Wzburzenie, okrzyki „hańba!” i wyraźna dezaprobata tłumu towarzyszyły wystąpieniu Piotra Grzelaka podczas obchodów 86. rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte. Gdański wiceprezydent, znany z kontrowersyjnych słów o „złym słowie Polaka”, został przyjęty z chłodną wrogością. Do jego wypowiedzi sprzed lat bezpośrednio nawiązał prezydent Karol Nawrocki w swoim przemówieniu, przypominając o znaczeniu prawdy historycznej.
Trzy fakty, które rzucają nowe światło:
- Wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak został wygwizdany przez tłum tuż przed swoim przemówieniem.
- Grzelak był autorem pamiętnych słów o „złym słowie Polaka”, które padły w 2019 roku.
- Prezydent Karol Nawrocki w swoim wystąpieniu na Westerplatte bezpośrednio odniósł się do tych kontrowersyjnych słów.
Powrót słów, które wciąż bolą
Piotr Grzelak, reprezentujący władze Gdańska, pojawił się na mównicy Westerplatte mimo trwającej od lat krytyki związanej z jego wypowiedzią z 2019 roku. Podczas 74. rocznicy zakończenia II wojny światowej stwierdził, że „złe słowo” podzieliło Europę i że było ono „słowem Polaka przeciwko innemu narodowi”. Te słowa wywołały wówczas lawinę komentarzy i zarzuty relatywizowania odpowiedzialności za II wojnę światową.
Podczas tegorocznych obchodów nie zapomniano tych słów. W momencie, gdy Grzelak zbliżał się do mównicy, zgromadzony tłum zaczął gwizdać i krzyczeć „hańba!”. Reakcja była jednoznaczna – wielu uczestników uroczystości nie zaakceptowało obecności samorządowca, który w ich ocenie dopuścił się historycznej kompromitacji.
Czytaj więcej: Dulkiewicz i Grzelak zaskoczeni przez aktywistów ws. pustostanów
Wystąpienie Grzelaka poprzedził prezydent Karol Nawrocki, który nie pozostawił wątpliwości, że polityka historyczna wymaga odpowiedzialności. Odwołał się do konieczności mówienia prawdy o II wojnie światowej, a także przypomniał o haniebnych próbach zacierania odpowiedzialności Niemiec za jej wybuch. Choć nie padło nazwisko Grzelaka, kontekst był oczywisty.
Prezydent wyznacza granice debaty historycznej
W swojej przemowie Nawrocki mówił o potrzebie „prawdy i jasnych relacji”, wskazując, że nie można zamazywać odpowiedzialności sprawców. Słowa te w kontekście wcześniejszej wypowiedzi Grzelaka zabrzmiały jak wyraźne upomnienie.
Przypomnienie o niemieckiej agresji, ofierze polskich żołnierzy i brutalności II wojny światowej miało nie tylko wymiar patriotyczny. To także odpowiedź na próby relatywizowania historii, które – jak ocenił prezydent – nie mają miejsca w poważnym państwie.
Na Westerplatte padło też przypomnienie o potrzebie szacunku dla tych, którzy bronili Polski. Nawrocki mówił o odnalezieniu szczątków dziewięciu żołnierzy po 80 latach jako o akcie przywracania godności. Podkreślił również, że państwo musi być gotowe bronić swojej wersji historii i pamięci.
Tłum nie zapomina. Emocje w Gdańsku
Atmosfera uroczystości była gorąca nie tylko ze względu na obecność najwyższych władz państwowych. Pojawienie się Grzelaka wywołało natychmiastową reakcję tłumu, który nie ukrywał swojego niezadowolenia. Dla wielu obecnych to nie tylko wyraz sprzeciwu wobec jednej wypowiedzi, ale też sygnał niezgody na próbę budowania wspólnej pamięci narodowej w oparciu o fałszywe założenia.
86. rocznica wybuchu II wojny światowej okazała się więc nie tylko okazją do oddania hołdu bohaterom, lecz także przestrzenią dla bardzo aktualnej debaty o odpowiedzialności, pamięci i granicach polityki historycznej.
Zobacz też: Piotr Grzelak ignoruje protesty. Kontrowersje wokół trasy GPW
mn






