Mieszkańcy nowego osiedla przy ul. Wenedy w Pruszczu Gdańskim (nowe osiedle równoległe do ul. NSZZ Solidarność) są zaskoczeni i oburzeni. Twierdzą, że miasto dzierżawi fragment ul. Lilii Wenedy właścicielowi domków jednorodzinnych i unika w ten sposób dodatkowego połączenia drogowego z ich osiedlem. Co więcej, położoną obok drogę remontowano, ale zakończono ją parkingiem – blokując dostęp – tak by nie było drugiego wyjazdu. Podejrzewają, że jeden z właścicieli domów jednorodzinnych blokuje inwestycję w magistracie, a miasto rzekomo zgadza się na ten układ, uciekając od obowiązków.
Szybkie fakty:
- mieszkańcy osiedla wskazują na dzierżawę ul. Lilii Wenedy przez miasto i brak planowanego dojazdu
- niezakończona inwestycja jest zakończona parkingiem i blokuje możliwość przedłużenia drogi do ich drugiego wyjazdu z osiedla
- ktoś z domków jednorodzinnych miał rzekomo zablokować inwestycję – miasto mu rzekomo idzie na rękę
Mieszkańcy osiedla przy ul. Wenedy czują się podwójnie oszukani. Po pierwsze twierdzą, że miasto remontuje drogę, by ostatecznie zakończyć ją parkingiem. Ich drugi wyjazd pozostaje bez połączenia, a brakuje 20 metrów — jakby go nie dostrzegano. Z zacięciem podnoszą temat dzierżawy drogi, która wyrosła jak bariera między osiedlem a infrastrukturą. Dla nich sprawa ma wymiar symboliczny i praktyczny.
Po drugie, z własnych środków deweloper, u którego kupili mieszkania, zbudował infrastrukturę, która miała utorować dojazd do miejskiej drogi. Stanęła nawet latarnia. Ktoś przecież wyraził zgodę na taki projekt? Tymczasem miasto nie widzi takiego rozwiązania.

Dlaczego mieszkańcy skarżą się publicznie na miasto?
Mieszkańcy nowego osiedla są zdumieni. Podkreślają, że miasto remontuje ulicę, ale zakończyło ją parkingiem. Drugi wyjazd z osiedla po prostu nie istnieje, choć deweloper przygotował drogę pod podpięcie drogi od strony miasta
Zdaniem mieszkańców dzierżawa terenu przez jednego z mieszkańców domków jednorodzinnych stała się wg nich narzędziem blokady inwestycji. Twierdzą, że miasto „idzie na rękę” temu mieszkańcowi i „czyści ręce” z odpowiedzialności za budowę drogi.
Jeden z anonimowych mieszkańców skomentował to kąśliwie:
W ten sposób można blokować każdą inwestycję w mieście. Mam propozycję dla burmistrza, skoro jest tak zachłanny na pieniądze z dzierżawy drogi, my przebijemy ten czynsz i niech nam tutaj drogę zbuduje. Niemniej będzie to kuriozalny precedens, gdzie za kawałek publicznej drogi trzeba płacić dzierżawę. Będzie to sygnał też dla innych mieszkańców, by sprawdzali, czy brak drogi do ich posesji to nie efekt jakiejś cichej umowy z innym mieszkańcem.

Czytaj więcej: Wielka budowa wiaduktu w Pruszczu Gdańskim – oto szczegóły przetargu
Decyzja miasta wyjaśniona przez rzecznika
Rzecznik burmistrza miasta Bartosz Gondek w odpowiedzi na pytania z dnia 16 lipca 2025 r. tłumaczy, że wg Miejscowego Planu Zagospodarowania ul. Lilii Wenedy nie łączy się z ul. Śniadeckiej, czyli tam gdze jest parkng i przedłużenie nie jest przewidziane. Projekt według niego nie przewiduje likwidacji terenów zielonych.
Układ drogowy ul. Kirkora i Rzewuskiego zapewnia dojazdy do działek od strony ul. Belgijskiej i Polskiej. Inwestycje realizowane są etapami, według potrzeb i dostępnych środków, zawsze po konsultacjach społecznych.
ul. Lilii Wenedy stanowi własność Gminy Miejskiej Pruszcz Gdański, na wygrodzone części działki była zawarta umowa dzierżawy, która stanowiła dodatkowy dochód dla miasta – potwierdza Gondek.
Rzecznik jednak nie wyjaśnia z kim jest ta umowa, na jak długo i jak wysoki jest czynsz.
Przedłużenie ul. Lilii Wenedy do działki oznaczonej 2.ZP jest bezcelowe, gdyż nie stanowi kontynuacji – droga ślepa, a połączenie z ul. Śniadeckiej niepotrzebnie wprowadzi ruch w osiedle domków jednorodzinnych. Na brakującym odcinku ul. Lilii Wenedy nie ma potrzeby zapewnienia dojazdu do posesji. Okoliczne posesje obsługiwane s z innych ulic – dodaje Gondek.
Rzecznik podkreśla też, że z MPZP nie wynika konieczność łączenia stref FX1 i 1KDD, a okolica jest już skomunikowana dzięki ul. Goplany i Śniadeckiej. Z uwagi na racjonalność finansową przedłużenie ul. Lilii Wenedy nie jest konieczne.

Rzecznik zapewnił także, że zmiany organizacji ruchu w tym rejonie będą konsultowane z mieszkańcami. Zwrócił uwagę, że zawrotka drogi została częściowo wykorzystana jako miejsca postojowe, a obecnie nie ma podstaw do ponoszenia dalszych kosztów.
Konflikt interesów blokuje drogę
Mieszkańcy wyrażają przekonanie, że miasto unika odpowiedzialności. Dzierżawa przez kogoś z domków utrudniła budowę drogi, a miasto podobno uznało ten układ za wystarczający. Zamiast zlikwidować pole do potencjalnych konfliktów, urzędnicy zdecydowali się zakończyć drogę parkingiem i tym samym podgrzać atmosferę. Dla mieszkańców to nie tylko kłopot logistyczny, ale symbol ignorowania nowych potrzeb urbanistycznych. Uważają, że miasto powinno szukać rozwiązania, a nie uciekać przed trudnymi decyzjami.
Kto ma rację w tej sytuacji? Czekamy na wasze komentarze?

Zobacz też: Objazdy bez ostrzeżenia? Radny Pruszcza Gdańskiego nie zostawia złudzeń

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






