To miała być robocza wizyta w Pałacu Prezydenckim z udziałem rad dzielnic. Skończyło się długą, merytoryczną dyskusją i zaskakującą frekwencją. Gdańscy radni dzielnic wracają z Warszawy z poczuciem, że coś realnie drgnęło.
Gdańsk przyjechał do Warszawy licznie
W Pałacu Prezydenckim odbyło się spotkanie poświęcone przyszłości rad dzielnic. Do Warszawy przyjechali przedstawiciele między innymi gdańskich jednostek pomocniczych, reprezentujący aż 28 z 35 rad. Frekwencja zaskoczyła wszystkich. Sala była wypełniona do ostatniego miejsca, a lista chętnych do zabrania głosu szybko się wydłużała.
Rozmowy dotyczyły pomysłu stworzenia zespołów do spraw reform rad dzielnic. Chodzi o wypracowanie rozwiązań, które wzmocnią pozycję najniższego szczebla samorządu. Nie tylko w Gdańsku, ale w skali całego kraju.
Prezydent RP Karol Nawrocki zdecydował się wysłuchać radnych. Choć sam nie był osobiście na spotkaniu, byli za to jego współpracownicy, Jarosław Bujak i Mateusz Kotecki. Co ważne, prezydent RP sam zaczynał działalność publiczną jako radny dzielnicy Siedlce. Ten fakt był często przywoływany w trakcie kampanii i w piątek nadawał rozmowie bardziej osobisty ton.
Spotkanie bez politycznych etykiet
Jak relacjonują uczestnicy, atmosfera była daleka od tego, co wcześniej sugerowały niektóre środowiska. Nie było politycznych manifestów ani partyjnych sporów. Dominowały konkrety i doświadczenia z codziennej pracy w dzielnicach.
Wychodzę zadowolony po konstruktywnej, merytorycznej dyskusji. Zarówno przedstawiciele miasta, jak i rad dzielnic zachowywali się totalnie apolitycznie i skupiali się na największych problemach. Zespół zebrał nowych członków i pojawiła się realna perspektywa jego powiększenia. Wszyscy wyszli zadowoleni – mówi portalowi Wbijamszpile.pl Mateusz Gudaniec, współorganizator spotkania.
W spotkaniu uczestniczyli także przedstawiciele gdańskiego magistratu. Obecni byli m.in. Sylwia Betlej oraz Paweł Kordowski z biura ds. rad dzielnic w Urzędzie Miasta Gdańska. Jak podkreślają radni, również pod ich adresem padło wiele ciepłych słów.
Każda rada miała czas na wypowiedź. Dyskusja przeciągnęła się o dodatkowe około 2 godziny. Wszystkie uwagi i postulaty mają zostać spisane i przekazane do dalszych prac.

To problem nie tylko Gdańska
W trakcie spotkania wielokrotnie podkreślano, że problemy rad dzielnic nie są lokalną anomalią. Podobne napięcia i ograniczenia występują w wielu miastach wojewódzkich. Kraków, Wrocław, ale też inne duże ośrodki borykają się z tym samym schematem.
Liczymy na to, że część postulatów będzie realizowana na poziomie ogólnokrajowym. To nie jest tylko problem gdańskich dzielnic – podkreśla Tomasz Chlasta radnydzielnicy Nowy Port.
W jego ocenie obecne spotkanie może być punktem wyjścia do zmian legislacyjnych. Takich, które nadadzą radom dzielnic realne kompetencje, a nie wyłącznie funkcję opiniodawczą.
To różnica, o którą radni walczą od lat.
Głos przewodniczącego z Nowego Portu
Stanowisko na spotkaniu w Pałacu Namiestnikowskim przedstawił także Łukasz Hamadyk, przewodniczący zarządu dzielnicy Nowy Port. Jego ocena jest jednoznaczna.
To było bardzo konstruktywne spotkanie i runęła narracja lansowana przez niektóre kręgi magistratu i przychylne media o rzekomo politycznych podwalinach tego wydarzenia. Obecni byli przedstawiciele miasta, a każda rada miała czas na wypowiedź. Budujące było ponadpolityczne zaangażowanie ludzi o bardzo różnych poglądach. Dla prezydenta, byłego radnego dzielnicy, te sprawy są po prostu ludzkie. Jestem po tym spotkaniu naprawdę zbudowany – mówi Hamadyk.
Jak dodaje, teraz piłka jest po stronie włodarzy miasta. Albo pojawi się realna współpraca, albo rady dzielnic nadal będą słyszeć za plecami ironiczne komentarze.
Dwie ścieżki zmian
W trakcie rozmów wyraźnie rozdzielono dwie kwestie. Pierwsza to problemy stricte gdańskie. Relacje na linii urząd–rady dzielnic, brak sprawczości, słaba inicjatywa uchwałodawcza. Druga to kwestia ogólnokrajowa, czyli ramy prawne funkcjonowania jednostek pomocniczych.
Dzisiejsze spotkanie może stać się podwaliną pod zmiany ustawowe. Takie, które dadzą radom dzielnic realne narzędzia działania. Nie tylko w Gdańsku, ale w całej Polsce.
Wielu uczestników podkreślało, że właśnie w Gdańsku może rozpocząć się prawdziwa reforma. Miasto ma doświadczenie, aktywne rady i coraz większe zainteresowanie tematem. To kapitał, którego nie da się zignorować.
Czym są rady dzielnic i o co toczy się spór
Rady dzielnic to jednostki pomocnicze gminy. Nie stanowią odrębnego samorządu, ale działają najbliżej mieszkańców. To one zajmują się sprawami codziennymi, często pomijanymi na wyższych szczeblach.
Radni dzielnic opiniują lokalne inwestycje, zgłaszają problemy infrastrukturalne, inicjują konsultacje społeczne. Często są pierwszym kontaktem mieszkańca z samorządem. To do nich trafiają sprawy chodników, oświetlenia, bezpieczeństwa czy zieleni.
Problem polega na ograniczonych kompetencjach. Budżety są niewielkie, a decyzje kluczowe zapadają w magistracie. Uchwały rad dzielnic mają słabą moc sprawczą, co frustruje zarówno radnych, jak i mieszkańców. Stąd postulaty reform. Większych uprawnień, realnej inicjatywy uchwałodawczej i jasnych zasad współpracy z miastem. Dla wielu to nie ambicja, ale warunek skuteczności.
Czy spotkanie w Pałacu Prezydenckim coś zmieni? Na razie jedno jest pewne. Głos rad dzielnic został wysłuchany, a temat wyszedł poza lokalne podwórko. Ciąg dalszy nastąpi.
Zobacz też: Większość rad dzielnic jedzie do prezydenta RP. Dulkiewicz w kłopotach?

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

