To nie scena z filmu akcji, ale środek zwykłego popołudnia na Pomorzu. 12-latek uciekał na quadzie przed policyjnym radiowozem. Nie miał uprawnień, a pojazd wziął bez wiedzy ojca. Sprawa trafi do sądu dla nieletnich. Policja ostrzega, że konsekwencje poniosą także rodzice.
Pościg w środku dnia
Do zdarzenia doszło przed godziną 16:00 w Sierakowicach. Patrol z miejscowego komisariatu prowadził rutynowe czynności w rejonie służbowym. Uwagę funkcjonariuszy zwrócił chłopak jadący quadem. Miał na głowie kask, ale jego postura nie pozostawiała złudzeń. Wyglądał na zbyt młodego, by posiadać wymagane uprawnienia. Policjanci włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe. Wydali polecenie zatrzymania pojazdu. Wtedy sytuacja przybrała niebezpieczny obrót.
Chłopiec, widząc radiowóz, przyspieszył. Zaczął uciekać ulicami miejscowości. Pościg nie trwał długo, ale mógł zakończyć się tragedią. Quad to nie zabawka z marketu. To pojazd, który przy prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę staje się realnym zagrożeniem. Wystarczy chwila nieuwagi. Czy to naprawdę przypadek, że coraz częściej słyszymy o nieletnich za kierownicą?
Tłumaczenie nieletniego
Po krótkim pościgu 12-latek zatrzymał pojazd. Podczas interwencji przyznał, że nie ma wymaganych uprawnień. Tłumaczył, że uciekał właśnie z tego powodu. Quad zabrał ojcu, który w tym czasie nie przebywał w domu. Chłopiec został przekazany rodzicom. Czterokołowiec odholowano na policyjny parking.
Sprawa trafi teraz do sądu dla nieletnich. To nie będzie rozmowa wychowawcza przy biurku pedagoga. Sąd może zastosować środki wychowawcze, a w określonych sytuacjach także nadzór kuratora. Warto zauważyć, że takie postępowania zostają w dokumentacji. Dla młodego człowieka to poważna lekcja, choć szkoda, że udzielona w takich okolicznościach.
Czytaj więcej: 16-latek quadem uderzył w busa. Wypadek pod Włynkowem
Odpowiedzialność rodzica
Policja nie ma wątpliwości. Odpowiedzialność ponosi nie tylko 12-latek. Przepisy jasno mówią, że właściciel pojazdu odpowiada za dopuszczenie do kierowania osoby bez uprawnień. W praktyce oznacza to konsekwencje prawne także dla rodzica. Mandat to jedno. Możliwe są również dalsze kroki administracyjne.
Brak doświadczenia i umiejętności oceny ryzyka u dziecka to fakt. Dwunastolatek nie przewidzi skutków nagłego manewru. Nie oceni drogi hamowania. Nie zareaguje właściwie w sytuacji zagrożenia. Tymczasem quad waży często ponad 150 kg. Rozpędzony do 40 czy 50 km na godzinę nie wybacza błędów. W efekcie zagrożenie dotyczy nie tylko samego kierującego, ale też pieszych i innych uczestników ruchu.
Apel policji jest prosty. Rozsądek i rozwaga. Rodzicu, kontroluj, gdzie są kluczyki. Sprawdzaj, co robi twoje dziecko. To nie jest nadopiekuńczość. To zwykła odpowiedzialność. W małych miejscowościach często panuje przekonanie, że „tu nic się nie stanie”. Życie pokazuje, że bywa inaczej.
To może cię zaciekawić: Quad rozbił się na słupie w Sasinie. Nie żyje 54-latek
mn






