To nie akcja, ale myślę, że jeżeli my kierowcy, nic nie zrobimy, władze naszego kochanego Gdańska – choć nie tylko Gdańska problem dotyczy – nas, uczestników, ruchu kołowego, kierowców „dojadą”. Gdańsk jest piekłem dla kierowców – uważa Robert Kwiatek, fotoreporter.
Gdańsk piekłem kierowców – i tak to nazwałem i tak obecną sytuację, na ulicach odbieram. Nie jest to z mej strony propaganda, od kilku, może kilkunastu lat, władze Gdańska, skutecznie wcielają w życie swoje plany, polegające na wykluczeniu, nas kierowców, z przestrzeni miejskiej. Jesteśmy traktowani, jako wrogowie, samo zło i tępieni, gdzie tylko można.
Sam, już mało poruszam się samochodem, chodzę na piechotę, dla zdrowia, ale to mój wybór, nie każdy taki ma, lubię jeździć samochodem, motorem, też rowerem – do czasu, gdy mi go ukradziono.
Czytaj też: Robert Kwiatek: Nawrocki ma moje poparcie, a w PiS jest V kolumna
Korki, korki i jeszcze raz korki
Co się jednak stało, że opisuję, sytuację? W tę sobotę, wsiadłem w samochód, z Gdańska Głównego przemierzałem odcinek pod Żukowo. Korki, korki, marnowany czas, przepalane paliwo i wkurzenie. Wszyscy wiemy, jak miasto nasze się rozwija – deweloperka kwitnie, przybywa mieszkań, bloków, biurowców, przybywa ścieżek rowerowych, samochodów, przejść, BUS pasów, ale… ubywa dróg, tak, nie prowadzi się żadnej, pro rozwojowej polityki, ułatwiającej komunikację pojazdów drogowych. Samo przymorze, choćby odcinki Kołobrzeskiej, miały 2 pasy, więc one znikły, a ile budynków dostawiono, Kartuska t samo, można tak wyliczać.
Nie wszyscy jak widzimy, przesiadają się do komunikacji miejskiej, zbiorowej, ulice, z założenia są dla pojazdów /piesi tam są tolerowani, ale nie mile widziani/. To norma, którą na siłę ktoś odwraca, fundując, tam gdzie są przejścia podziemne, rozwiązania naziemne – światła przejścia, nie ma wizji w tym zakresie, idą grube miliony na te przejścia, zamiast, choćby zbudować, skoro już są, w tych miejscach wzorem Sopotu, tunele dla samochodów.
Ile zrealizowano inwestycji drogowych?
Temat szeroki jak rzeka, jednak wąskie myślenie naszych włodarzy jak obecne ulice w Gdańsku. Doświadczamy tego każdego dnia i tylko czekać, gdy wkurzona fala kierowców, tak tych co płacą podatki na drogi, opłacają parkometry, dokładają się do budżetu… tylko po c, by mieć gorzej, „rozjedzie”, władze, z ograniczeniami i klapkami na oczach.
Strach jeździć, bo kierowca obciążony odpowiedzialnością, a zagrożeń przybywa, jadąc 3 pasmową drogą, mamy ograniczenie do 50h a obok, pomykają elektryczne sprzęty, 60-80h i nic nie mam przeciwko temu, tylko, gdy dojdzie do kolizji, bo kierowca nie ma szans zauważyć takiego osobnika, na jednym kole, czy na dwóch, to nie chodzi nawet o winę a o dramat.
Chciałbym gdzieś dowiedzieć się ile powstało w Gdańsku nowych dróg w ostatnich 10 latach, ile ubyło pasów, ile przybyło ścieżek, bloków i pojazdów… Jakie są wpływy z parkometrów podatku drogowego i na co te środki są wydatkowane.
Ktoś może pomóc.
Zobacz też: Most w Rybinie zamknięty. Ogromne utrudnienia do Krynicy Morskiej






