Setki ciężarówek ma przejechać 7 stycznia przez Trójmiasto w proteście przeciwko praktykom terminali kontenerowych. Przewoźnicy alarmują: opłaty są nielegalne, systemy awizacji nieprzewidywalne, a dialog – pozorowany. Główne zarzuty kierują pod adresem Baltic Hub i Zarządu Morskiego Portu Gdańsk. Czy protest sparaliżuje porty i wymusi zmiany?
Historia tematu
-
Kierowcy ciężarówek mówią dość portowym zasadom. Protest
Opublikowano: 07 sty 2026, 10:48
Szybkie fakty:
- 300 ciężarówek w proteście przewoźników kontenerowych przejedzie 7 stycznia przez Trójmiasto.
- Chodzi o opłaty, brak przejrzystości i niesprawny system awizacji w terminalach.
- Przewoźnicy oskarżają Baltic Hub o ignorowanie postulatów i dialogu.
Trójmiasto stanie w korkach – protest przewoźników zaplanowany
7 stycznia, punktualnie o ósmej rano, kierowcy ruszą z ulicy Kontenerowej w Gdańsku. Kolumna 300 ciężarówek przejedzie przez strategiczne arterie Trójmiasta, zatrzyma się w Gdyni, by później wrócić do Gdańska. Celem nie jest blokada – celem jest jasny sygnał: sektor transportu kontenerowego został zepchnięty na margines.
W tle – miesiące listów otwartych, ostrzeżeń i ignorowanych apeli. Protest został oficjalnie zarejestrowany w urzędzie miejskim. Przewoźnicy mówią jednym głosem: mamy dość opłat bez podstawy prawnej, awizacji jak z loterii i systemu, który faworyzuje wybranych.
Dlaczego protestują? Chodzi o pieniądze i szacunek
My nie blokujemy portu dla zabawy – mówi Maciej Korthals z Tidi-Log dla trans.info. – To desperacki krzyk tych, którzy już dłużej nie udźwigną kosztów przerzucanych na nich przez terminale.
Największy zarzut? Opłata za wjazd do Baltic Hub – 65 zł w godzinach szczytu. Przewoźnicy podkreślają, że 90 proc. z nich akceptuje stawkę maksymalnie 10 zł. Dla mikrofirm działających na skrajnie niskich marżach to różnica między przetrwaniem a bankructwem.
System awizacji eBRAMA to drugi front konfliktu. Średnia ocena? Niewiele ponad 4 w skali dziesięciostopniowej. Blisko połowa respondentów uznaje go za nieprzewidywalny – co oznacza realne trudności w planowaniu pracy kierowców i flot.
Czytaj więcej: Nowe odcinki płatne dla ciężarówek na S6 i S7
Przewoźnicy skarżą się także na nierówny dostęp do terminali i brak jawności przydzielania slotów. Ich zdaniem, konsultacje z udziałem tylko wybranych organizacji branżowych są fasadowe i pomijają głos realnych użytkowników portu.
Baltic Hub odpowiada, ale przewoźnicy nie dają się zbyć
W odpowiedzi Baltic Hub broni się: zmiany mają poprawić płynność operacyjną, zmniejszyć kolejki i eliminować „no-show”. Firma wskazuje na wzorce z największych portów Europy i zapewnia, że prowadzi dialog z organizacjami branżowymi – PSPD, PISIL i SPTK.
Problem w tym, że przewoźnicy nie czują się reprezentowani przez te gremia. Podkreślają, że realnego dialogu nie ma, a spotkania z grudnia 2025 roku nie przyniosły żadnych rozwiązań.
Z raportów konsultacyjnych wynika jasno: codziennie z Baltic Hub korzystają głównie małe firmy. A to właśnie one – według organizatorów protestu – najbardziej cierpią przez obecne rozwiązania.
Co się stanie po 7 stycznia? Możliwe dalsze akcje
Protest 7 stycznia to dopiero początek. Organizatorzy nie wykluczają kolejnych działań, także bezpośrednio na terenie terminala. Mają dość udawanych rozmów i ignorowania ich postulatów.
Na liście żądań:
– zniesienie dodatkowych opłat,
– reforma systemu awizacji,
– zwiększenie liczby slotów,
– skrócenie czasu obsługi,
– równość w dostępie do infrastruktury,
– jasne zasady zamykania terminali z powodów pogodowych.
Nie chcemy wojny – piszą w kolejnym liście otwartym. – Chcemy normalnie pracować. Ale do tego potrzebny jest uczciwy partner po drugiej stronie.
Zobacz też: Zderzenie czterech ciężarówek na Obwodnicy Trójmiasta
mn






