Polacy z Pomorza utknęli w Dubaju. MSZ wysłało do nich tylko dwa SMS-y (FOTO: canva)

Polacy z Pomorza utknęli w Dubaju. “MSZ wysłało do nas tylko dwa SMS-y”

Lot powrotny Polski miał być 7 marca. Został anulowany. Przestrzeń powietrzna nad regionem zamknięta. W hotelu słychać było wybuchy i przelot dronów. W Polsce tymczasem rozpętała się dyskusja, czy w ogóle powinni tam lecieć. Nasza anonimowa rozmówczyni z Trójmiasta, która jest w Dubaju z bliskim podzieliła się obserwacjami. I prosi o jedno – o anonimowość. Bo hejt na Polaków przebywających w rejonie Zatoki Perskiej już się wylał.

Wakacje w cieniu konfliktu

Udało nam się skontaktować z parą, która jest w Dubaju. Popularne miasto zostało ostrzelane przez Iran w ramach odwetu za amerykański i izraelski atak. Do Zjednoczonych Emiratów Arabskich polecieli na tygodniowy urlop. Plan był prosty. Odpoczynek, słońce, kilka dni poza Polską. Bilety powrotne mają na 7 marca. Lot linią KLM.

Zostały anulowane. Na razie nie mamy powrotu.

Kobieta zgodziła się opowiedzieć swoją historię pod warunkiem zachowania pełnej anonimowości. Jak podkreśla, w Polsce narasta spirala hejtu wobec osób, które utknęły w regionie.

Nie wiem, czy chciałabym udzielać jakiegokolwiek komentarza. Wylewa się straszny hejt na osoby, które tu przyjechały. Nie rozumiem tego. Bez względu na to, czy ktoś był głupi, czy nie doczytał, każdemu należy się bezpieczny powrót do domu.

W Dubaju nie czują chaosu na ulicach.

Tu jest czysto. Bezpiecznie. Zostawiłam telefon i po kilku minutach wszystko leżało na miejscu.

Jednocześnie przyznaje, że słyszała dwa wybuchy.

Słyszałam też drony. Mamy nawet zdjęcie drona, który leciał nad naszym hotelem. Ale nic się nie stało.

To napięcie jest podwójne. Z jednej strony człowiek jest z dala od domu. Z drugiej realny konflikt w regionie i zamknięte niebo.

Dwa SMS-y i cisza

Ministerstwo Spraw Zagranicznych wysłało dwa SMS-y do osób pozostających w ZEA.

Dokładnie dwa. Pierwszy dobę po zamknięciu przestrzeni powietrznej. Drugi z informacją o infolinii.

Nasza rozmówczyni próbowała się dodzwonić do ambasady. Bez skutku.

Można siedzieć na telefonie. Zrezygnowaliśmy.

Nie spodziewają się, że ktoś pokryje koszty.

Nie czarujmy się. Ministerstwo żadnych kosztów nie pokryje.

Pobyt opłacili normalnie. Hotel działa. Recepcja reaguje.

Powiedziano nam: jesteście z kraju, do którego nie możecie wrócić. Możecie zostać. Pytają, czy czegoś potrzebujemy.

Co istotne, pomoc odczuwają przede wszystkim ze strony lokalnych służb i hotelu.

Czuję się bardzo zaopiekowana przez władze ZEA. Ale nie przez MSZ.

Lotniska w Dubaju i Abu Zabi są zamknięte. Oman odpada. Arabia Saudyjska również nie daje realnej alternatywy. Dlatego zapisali się do grupy „Polacy w Dubaju”.

Administratorzy na bieżąco aktualizują informacje. Ludzie dzielą się tym, co wiedzą. Wszyscy mówią, że najbezpieczniej jest zostać i czekać.

Oddolna organizacja działa szybciej niż oficjalne kanały. Tak to dziś wygląda.

Czytaj więcej: Cieśnina Ormuz zamknięta przez Iran. Światowy rynek ropy w szoku

Strach przed powrotem

Największy lęk nie dotyczy hotelu. Dotyczy samolotu.

Pewnie będę miała obawy w ogóle wracać stąd. Będę się bała wsiąść do samolotu. To się dzieje w przestrzeni powietrznej. Jaką mam gwarancję, że nikt nas nie zestrzeli?”.

To nie jest histeria. To zwykły ludzki strach. W 2014 roku cywilny samolot został zestrzelony nad strefą konfliktu.

Teraz o tym myślę.

W Polsce zostały dzieci. Muszą chodzić do szkoły.

To bardzo niespodziewana sytuacja.

I tu pojawia się pytanie, które w internecie wybrzmiewa najczęściej: po co w ogóle lecieć w tamten region? Ona odpowiada spokojnie.

Mnóstwo znajomych było tu wcześniej. Kilkadziesiąt osób w ostatnim czasie. Każdy mówił to samo: bezpiecznie, czysto.

Nie są influencerami. Nie lecieli po zdjęcia.

Jeżdżę głównie na wycieczki zorganizowane. Ta była jedną z nielicznych indywidualnych, z uwagi na koszty. Zorganizowane wyjazdy kosztują niebotyczne pieniądze.

Szacują, że za tygodniowy pobyt dla dwóch osób zapłacili około 10 tys. zł. Teraz ten pobyt może być droższy.

Państwo a realne ostrzeżenia

W jej słowach pojawia się ważna refleksja.

Nie widziałam nigdzie komunikatów, że jest takie bezpośrednie ryzyko w Dubaju. O ile ministerstwo gdzieś coś podało, to dobrze. Ale ile osób to sprawdza?.

To sedno sprawy. Komunikaty są, ale dotyczą one głównie Iranu. Pytanie, czy trafiają do przeciętnego turysty.

Gdyby przy zakupie biletu była informacja: wjeżdżasz do strefy podwyższonego ryzyka, czy na pewno chcesz kupić bilet? Każdy zastanowiłby się pięć razy.

Tego mechanizmu nie ma. Linie sprzedają bilety. System działa do momentu, gdy niebo się zamyka. Potem zaczyna się improwizacja. Warto zauważyć, że krytyka w internecie idzie w jednym kierunku.

Znowu banda głupków pojechała – mówi. To są zazwyczaj osoby zaradne, które mają środki i organizują sobie życie. Nazywanie wszystkich głupkami jest niepoważne – dodaje.

Nie chodzi o to, by oceniać decyzję o wyjeździe. Można dyskutować o rozsądku. Jednak prawo do ochrony i bezpiecznego powrotu nie powinno zależeć od komentarzy w sieci.

Czekanie i niepewność

Na razie zostają. Nie kombinują z objazdem przez kolejne państwa.

Nie wybieramy się stąd nigdzie, żeby nie utrudniać sytuacji.

Czekają na rozwój wydarzeń.

Internet już ich osądził. Konflikt w regionie trwa. Lotniska pozostają zamknięte. A oni siedzą w hotelu, śledzą komunikaty i liczą na to, że kolejny SMS nie będzie tylko informacją, ale realnym rozwiązaniem.

Nie martwię się bardzo o siebie. Bardziej o dzieci. I o to, jak będzie wyglądał powrót.

Prosi jeszcze raz o anonimowość. Z powodu spirali hejtu. Bo w Polsce łatwo przykleić etykietę. Trudniej zrozumieć, że za nagłówkiem stoją konkretni ludzie, konkretne rodziny i konkretne decyzje podjęte w świecie, który zmienia się z dnia na dzień.

Zobacz też: Iran w ogniu. Mieszkańcy uciekają przed bombardowaniami

mn

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.