W czerwcu przed sądem w Gdańsku kolejna odsłona sprawy, która może rzucić cień na dekady miejskich układów – informuje portal wybrzeze24.pl. Na ławie oskarżonych zasiada Janina A., teściowa Pawła Adamowicza, Tomasz L., urzędnik wysokiego szczebla w gdańskim magistracie, i Jacek K., przedsiębiorca powiązany z deweloperem Pomeranka. To echo wieloletniego śledztwa, które zaczęło się jeszcze w 2013 roku po alarmującym raporcie CBA.
Trzy fakty:
- Sprawa dotyczy zakupu trzech apartamentów po cenach rażąco zaniżonych.
- Śledczy ustalili, że wartość rzekomych darowizn od pradziadka dzieci Adamowiczów mogła sięgać 700 tys. zł.
- Urzędnik miejski nie dochodził 11,3 mln zł należności dla miasta, a mimo to wciąż pełni funkcję publiczną.
Złoto z robót przymusowych i dziecięce darowizny dla dzieci Adamowicza
Janina A. odpowiada przed sądem za składanie fałszywych zeznań dotyczących majątku jej ojca. Miała tłumaczyć, że to właśnie on hojnie obdarowywał prawnuczki – dzieci Magdaleny i Pawła Adamowiczów – przekazując im równowartość setek tysięcy złotych. Miał rzekomo posiadać złote monety, cenne znaczki i dewizy z odszkodowań otrzymanych po wojnie, przechowywane w tzw. „banku miejskim”, bo nie ufał instytucjom publicznym.
Późniejsze zeznania teściowej prezydenta Gdańska wskazywały, że darowizny pochodziły jednak z jej własnych dochodów. A te – według prokuratury – w latach 2007-2012 wyniosły ok. 3,5 mln zł. Janina A. miała jako agentka ubezpieczeniowa podpisywać setki umów z jednostkami samorządowymi i deweloperami, także tymi, których inwestycje korzystały na decyzjach władz miasta.
Urzędnik, który rezygnuje z milionów
Drugim oskarżonym jest Tomasz L., dyrektor Wydziału Skarbu w Urzędzie Miejskim w Gdańsku. Prokuratura zarzuca mu, że zaniechał działań, które mogły przynieść miastu ponad 11 mln zł z tytułu kar umownych za zwłokę w przekazaniu mieszkań oraz za przedłużenie terminu realizacji zamiany gruntów w Jelitkowie.
Pomimo tych zarzutów Tomasz L. nie został zawieszony w czynnościach i nadal kieruje miejskim wydziałem. Co więcej, jeszcze do niedawna reprezentował interesy Gdańska w Pomorskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Sprawa budzi pytania o standardy funkcjonowania lokalnej administracji i nadzoru nad jej przedstawicielami.
Apartamenty dla „swoich” i szybka zmiana planu
Najbardziej spektakularny wątek dotyczy trzeciego oskarżonego – Jacka K., wspólnika firmy Akme współpracującej z deweloperem Pomeranka. Według prokuratury, firma udzieliła prezydentowi Gdańska oraz jego bliskim korzyści majątkowych o łącznej wartości ponad 350 tys. zł. Chodziło o sprzedaż trzech mieszkań w osiedlu „Neptun Park” w Jelitkowie po cenach znacznie poniżej rynkowych.
Kluczowy jest tu również kontekst planistyczny. Rada Miasta błyskawicznie, w ciągu kilku dni, zainicjowała zmianę planu zagospodarowania, która umożliwiła intensywną zabudowę mieszkalną. Umowy przedwstępne na apartamenty podpisano dokładnie tego samego dnia, w którym złożono wniosek o zmianę planu. Ceny? Zaniżone – poniżej 6000 zł za metr kwadratowy, podczas gdy rynek wyceniał te lokale nawet na 8000 zł za metr.
Czytaj więcej: Ordynarny retusz Magdaleny Adamowicz
Przedawnienie nie wszystkich dotyczy
Wątek polityczny wzmacnia fakt, że postępowanie wobec Magdaleny Adamowicz zostało umorzone – na podstawie kontrowersyjnego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z grudnia 2023 roku. Trybunał uznał, że covidowe przepisy nie mogą wydłużać terminów przedawnienia dla obywateli. Tymczasem inni oskarżeni – w tym wciąż czynni urzędnicy – muszą mierzyć się z sądowymi zarzutami.
Proces, który toczy się dziś, dotyka fundamentów systemu lokalnej władzy, powiązań politycznych i korzyści majątkowych. Budzi pytania o przejrzystość działań samorządowców, odpowiedzialność urzędników i skalę wpływów osób z najbliższego otoczenia zmarłego prezydenta.
Zobacz też: Magdalena Adamowicz matką chrzestną niemieckiego statku
mn






