W piątek dojdzie do długo wyczekiwanego spotkania prezydenta Karola Nawrockiego z premierem Donaldem Tuskiem. Rozmowa będzie dotyczyć kluczowych kwestii polityki zagranicznej i bezpieczeństwa narodowego. Spotkanie odbywa się w cieniu napięć między ośrodkami władzy oraz trwającego od miesięcy sporu o nominacje ambasadorskie.
Trzy szybkie fakty
- Spotkanie prezydenta z premierem ma rozpocząć się w piątek o godz. 13.30.
- Spór o ambasadorów trwa od marca – dotyczy ponad 50 placówek.
- Rząd i prezydent deklarują chęć współpracy, ale nadal brakuje zaufania.
Polityczna rozmowa tygodnia – prezydent i premier spotkają się po miesiącach napięć
W piątek, punktualnie o 13.30, prezydent Karol Nawrocki i premier Donald Tusk mają zasiąść do rozmowy, która może zaważyć na politycznym obrazie 2026 roku. Tematy? Bezpieczeństwo Polski, koordynacja działań zagranicznych i… milczące od miesięcy konflikty personalne.
Spotkanie poprzedzała medialna i polityczna przepychanka. Premier Tusk już pod koniec grudnia apelował o „pilną rozmowę” z głową państwa. Z kolei otoczenie prezydenta – przez usta ministra Zbigniewa Boguckiego – sygnalizowało, że żadnej oficjalnej prośby nie było. Dopiero w tym tygodniu potwierdzono, że obie strony zasiądą przy stole.
Bezpieczeństwo, Ukraina i „koalicja chętnych” – stawka rozmowy jest wysoka
Premier zapowiedział spotkanie po powrocie ze szczytu „koalicji chętnych” w Paryżu, gdzie toczyły się rozmowy o przyszłości Ukrainy. Chce omówić z prezydentem rolę Polski w zapewnieniu gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa po ewentualnym zawieszeniu broni. Zarówno Tusk, jak i Nawrocki uczestniczą w międzynarodowych konsultacjach, ale jak dotąd… osobno.
Polityka zagraniczna musi być jedna i dobrze skoordynowana – zaznaczył rzecznik rządu Adam Szłapka.
Czytaj więcej:
Ambasadorowie, spory i brak podpisów – kulisy konfliktu o politykę zagraniczną
Spotkanie może być też próbą rozwiązania ciągnącego się od marca konfliktu o ambasadorów. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski odwołał ponad 50 osób, ale ich formalne dymisje nigdy nie zostały podpisane przez prezydenta. Wysłani na ich miejsce dyplomaci pełnią funkcje jako chargé d’affaires, nie mając pełnego statusu ambasadora.
Marcin Przydacz z kancelarii prezydenta podkreślił, że aby zakończyć ten spór, konieczne jest uznanie prerogatyw głowy państwa. Z kolei wiceszef MSZ Marcin Bosacki oskarża prezydenta o „pięciomiesięczny sabotaż”, który – jego zdaniem – szkodzi Polsce.
Do porozumienia być może dojdzie jeszcze w styczniu – planowane są też rozmowy przedstawicieli Kancelarii Prezydenta z MSZ. Ich celem ma być ustalenie listy placówek i nazwisk kandydatów.
Zobacz też: Donald Tusk opuścił 64 proc. głosowań w Sejmie
mn






