Gdańsk pozbywa się rosyjskiego konsulatu. Po decyzji Ministerstwa Spraw Zagranicznych placówka dyplomatyczna Federacji Rosyjskiej ma zakończyć działalność. Aleksandra Dulkiewicz mówi wprost: „to oczywiste – Rosja jest agresorem”. Jednocześnie powraca temat wieloletniego zadłużenia placówki, które – jak twierdzą lokalne media – w tajemniczy sposób zmalało o kilka milionów złotych, mimo że nikt długu nie spłacił.
Rosjanie muszą się wynieść
Decyzję o cofnięciu zgody na dalsze funkcjonowanie rosyjskiego konsulatu w Gdańsku ogłosił wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski. O sprawie poinformowała także prezydent Gdańska. Aleksandra Dulkiewicz zamieściła wpis:
„Wicepremier i Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski poinformował o wycofaniu zgody na funkcjonowanie konsulatu rosyjskiego w Gdańsku. W obecnej sytuacji to oczywiste, bo to Federacja Rosyjska jest agresorem! Przypomnę, że 3 lata temu odebraliśmy Rosjanom budynek przy ul. Długiej 35 funkcjonujący przez blisko 60 lat jako ośrodek nauki i kultury. Dzisiaj jest siedzibą naszego Domu Literatury”.
Działania podjęte przez resort dyplomacji są następstwem agresji Rosji na Ukrainę i zmian w relacjach międzynarodowych. Gdańsk już wcześniej wypowiedział umowę użytkowania nieruchomości wykorzystywanej przez konsulat, a teraz kończy się także formalna działalność placówki.
Co z milionami długu? Konsulat w Gdańsku miał milionowe długi
W tle decyzji o likwidacji konsulatu wraca temat kontrowersyjnego zadłużenia. Przez lata Federacja Rosyjska korzystała z budynku przy ul. Batorego 15, nie płacąc miastu ani grosza. Łączne zadłużenie oszacowano na około 5 milionów złotych.
W styczniu 2023 roku sprawa przybrała zaskakujący obrót. Ministerstwo Spraw Zagranicznych przyjęło nowe stanowisko, zgodnie z którym opłaty miały być naliczane „od nowa”. W praktyce oznaczało to, że zadłużenie z poprzednich lat… zniknęło.
Jak ustalił portal Trójmiasto.pl, dług zmniejszył się do 2,3 miliona złotych – mimo że rosyjski konsulat nie uiścił żadnej wpłaty. Ratusz nie podjął publicznie decyzji o umorzeniu należności, ale zastosowano wytyczne MSZ, które nie przewidywały egzekwowania zaległości sprzed nowej daty naliczania.
Czytaj więcej: Rosja nie zgadza się na Konsulat Generalny RP w Królewcu
MSZ: to nie było umorzenie
Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie używa słowa „umorzenie” i odpiera zarzuty, że doszło do celowego zaniechania ściągnięcia należności. Jednak fakt jest taki – miasto nie otrzymało środków, a oficjalna suma długu zmalała o ponad 2,5 miliona złotych.
Nie brakuje głosów, że taki obrót spraw to de facto darowanie Rosji milionowego zobowiązania. Fakt, że miało to miejsce w czasie narastającej agresji Moskwy na Ukrainę, wzbudza emocje i kontrowersje – zwłaszcza wśród samorządowców i mieszkańców Gdańska.
Przypadek Gdańska nie jest odosobniony – Federacja Rosyjska przez dekady użytkowała nieruchomości dyplomatyczne w Polsce bez pełnej transparentności, a kwestia rozliczeń finansowych często była tematem niejasnym.
Zobacz też: Żydowski atak bombowy na polski konsulat władz PRL w Nowym Jorku
mn






