Prokuratura chce przesłuchać prezydenta RP Karola Nawrockiego. Pismo w tej sprawie trafiło do Kancelarii Prezydenta RP – podaje PAP. Chodzi o śledztwo dotyczące apartamentów w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Sprawa ciągnie się od miesięcy i znów nabiera tempa. Tym razem w centrum uwagi jest głowa państwa.
Śledczy z Gdańska potwierdzili dziennikarzom PAP, że planowane jest przesłuchanie prezydenta w charakterze świadka. Pismo wysłano drogą służbową przez Prokuraturę Regionalną i Prokuraturę Krajową. Celem jest ustalenie dogodnego terminu. To formalny krok, ale politycznie brzmi poważnie.
Śledztwo obejmuje lata 2017–2024
Postępowanie dotyczy podejrzenia przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych. Chodzi o dopuszczenie do nieodpłatnego korzystania z pokoi i apartamentów należących do muzeum. Okres objęty śledztwem jest długi. Zaczyna się 18 października 2017 r. Kończy w czerwcu 2024 r.
W tym czasie muzeum miało trzech dyrektorów. Byli to dr Karol Nawrocki, dr hab. Grzegorz Berendt oraz prof. Rafał Wnuk. Śledztwo wszczęto w lutym ubiegłego roku. Zostało przedłużone do 26 maja br. To pokazuje, że sprawa jest rozwojowa.
Warto zauważyć, że impuls do działania dały publikacje medialne. To one zwróciły uwagę na rezerwacje apartamentów i sposób ich wykorzystywania. Prokuratura analizuje dokumenty, zestawienia rezerwacji oraz dane o płatnościach. Do akt trafiły też materiały z Najwyższej Izby Kontroli.

Czytaj więcej: Duża inwestycja nad Motławą. 750 mieszkań w planach
Apartament deluxe i 200 dni rezerwacji – prokurator chce przesłuchać prezydenta RP
Najwięcej emocji budzi wątek apartamentu deluxe. Według medialnych doniesień Karol Nawrocki, jako dyrektor muzeum, miał korzystać z niego przez ponad pół roku. Problem w tym, że mieszkał około 5 km od placówki. Pojawiły się informacje, że za pobyt nie płacił.
Sam Nawrocki odniósł się do tych zarzutów publicznie. Na początku ubiegłego roku mówił, że podczas pandemii COVID-19 dwukrotnie odbywał w apartamencie 10-dniową kwarantannę. Pracował wtedy zdalnie. Zaprzeczył, by mieszkał tam przez 200 dni. Tyle dni apartament był zarezerwowany na jego nazwisko.
Prezydent podkreślał, że lokal służył również do spotkań służbowych. Miały się tam odbywać rozmowy z gośćmi z kraju i zagranicy. Rezerwacja nie musi oznaczać fizycznej obecności przez cały czas. Jednak opinia publiczna patrzy na liczby. A 200 dni robi wrażenie.
Czy to naprawdę tylko kwestia organizacji pracy i pandemii? Czy może przykład szerszego problemu w instytucjach publicznych? Tego właśnie chce ustalić prokuratura.
Zobacz: 17-latka z Gdyni z prestiżowym odznaczeniem od prezydenta RP
Analiza kryminalna i nowi świadkowie
Do śledczych trafiła analiza kryminalna obejmująca zeznania świadków. Zostały one zestawione z dokumentami z muzeum. Chodzi o dane dotyczące rezerwacji, blokad pokoi oraz płatności. Wnioski z tej analizy spowodowały konieczność ponownego przesłuchania kilkunastu osób.
To nie jest drobna korekta. To sygnał, że materiał dowodowy się rozrasta. Co więcej, uzyskano dodatkowe dokumenty z Najwyższej Izby Kontroli. Każdy taki dokument może zmienić ocenę sytuacji.
Prokuratura na razie nie przesądza o odpowiedzialności. Mówimy o etapie zbierania dowodów. Jednak samo wezwanie urzędującego prezydenta na świadka ma ciężar gatunkowy. W normalnym państwie prawo powinno działać wobec wszystkich tak samo. Tyle teoria. Praktyka bywa bardziej skomplikowana.
Sprawa muzeum pokazuje też coś innego. Instytucje kultury to nie tylko wystawy i rocznice. To również budżety, nieruchomości i konkretne pieniądze. A tam, gdzie są publiczne środki, zawsze pojawia się pytanie o standardy.
To może cię zaciekawić: Muzeum II Wojny Światowej, czy pole bitwy?
mn






