Radny z Gdańska na granicy z Niemcami: "Porażający widok" (FOTO: Aleksander Jankowski/X)

Radny z Gdańska na granicy z Niemcami: “Porażający widok”

Dobieszczyn i Lubieszyn – niewielkie miejscowości na zachodzie Polski, o których jeszcze niedawno mało kto słyszał, dziś stają się symbolem obywatelskiej determinacji i podrzucania przez Niemców imigrantów do Polski. Aleksander Jankowski, radny z Gdańska z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, udał się tam, by zobaczyć, co naprawdę dzieje się na polsko-niemieckiej granicy. Postanowił – jak mówi – działać. To, co zobaczył i usłyszał, opisuje jako „porażające i przygnębiające”.

Dobieszczyn – granica w środku lasu – radny z Gdańska na miejscu

Dobieszczyn to nie jest zwykłe przejście graniczne. To kawałek drogi w środku lasu, niedaleko miejscowości Stolec. Brak tam jakiejkolwiek infrastruktury. Wjeżdża się, mija tabliczkę z napisem „Republika Federalna Niemiec” i już. To miejsce, gdzie niemieckie służby – według świadków – najchętniej przerzucają migrantów – mówi Jankowski.

Trzykrotnie podczas swojej wizyty zauważył niemieckie radiowozy, w których – jego zdaniem – mogli siedzieć imigranci.

Samochody stały przy drodze. Funkcjonariusze wyglądali z nich, jakby czekali na odpowiedni moment – twierdzi. – Z relacji członków Ruchu Obrony Granic wiem, że kiedy tylko na miejscu nie ma nikogo, Niemcy przeprowadzają ludzi na polską stronę – dodaje.

Lubieszyn – większe przejście, podobne problemy

W przeciwieństwie do Dobieszczyna, Lubieszyn to miejsce z infrastrukturą przypominającą dawne kontrole paszportowe – pasy, barierki, miejsce dla służb. Ale, jak mówi Jankowski, mimo to widać tam zbyt małą obecność polskich funkcjonariuszy.

To nie są warunki do prowadzenia skutecznej kontroli. Ruch obywatelski często jest tam jedynym realnym czynnikiem odstraszającym niemieckie służby od nielegalnych działań – zaznacza.

Ruch Obrony Granic – nieformalne oczy i uszy granicy

Ruch Obrony Granic to społeczna inicjatywa, w której – jak podkreśla radny – nie ma polityki, są za to ludzie gotowi poświęcić swój czas i środki dla bezpieczeństwa państwa.

To nie są tylko lokalni mieszkańcy. Przyjeżdżają ludzie z całej Polski. Są studenci, są emeryci, są osoby pracujące na co dzień, które w wolnym czasie przyjeżdżają pilnować granicy. Dla nich Polska to nie hasło – to odpowiedzialność – mówi Jankowski.

Jednym z najbardziej poruszających dla niego momentów była obserwacja, jak lokalni mieszkańcy wspierają strażników obywatelskich.

 – Przynoszą wodę, jedzenie, kawę, nawet lody w torbach termicznych. Czasem zostają na kilka godzin, by wspólnie z nimi pilnować okolicy. To ogromne wsparcie – relacjonuje.

Czytaj więcej: Noclegownie i przerzuty migrantów – hańba z zachodniej granicy Polski

Polska i Niemcy – dwa światy na granicy

Kontrast między tym, jak wyglądają przejścia graniczne po obu stronach, jest – według radnego – uderzający.

Po stronie niemieckiej widzieliśmy funkcjonariuszy w kuloodpornych kamizelkach, z bronią, kontrolujących każde auto. Nawet nas zatrzymali i przeszukali pojazd, którym jechaliśmy – opowiada.

A po stronie polskiej?

Ludzie w odblaskowych kamizelkach, często rozebrani z powodu upału, siedzący z lunetami na składanych krzesełkach. To nie jest obraz państwa poważnego – komentuje.

Jankowski podkreśla, że nie chce ujmować odwagi i zaangażowania tym ludziom.

 Oni robią, co mogą. Ale to powinna być rola państwa, nie obywateli – zaznacza.

Pomorze nie jest odcięte od problemu

Choć sytuacja dotyczy granicy zachodniej, Jankowski przekonuje, że konsekwencje mogą sięgać także Pomorza.

Gdańsk to atrakcyjne miejsce. To miasto z rozwiniętą infrastrukturą, dużą społecznością imigrancką. Jeżeli nie powstrzymamy napływu nielegalnych migrantów już teraz, trafią również do nas – ostrzega.

Zwraca też uwagę na politykę lokalnych władz.

Wojewoda Pomorski, Beata Rutkiewicz i prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz otwarcie deklarują chęć przyjmowania wszystkich, którzy się pojawią w regonie. Organizują dni otwarte dla imigrantów. To jasny sygnał dla tych, którzy chcą tu dotrzeć – podkreśla.

Radny z Gdańska: ci ludzie nie chcą być w Polsce

Z rozmów z członkami Ruchu Obrony Granic wynika, że większość migrantów nie planuje osiedlać się w Polsce.

To osoby, które nie znają języka, nie mówią nawet po angielsku. Często chcą po prostu wrócić do Niemiec. Tam mają znajomych, kontakty, może nawet rodziny. Polska to dla nich tylko etap – mówi Jankowski.

Ale Niemcy, jak twierdzi, nie chcą ich z powrotem.

Przerzucają ich na naszą stronę i liczą, że problem sam się rozwiąże. My mamy sobie z tym poradzić, mimo że nie mamy takich zasobów ani struktur – dodaje.

Premier Tusk, kontrole i niepewność

Od 7 lipca mają zostać wznowione kontrole graniczne. Premier Tusk zapowiedział zwiększenie obecności Straży Granicznej na zachodnich odcinkach granicy. Aleksander Jankowski podchodzi do tej deklaracji z ostrożnym optymizmem.

Jeśli służby będą współpracować z obywatelami, może być lepiej. Ale jeśli dostaną rozkaz, by ich zwalczać – nic się nie zmieni – mówi. Jego zdaniem przyszłość zależy od tego, czy państwo potraktuje ruch obywatelski jako wsparcie, czy jako zagrożenie.

Szczególnie ostro Jankowski komentuje postawę władz Niemiec.

 Kanclerz Merz z satysfakcją mówi, że Tusk wreszcie „zatrzyma swoich imigrantów”. To czysta bezczelność. Ci ludzie nie są „nasi”, zostali do nas wypchnięci przez niemieckie służby – podkreśla.

I dodaje, że działania Berlina destabilizują sytuację w Polsce.

To jak wojna hybrydowa. I niestety, Polska bierze w niej udział bez broni – mówi.

Zobacz też: Merz łamie obietnice i zadłuża Niemcy na niebotyczną kwotę

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.