Warszawski sąd definitywnie kończy „polski wątek” sprawy Sławomira Nowaka. Powodem umorzenia – brak realnych dowodów. Orzeczenie dotyczy także innych oskarżonych, w tym byłego prezesa Orlenu.
Polski sąd mówi „dość” sprawie Nowaka
Sąd Okręgowy w Warszawie podtrzymał we wtorek decyzję o umorzeniu polskiego wątku w sprawie Sławomira Nowaka. Uznano, że nie było podstaw do oskarżenia. Tym samym oddalono zażalenie prokuratury, która próbowała podważyć wcześniejsze postanowienie sądu rejonowego.
Zarzuty dotyczyły rzekomego przyjmowania łapówek, m.in. za pomoc w zdobyciu stanowisk w spółkach Skarbu Państwa. Decyzja sądu, ogłoszona przez sędzię Annę Szymachę-Zwolińską, oparta została na braku wiarygodnych dowodów i powoływaniu się wyłącznie na zeznania jednego świadka.
Sędziowie nie pozostawili wątpliwości
Postanowienie sądu to mocny sygnał: nie będzie procesów bez twardych dowodów. Jak wskazano w uzasadnieniu, prokuratura nie była w stanie przedstawić żadnych nowych materiałów, które mogłyby podważyć wcześniejszą decyzję o umorzeniu. Kluczowe zarzuty oparto na pomówieniach Jacka P. – gdańskiego przedsiębiorcy i sąsiada Nowaka, który sam przyznał się do winy i zawarł ugodę z prokuraturą.
Sędzia Szymacha-Zwolińska podkreśliła, że prokurator nie zakwestionował ani logiki, ani poprawności wcześniejszego rozstrzygnięcia. Nie zaproponował też żadnych nowych czynności dowodowych, które mogłyby nadać sprawie inny bieg. Podkreśliła również, że zeznania Jacka P. nie znalazły potwierdzenia w żadnym innym materiale procesowym.
Czytaj więcej: Nowak triumfuje, prokuratura w odwrocie. Co dalej?
Błąd na samym początku? Prokurator przyznaje wątpliwości
Zażalenie na decyzję sądu rejonowego złożył prokurator okręgowy Michał Mistygacz. Otwarcie przyznał, że co do zasadności aktu oskarżenia ma wątpliwości. Jego działania miały wynikać z niepewności proceduralnej: czy sąd organizacyjny w ogóle może umarzać sprawę przed jej rozpoczęciem?
Mistygacz wyraził żal, że na wstępnym etapie postępowania połączono wszystkie wątki – zarówno polskie, jak i ukraińskie – w jedną sprawę. To, jego zdaniem, utrudniło prawidłową weryfikację zeznań Jacka P. Prokurator nie ukrywał: „To błąd konkretnego człowieka. Ktoś powinien był to wcześniej oddzielić”.
Nowak, Krawiec i polityczne echa oskarżeń
W tzw. polskim wątku sprawy oprócz Sławomira Nowaka oskarżeni byli m.in. były prezes Orlenu Jacek Krawiec oraz jeszcze dwie osoby. Krawiec we wtorek w sądzie nie przebierał w słowach: „Jestem niewinny. Pomówił mnie przestępca. Stosowano zasadę: dajcie człowieka, a paragraf się znajdzie”.
Jego obrończyni, mecenas Beata Czechowicz, zaznaczyła, że to rozstrzygnięcie sądu porządkuje rzeczywistość prawną i kończy pięcioletnią gehennę jej klienta. Podkreśliła również, że od początku nie było podstaw do prowadzenia postępowania wobec Krawca.
Nowak, były minister transportu w rządzie Donalda Tuska i szef ukraińskiej agencji drogowej Ukrawtodor, nadal odpowiada w procesie dotyczącym zarzutów korupcyjnych na Ukrainie. Sprawa ruszyła latem 2024 roku.
Tymczasem sprawa w Polsce została zamknięta. Sąd nie miał wątpliwości – nie było realnych podstaw, by stawiać zarzuty. W tle wciąż wybrzmiewają pytania o jakość śledztw, skuteczność prokuratury i granice odpowiedzialności politycznej.
Zobacz też: Sławomir Nowak w firmie realizującej zlecenie dla prokuratury
mn






