Jedna osoba nie żyje, kilkadziesiąt zostało ewakuowanych, a dwa budynki zostały poważnie uszkodzone – to bilans dramatycznego pożaru, który wybuchł nad ranem w Gdańsku. Ogień pojawił się na poddaszu jednej z kamienic przy al. Hallera. Akcja gaśnicza trwała kilka godzin, a skutki żywiołu będą odczuwalne przez mieszkańców jeszcze długo. Strażacy mówią o znacznych stratach.
Historia tematu
-
132 lokale problemowe w Gdańsku. Szokujące pismo miasta po pożarze
Opublikowano: 05 sty 2026, 17:13 -
Pożar przy Hallera. Urząd potrzebuje więcej czasu na odpowiedź
Opublikowano: 29 paź 2025, 18:45
Ogień pojawił się nad ranem i błyskawicznie się rozprzestrzenił
Do straży pożarnej zgłoszenie wpłynęło o godzinie 4:42. Alarm dotyczył dymu wydobywającego się z poddasza kamienicy przy al. Hallera 118. Kiedy na miejsce przybyły pierwsze zastępy, ogień był już widoczny na dachu. Sytuacja była na tyle poważna, że płomienie objęły także sąsiednią kamienicę pod numerem 120.
W akcji uczestniczyło 11 zastępów straży pożarnej. Ulica Hallera została całkowicie zamknięta w kierunku centrum. Pożar udało się opanować dopiero około szóstej rano. W międzyczasie z budynków ewakuowano około czterdzieści osób. Dla poszkodowanych podstawiono specjalny autobus, w którym mogli się schronić przed zimnem i stresem.
Strażacy w trakcie akcji odnaleźli w jednym z mieszkań nieprzytomnego mężczyznę. Ne udało się go uratować.

Czytaj więcej: Jak strażacy walczyli z pożarem hali na Przeróbce? Raport
Straty są znaczne, dachy dosłownie się zapadły – Pożar kamienicy
Skala zniszczeń okazała się poważna. Spłonęło blisko 300 metrów kwadratowych dachu. Z relacji świadków wynika, że ogień miał ogromną siłę – dachy zaczęły się zawalać jeszcze przed przybyciem wszystkich służb. Okoliczni mieszkańcy relacjonowali, że „płonęło jak pochodnia”.
Strażacy podkreślają, że sama akcja gaśnicza była bardzo trudna – dostęp do źródła ognia był ograniczony, a konstrukcja dachu sprzyjała szybkiemu rozprzestrzenianiu się płomieni. Kamienice przy al. Hallera to budynki wielorodzinne, powstałe kilkadziesiąt lat temu. Ich układ wewnętrzny, a także drewniane elementy konstrukcyjne, mogły dodatkowo przyczynić się do eskalacji pożaru.
Na miejscu prowadzone są prace zabezpieczające. Konieczne było odcięcie prądu, a część mieszkań nie nadaje się obecnie do zamieszkania.


Zobacz też: Seria pożarów w Gdańsku. Co się dzieje w mieście?
mn






