Protesty pod szpitalem św. Wojciecha nie ustają. W niedzielę znów pojawiły się transparenty i różaniec. Placówka zwróciła się do miasta i policji o monitorowanie zgromadzeń. Spór trwa od grudnia. I wcale nie gaśnie.
Publiczny różaniec wraca na Zaspę
W niedzielę 15 marca przed szpitalem na al. Jana Pawła II 50 znów zgromadzili się działacze prolife z Kają Godek. To kontynuacja pikiet organizowanych w każdą trzecią niedzielę miesiąca w samo południe.
Przed rozpoczęciem modlitwy odczytano komunikat. Zapowiedziano dalsze zgromadzenia „dopóki szpital nie przestanie zabijać poczętych dzieci”. Po tych słowach rozpoczął się różaniec. Na miejscu pojawiły się przypominający o zabijaniu nienarodzonych dzieci. Obok stanęła kontrmanifestacja środowisk lewicowych. Obecni byli przedstawiciele m.in. Razem, Lewicy, KOD, Akcji Socjalistycznej i organizacji proaborcyjnych.
Policja zabezpieczała teren. Byli też urzędnicy miejscy. Marcowa pikieta nie została rozwiązana. Inaczej niż styczniowa.
Sąd po stronie miasta. Ale to nie koniec
W styczniu przedstawiciel prezydent Gdańska rozwiązał jedno ze zgromadzeń. Fundacja Życie i Rodzina złożyła odwołanie. Sąd uznał decyzję miasta za zgodną z prawem i oddalił wniosek fundacji.
Postanowienie nie jest jednak prawomocne. Organizatorzy zapowiadają zaskarżenie i dalsze działania.
To kolejny etap konfliktu, który z ulicy przenosi się do sądu. I do dokumentów.
Czytaj więcej: Czy Gdańsk faworyzuje proaborcyjne kontrmanifestacje?
Szpital prosi o monitoring zgromadzeń
Zarząd spółki COPERNICUS wystosował komunikat. Poinformowano w nim, że zwrócono się do prezydent Gdańska o zabezpieczenie przebiegu pikiety przez odpowiednie służby miejskie.
Jednocześnie zwróciliśmy się do Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku o zwiększoną liczbę patroli w lokalizacji Szpitala na Gdańskiej Zaspie i wzmożoną czujność funkcjonariuszy – czytamy w stanowisku.
Placówka podkreśla, że chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa pacjentom, personelowi i odwiedzającym.
Warto przypomnieć, że to ten sam szpital, który w ostatnich tygodniach stał się bohaterem innej kontrowersji. Chodzi o odmowę przekazania prokuraturze części dokumentacji w głośnej sprawie dotyczącej przeprowadzonego zabiegu. Sprawa była już szeroko opisywana i budzi poważne pytania o transparentność działań placówki.
Dziś szpital domaga się ścisłego monitorowania zgromadzeń. Jednocześnie sam znajduje się pod lupą.
Dwa światy, jedno miejsce – pikieta pro-life na Zaspie
Pod wejściem do szpitala spotykają się dwa porządki. Z jednej strony modlitwa i hasła o ochronie życia. Z drugiej kontrmanifestacja broniąca obowiązującego prawa i decyzji lekarzy. Manifestanci prolife domagają się całkowitego zakazu aborcji. Także w przypadkach zagrożenia życia matki. Przekonują, że placówka dopuszcza się działań, które ich zdaniem są nie do zaakceptowania.
Szpital odpowiada, że działa zgodnie z ustawą i medycznymi wskazaniami. Miasto zapewnia, że stoi na straży porządku publicznego i wolności zgromadzeń. Na razie marcowa pikieta przebiegła bez interwencji w postaci jej rozwiązania. Ale napięcie nie znika. Terminy kolejnych zgromadzeń są już zapowiedziane.
Czy to będzie spokojna wiosna pod szpitalem na Zaspie? Patrząc na ostatnie miesiące, trudno w to uwierzyć.
Zobacz: Wraca protest pod szpitalem w Gdańsku. NFZ: 3600 zł za terminację ciąży
mn






