Decyzja Sądu Najwyższego przypieczętowała wynik emocjonujących wyborów prezydenckich. Karol Nawrocki, zdobywając nieco ponad 50 proc. głosów, pokonał Rafała Trzaskowskiego. Mimo rekordowej liczby protestów, Sąd Najwyższy nie znalazł podstaw, by zakwestionować rezultat głosowania. Uchwała ma charakter ostateczny. Tym samym zakończył się jeden z najbardziej kontrowersyjnych i obserwowanych procesów wyborczych w III RP.
Trzy kluczowe fakty z decyzji SN:
- Tylko 21 z ponad 54 tysięcy protestów wyborczych uznano za zasadne, ale nie miały wpływu na wynik.
- Karol Nawrocki uzyskał 50,89 proc. głosów, Trzaskowski – 49,11 proc.
- Prokurator Generalny zakwestionował skład Izby, lecz bez skutku – uchwałę podjęto większością głosów.
Wybory zatwierdzone mimo protestów
Sąd Najwyższy, a konkretnie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, zatwierdził ważność wyborów prezydenckich przeprowadzonych 1 czerwca. Posiedzenie, które trwało ponad trzy i pół godziny, zakończyło się uchwałą, którą odczytał sędzia Krzysztof Wiak – prezes Izby. Analizie poddano aż 54 232 protesty, co stanowi rekord w historii wolnych wyborów w Polsce.
Spośród nich tylko 21 uznano za zasadne. Ich treść dotyczyła głównie problemów technicznych i organizacyjnych, np. błędów w pracy komisji czy zarzutów źle przeliczonych głosów. SN stwierdził jednak, że nawet te uchybienia nie miały realnego wpływu na ostateczny wynik II tury.
Nie stwierdzono systemowych nieprawidłowości, które mogłyby podważyć zasadę powszechności czy równości wyborów. To ważne, ponieważ w mediach społecznościowych i niektórych środowiskach opozycyjnych pojawiały się sugestie o „manipulacjach” czy nawet „fałszerstwach”. Sąd jednoznacznie je odrzucił.
Spór o skład Sądu i zastrzeżenia Bodnara
Kontrowersje towarzyszyły nie tylko samym wyborom, ale również procesowi ich zatwierdzania. Jeszcze przed rozpoczęciem posiedzenia Prokurator Generalny Adam Bodnar zakwestionował skład orzekający. Wniósł, by sprawę przekazać Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, twierdząc, że obecna Izba nie ma legitymacji.
Wniosek został odrzucony jako bezpodstawny. Prezes Wiak odpowiedział, że zgodnie z obowiązującymi przepisami to właśnie Izba Kontroli rozpatruje ważność wyborów i nie ma podstaw, by zmieniać tę właściwość. Po tym incydencie Bodnar zrezygnował z dalszego udziału w obradach.
W głosowaniu nad uchwałą nie było pełnej jednomyślności – zgłoszono trzy zdania odrębne. Mimo to decyzja SN zapadła i jest ostateczna. To oznacza, że formalna ścieżka zatwierdzająca wyniki wyborów została zakończona.
Czytaj więcej: To będzie pierwsza dama! Marta Nawrocka
Konstytucyjna droga zakończona. Co dalej?
Uchwała Sądu Najwyższego zamyka proces wyborczy. Karol Nawrocki może oficjalnie objąć urząd Prezydenta RP zgodnie z zapisami konstytucji. Jego zaprzysiężenie ma się odbyć jeszcze w lipcu. To ważny moment, bo od ogłoszenia wyników minęło już kilka tygodni, a sytuacja prawna pozostawała niepewna.
Gdyby SN nie zatwierdził wyborów, kraj pogrążyłby się w chaosie konstytucyjnym. Powtórzenie głosowania, brak prezydenta, ryzyko podważenia legitymacji władzy – to realne zagrożenia. Tymczasem decyzja, choć podjęta w atmosferze sporu, ratuje ciągłość państwa.
Niezależnie od emocji, jakie towarzyszyły kampanii, teraz uwaga opinii publicznej przenosi się na przyszłość. Karol Nawrocki – dotąd znany głównie jako prezes IPN – będzie musiał zmierzyć się z ogromnymi oczekiwaniami i wyzwaniami. Jego zwycięstwo było minimalne, co oznacza, że społeczeństwo pozostaje głęboko podzielone.
Zobacz też: PKW Oficjalnie: Karol Nawrocki prezydentem
mn







Brawo !!!