Pegasus podsłuchiwał rodzinę Tuska? Decydowały sądy, nie rząd (FOTO: KPRM)

Pegasus podsłuchiwał rodzinę Tuska? Decydowały sądy, nie rząd

Premier Donald Tusk ujawnił, że jego żona i córka mogły być inwigilowane przy pomocy systemu Pegasus. Córka premiera, Katarzyna Tusk-Cudna, otrzymała status pokrzywdzonej w śledztwie dotyczącym używania tego oprogramowania w Polsce. Choć sprawa budzi duże emocje polityczne, śledczy przypominają, że decyzje o zastosowaniu Pegasusa zapadały na podstawie zgód sądowych, a nie wyłącznie decyzji rządu.

Trzy szybkie fakty

  • Córka premiera uzyskała status pokrzywdzonej w śledztwie dotyczącym inwigilacji z użyciem Pegasusa.
  • Zgodę na stosowanie tego oprogramowania wydawały sądy, a nie politycy czy ministrowie.
  • Śledztwo dotyczy przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy i nieprawidłowości w kontrolach operacyjnych.

Rodzina premiera a sprawa Pegasusa

W środę premier Donald Tusk poinformował, że jego żona Małgorzata i córka Katarzyna mogły być podsłuchiwane z wykorzystaniem systemu Pegasus. W emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych oskarżył Prawo i Sprawiedliwość o inwigilację jego rodziny.
Według doniesień Onetu, Katarzyna Tusk-Cudna otrzymała już status pokrzywdzonej w śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Prokurator Józef Gacek potwierdził, że kobieta ma zostać przesłuchana. Żona premiera również znalazła się w kręgu zainteresowania śledczych.

Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak przekazał, że córka premiera kontaktowała się z osobą, która była objęta kontrolą operacyjną Pegasusem. To właśnie ten kontakt mógł doprowadzić do przypadkowego przechwycenia jej danych.

Niech to oceni prokuratura – powiedział Siemoniak, dodając, że sprawa wymaga wyjaśnienia, czy podsłuch był celowy, czy pośredni.

Kto naprawdę decydował o użyciu Pegasusa

Wbrew politycznym komentarzom i medialnym nagłówkom, eksperci przypominają, że o zastosowaniu Pegasusa nie decydował bezpośrednio rząd. Każdorazowe użycie tego systemu wymagało zgody sądu. To sądy, a nie politycy, wydawały decyzje o zgodzie na kontrolę operacyjną, podobnie jak w przypadku tradycyjnych podsłuchów telefonicznych. Służby specjalne, takie jak Centralne Biuro Antykorupcyjne czy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, występowały z wnioskami do sądów, a sędziowie mieli obowiązek ocenić zasadność wniosku. Dopiero po uzyskaniu takiej zgody mogło dojść do zastosowania Pegasusa wobec konkretnej osoby.

To kluczowa informacja w kontekście emocjonalnych wypowiedzi – użycie narzędzia nie było samowolą polityczną, ale procedurą nadzorowaną przez wymiar sprawiedliwości. W praktyce oznacza to, że jeśli doszło do nadużyć, mogły one wynikać z błędnych decyzji lub niepełnych informacji przedstawionych sądowi, a nie z osobistej decyzji członków rządu.

Czytaj więcej: Spowiedź Jacka Karnowskiego przed komisją Pegasusa

Wielu prawników podkreśla, że system Pegasus był formalnie narzędziem legalnym, dopuszczonym do użycia przez polskie prawo – problemem jest raczej to, czy dane wnioski były uzasadnione, i czy nadzór nad ich stosowaniem był wystarczający.

Jak działa system Pegasus

Pegasus został opracowany przez izraelską firmę NSO Group jako narzędzie do walki z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością. Oprogramowanie umożliwia zdalne uzyskanie pełnego dostępu do telefonu – treści rozmów, wiadomości, zdjęć, nagrań wideo, mikrofonu i kamery. W Polsce Pegasus trafił do służb w okresie rządów PiS, w ramach działań mających zwiększyć skuteczność operacji antykorupcyjnych. Dopiero po latach pojawiły się pytania, czy był używany także wobec polityków opozycji, prawników i dziennikarzy.

Według danych przekazywanych w ostatnich miesiącach, z systemu korzystano wobec setek osób. Śledztwo prokuratorskie prowadzone jest jednak nie w sprawie samego narzędzia, ale sposobu jego stosowania i nadzoru.

Co może wyniknąć ze śledztwa

Postępowanie dotyczące Pegasusa obejmuje okres od listopada 2015 r. do listopada 2023 r. Prokuratura bada, czy nie doszło do przekroczenia uprawnień lub zaniedbań ze strony funkcjonariuszy publicznych. Sejmowa komisja śledcza analizuje natomiast, czy procedury sądowe były prawidłowe i czy wnioski o kontrolę były uzasadnione.

W przypadku potwierdzenia, że członkowie rodziny premiera byli objęci inwigilacją – nawet pośrednio – możliwe będzie przyznanie im odszkodowania. Rząd zapowiada powiadomienie wszystkich osób, które mogły być podsłuchiwane, oraz przejrzystość działań w tej sprawie.

Na końcu tej historii pozostaje pytanie: czy winne są służby, które działały w ramach obowiązującego prawa, czy może system kontroli, który okazał się zbyt słaby, by skutecznie nadzorować działania operacyjne?

Zobacz też: Komisja śledcza ds. Pegasusa traci wiarygodność?

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.