Z pozoru spokojny poranek zamienił się w dramatyczną akcję służb. Kilka minut nieuwagi wystarczyło, by samochód znalazł się pod wodą. Zdarzenie pokazuje, jak cienka jest granica między głupotą a tragedią. Tym razem skończyło się na zatrzymaniu i postępowaniu karnym.
Trzy szybkie fakty:
– samochód znalazł się pod wodą do wysokości dachu
– obaj mężczyźni byli pod wpływem alkoholu
– kierowca przyznał się dopiero po czasie
Jak pijani mężczyźni wjechali autem na lód
W sobotę około godziny 10:20 dwóch mężczyzn jechało samochodem marki Toyota po zamarzniętym rozlewisku. Pojazd poruszał się po lodzie, który nie był przeznaczony do takiego obciążenia. W pewnym momencie tafla pękła. Auto zaczęło gwałtownie tonąć. Woda sięgnęła aż do dachu pojazdu.
Mężczyźni mieli 24 oraz 27 lat. Zdołali samodzielnie opuścić samochód i wydostać się na brzeg. Na miejsce natychmiast skierowano policyjną grupę zdarzeniową. Funkcjonariusze zabezpieczyli teren i rozpoczęli czynności procesowe. Po oględzinach pojazd został zabezpieczony jako dowód w sprawie.
Problem z ustaleniem kierowcy i badania alkoholu
Początkowo żaden z mężczyzn nie chciał przyznać się do prowadzenia pojazdu. Taka sytuacja utrudnia szybkie ustalenie odpowiedzialności karnej. Dopiero w toku dalszych czynności 24-latek oświadczył, że to on siedział za kierownicą.
Od obu mężczyzn pobrano krew do badań laboratoryjnych. Wstępne badanie alkomatem wykazało niepokojące wyniki. U młodszego mężczyzny stwierdzono niecały promil alkoholu. Starszy miał ponad promil alkoholu w organizmie. O zdarzeniu poinformowano prokuratora. Obaj zostali zatrzymani do dalszych czynności.
Czytaj więcej: Policja „zamknęła” lodowisko na zatoce, ale ludzie i tak śmigają
Dlaczego lód jest śmiertelnie niebezpieczny dla kierowców?
Zamarznięte zbiorniki wodne nigdy nie dają gwarancji bezpieczeństwa. Grubość lodu bywa nierówna i zmienna. Prądy wodne oraz temperatura powietrza osłabiają jego strukturę. Samochód waży znacznie więcej niż człowiek. Nawet krótki wjazd może zakończyć się załamaniem tafli.
Dodatkowym zagrożeniem jest alkohol. Spowalnia reakcje i obniża ocenę ryzyka. W takich warunkach decyzje podejmowane są impulsywnie. Służby podkreślają, że podobne zachowania często kończą się utonięciem. W tym przypadku kluczowe było szybkie wydostanie się z pojazdu. Obaj mężczyźni mogą odpowiadać karnie, a kierowcy grozi odpowiedzialność za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości.
Zobacz też: IMGW ostrzega: nawet 50 cm śniegu i silne zawieje
mn






