Przed gdańskim szpitalem, gdzie wykonywane są rzekomo legalne zabiegi aborcji, doszło w sobotę do starcia dwóch światów. Po jednej stronie zgromadzili się przeciwnicy aborcji, domagający się ochrony życia nienarodzonych, po drugiej – zwolennicy „praw kobiet” i kontrmanifestanci z ugrupowań lewicowych oraz KOD. Atmosfera szybko stała się napięta. Brak dialogu, ostre hasła i obecność policji pokazują, jak bardzo temat aborcji dzieli Polaków, nawet przy obowiązującym prawie.
Trzy szybkie fakty:
- Przed szpitalem na gdańskiej Zaspie doszło do konfrontacji między narodowcami a lewicowymi kontrmanifestantami.
- Demonstranci antyaborcyjni protestowali przeciwko ordynatorowi dr. Maciejowi Sochcie oraz wykonywanym tam zabiegom.
- Policja oddzieliła obie grupy, które krzyczały wzajemnie sprzeczne hasła i oskarżenia.
Gorąco przed szpitalem na Zaspie
W sobotę przed południem ulica przy szpitalu na gdańskiej Zaspie stała się areną konfliktu. Z jednej strony zgromadzili się przeciwnicy aborcji, w tym członkowie fundacji, działacze prawicowi, młodzieżówka narodowa i sympatycy partii związanej z Grzegorzem Braunem. Ich głównym celem była demonstracja sprzeciwu wobec wykonywanych tam zabiegów oraz domaganie się usunięcia z pracy ordynatora dr. Macieja Sochy.
Z drugiej zaś strony kontrmanifestanci – przedstawiciele Lewicy, Razem i Komitetu Obrony Demokracji – skandowali hasła wspierające „prawa kobiet” i liberalne wartości. Obie grupy oddzielone były kordonem policyjnym. W powietrzu unosiły się okrzyki – część skandowała „Braun będziesz siedział” oraz „Won do Moskwy”, druga odpowiadała słowami o narodowej i katolickiej Polsce oraz hasłami o feminizmie.
Wielu uczestników przyniosło ze sobą głośniki, z których płynął dźwięk płaczu dziecka oraz hymn państwowy. Mieszkańcy okolicznych bloków i pacjenci szpitala z niepokojem obserwowali sytuację, która – mimo braku przemocy fizycznej – była pełna napięcia i agresji słownej.
Spór o medycynę i sumienie
Przeciwnicy aborcji podkreślali, że ich protest ma charakter moralny i dotyczy obrony życia.
Manifestujemy przeciwko zabijaniu nienarodzonych dzieci i łamaniu prawa przez liberalnych i lewicowych lekarzy – mówili przedstawiciele pomorskiej Młodzieży Wszechpolskiej.
Zarzucali dr. Socha, że nie powinien pełnić funkcji lekarza.
Wszyscy ludzie, którzy zabijają dzieci, łamią przysięgę Hipokratesa. Aborterzy do więzienia – mówił jeden z organizatorów, Rafał Buca z Młodzieży Wszechpolskiej.
Ich zdaniem aborcja powinna być całkowicie zabroniona, a w sytuacjach zagrożenia życia matki decydować się na działania ratujące oboje – jeśli to możliwe.
Z drugiej strony kontrmanifestanci oskarżali przeciwników aborcji o ekstremizm. Lewicowa radna miejska, była posłanka Jolanta Banach, wskazywała na obecność – jej zdaniem – symboli skrajnie prawicowych i nazistowskich na transparentach protestujących. Jej zdaniem policja powinna interweniować i usuwać takie symbole, co – jak twierdziła – nie miało miejsca.
Czytaj więcej: Fundacja alarmuje ws. aborcji w szpitalu św. Wojciecha na Zaspie
Prawo, protest i podziały społeczne
W odpowiedzi na protesty, przedstawicielki Kolektywu Legalnej Aborcji wydały komunikat, w którym przypomniały, że zgodnie z ustawą o planowaniu rodziny aborcja w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia kobiety jest w Polsce rzekomo legalna.
Szpital ich zdaniem nie ma prawa odmówić jej wykonania, a lekarze nie mogą powoływać się na „klauzulę sumienia” w takiej sytuacji. Według nich środowiska antyaborcyjne coraz mocniej wywierają presję na placówki medyczne. Według danych komunikatu od lipca dwa tysiące dwudziestego piątego roku w szpitalu na Zaspie wykonano siedem zabiegów z powodu zagrożenia życia lub zdrowia kobiety.
Cała sytuacja pokazuje, jak głęboko podzielone są polskie społeczeństwo i jak wrażliwe kwestie, takie jak aborcja, mogą przenikać do przestrzeni publicznej i politycznej. Demonstracje pod szpitalem na Zaspie nie były tylko lokalnym wydarzeniem – stały się symbolem większego sporu o wartości, prawo i rolę medycyny w Polsce.
Zobacz też: Braun przed Mentzenem i Bosakiem w nowym sondażu
mn







– Pisałem do Fundacji Zycie i Rodzina w sprawie dzieciobójstwa w jednej z kamienic w Gdańsku! -brak jakiegokolwiek wsparcia i kontaktu z Fundacją ! ( ”my nie ruszamy waszych wy nie ruszacie naszych” jest to chyba trafiona w tym przypadku teza!)
Wysłano
dlaczego tak się dzieje ? – w odpowiedzi dostałem …………> Dzień dobry, gdzie Pan pisał i o jakim dzieciobójstwie? My jesteśmy organizacją pro-life – zajmujemy się działaniami na rzecz ochrony życia nienarodzonych dzieci przed aborcją. Każda organizacja ma swój obszar działania. Jeśli chodzi o jakieś zabójstwo, to proszę zgłosić to na policję. My się tym nie zajmujemy…………….. moja odpowiedz > Sprawa jest zgłoszona od ponad roku ! -i w interseksie policji i prokuratury nie jest wyjaśnienie tego zdarzenia ! zapewne z przyczyn osoby .osób wpływowych na przebieg sprawy ! …………………………………….. bez odpowiedzi !