania szerokiej akceptacji, ale brak aktywnego udziału władz – prezydent, czy wiceprezydenta budzi obawy. Kluczowe będzie teraz dotrzymanie obietnicy, że głos każdego – lokatora, przedsiębiorcy, przewodnika i konserwatora zabytków – zostanie wysłuchany i przełoży się na wyważone przepisy. Z pewnością nie da się zadowolić wszystkich w 100%. Ale jak mówi stare porzekadło, lepszy wypracowany kompromis niż status quo, na którym wszyscy tracą. A dziś tracą i mieszkańcy (uciążliwości i wyprowadzki), i poważni przedsiębiorcy (uczciwi przegrywają z cwaniactwem), i samo miasto (dewaluacja marki historycznego Gdańska przez wszechobecny kicz). Park Kulturowy jest szansą, by to zatrzymać.
Ostateczny test wiarygodności władz nastąpi, gdy przyjdzie wprowadzić w życie to, co zostało obiecane na papierze. Miejmy nadzieję, że tym razem dokument nie skończy w szufladzie, lecz na ulicach miasta – w postaci realnych zmian, które każdy mieszkaniec i gość Gdańska zobaczy gołym okiem. Jeśli tak się stanie, Śródmieście Gdańska ma szansę odzyskać dawny blask, nie tracąc przy tym życia i energii. A wtedy Park Kulturowy stanie się przykładem na to, że da się pogodzić miasto mieszkańców i turystów, zamiast wybierać jedno kosztem drugiego. Czas pokaże, czy Gdańsk dołączy do grona miast, które odniosły na tym polu sukces – i czy z pozorów przejdzie do prawdziwego działania. Mieszkańcy patrzą na ręce władz, dopingując, by tym razem finał okazał się szczęśliwy.

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






