W niepublicznym przedszkolu „Osada Dzikich Dzieci” w Gdańsku oficjalnie wpisanych jest 25 dzieci. Sanepid naliczył tylko 11. Zatrudniony nauczyciel – jeden na 10 godzin pracy. To stanowi przekroczenie norm pracy. Kuratorium potwierdza dane, ale odmawia komentarza. Miasto Gdańsk przyznaje, że istnieje podstawa do kontroli, lecz nie podejmuje działań. Redakcja od dwóch tygodni bezskutecznie czeka na odpowiedź przedszkola „Osada Dzikich Dzieci”. W tej historii nie chodzi o same przedszkole, ale urzędników, którzy mają wszelkie podstawy do tego, by skontrolować dokładnie placówkę, co do której są wątpliwości. W grę wchodzi bezpieczeństwo dzieci, ale też możliwe nieprawidłowe wykorzystywanie dotacji.
Trzy kluczowe fakty:
- Kuratorium potwierdza: 24 dzieci w SIO, 1 nauczyciel, żadnej reakcji – przedszkole pracuje od 7 do 17 – gdzie normy pracy?
- Kontrola sanepidu z marca 2025: w przedszkolu obecnych 11 dzieci.
- Miasto Gdańsk wskazuje, że może dochodzić do nieprawidłowości – ale nie podejmuje działań kontrolnych.
Cisza mimo sygnałów. System alarmowy nie działa
Od ponad dwóch tygodni redakcja stara się wyjaśnić rozbieżności między liczbą dzieci zgłoszonych do Systemu Informacji Oświatowej (SIO) a faktycznym stanem ustalonym przez sanepid w przedszkolu „Osada Dzikich Dzieci” w Gdańsku. Wysłaliśmy pytania do placówki. Do dziś – bez odpowiedzi.
W tym czasie potwierdzenie przyszło z dwóch instytucji. Pomorskie Kuratorium Oświaty poinformowało, że na dzień 23 czerwca 2025 r. w SIO widnieje 24 dzieci i tylko jeden nauczyciel. Jednocześnie sanepid – w protokole z 4 marca 2025 r. – wskazuje na obecność 11 dzieci w czasie kontroli, co więcej w czasie tej kontroli była ujawniona podobna liczba dzieci w SIO.
Te dane nie są zgodne. Urzędnicy je znają. Żadna instytucja nie podjęła jednak działań kontrolnych.
24 dzieci i jeden nauczyciel. Kuratorium zna te liczby
Z odpowiedzi Pomorskiego Kuratorium Oświaty wynika, że dane z SIO są znane i aktualne. Kuratorium nie ma jednak zamiaru komentować organizacji pracy placówki. W piśmie czytamy, że wyrażanie ocen lub opinii nie mieści się w zakresie informacji publicznej.
Jednocześnie urząd przyznaje:
Na dzień 23.06.2025 r. w przedszkolu “Osada Dzikich Dzieci” zatrudniony jest 1 nauczyciel, a liczba dzieci wykazywana w Systemie wynosi 24.
Przedszkole „Osada Dzikich Dzieci” funkcjonuje codziennie w godzinach od 7:00 do 17:00 – czyli przez 10 godzin dziennie. W tym czasie, jak wynika z danych Systemu Informacji Oświatowej (SIO), nad grupą 24 dzieci opiekę sprawuje jeden nauczyciel. Takie proporcje budzą istotne wątpliwości nie tylko z punktu widzenia organizacyjnego, ale również zgodności z obowiązującymi przepisami.
Zgodnie z § 5 ust. 2 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 17 marca 2017 r. (Dz.U. 2017 poz. 649), liczba dzieci w jednym oddziale przedszkolnym może wynosić 25, ale tylko pod warunkiem, że zapewniona jest ciągła opieka nauczyciela w trakcie całego dnia funkcjonowania placówki – dwoje nauczycieli i dwie osoby do pomocy.
Tymczasem przepisy prawa pracy i praktyka edukacyjna zakładają, że jeden nauczyciel nie jest w stanie – zgodnie z kodeksem pracy – pracować bez przerwy przez 10 godzin dziennie, ani tym bardziej samodzielnie odpowiadać za bezpieczeństwo dwudziestu kilku dzieci w tym czasie. W standardowych warunkach taka liczba dzieci wymaga przynajmniej dwóch zmian kadrowych lub obecności dodatkowego personelu wspomagającego – np. pomocy nauczyciela lub drugiego nauczyciela prowadzącego.
W praktyce oznacza to, że jeśli rzeczywiście w przedszkolu przez cały dzień pracuje tylko jedna osoba, a liczba dzieci sięga 24, to może dochodzić do sytuacji zagrażającej bezpieczeństwu dzieci. Rodzice mają prawo oczekiwać, że ich dzieci będą pod stałą i adekwatną opieką – nie tylko ze względów wychowawczych, ale również zdrowotnych i prawnych.
Zaniedbanie w tym zakresie – nawet jeśli nie wynika z celowego działania – może oznaczać naruszenie podstawowych obowiązków placówki wynikających z przepisów o systemie oświaty.

Kontrola sanepidu: 11 dzieci na miejscu
Z protokołu sanitarnego (nr SHDMiPZ/209/EL/25) z 4 marca 2025 r., sporządzonego przez Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Gdańsku, wynika jednoznacznie, że podczas niezapowiedzianej wizytacji w przedszkolu „Osada Dzikich Dzieci” przebywało 11 dzieci. Wszystkie były w wieku od 2,5 do 4,5 lat, a więc w przedziale typowym dla wychowania przedszkolnego.
Kontrolerzy odnotowali jednak dodatkowo, że w tym samym czasie w placówce przebywały również dzieci żłobkowe – formalnie przypisane do innej jednostki organizacyjnej, tj. żłobka „Osada Dzikich Dzieci” zarejestrowanego przy ul. Otomińskiej 74, czyli pod innym adresem niż kontrolowane przedszkole. Choć dzieci te nie figurują w rejestrze przedszkolnym, ich obecność na terenie tej samej placówki może mieć znaczenie dla interpretacji danych przekazywanych do organów nadzorczych.
W relacjach udostępnianych w mediach społecznościowych, powiązanych z placówką, pojawiają się liczne zdjęcia i wpisy, które mogą sugerować wspólne funkcjonowanie dzieci przedszkolnych i żłobkowych – co, jeśli potwierdzone, może rodzić pytania o sposób ewidencjonowania dzieci w systemie SIO i ewentualne podwójne ujmowanie ich w statystykach.
Co istotne, tego samego dnia – 4 marca 2025 r. – według danych przekazanych przez przedszkole do Systemu Informacji Oświatowej, liczba dzieci miała wynosić 23. Różnica niemal dwukrotna pomiędzy stanem faktycznym ustalonym przez inspekcję sanitarną a informacją oficjalnie zgłoszoną do ogólnopolskiego systemu, który służy m.in. do naliczania dotacji oświatowych, stanowi kluczowy element tej sprawy.
To właśnie na podstawie danych z SIO przedszkola niepubliczne otrzymują środki z budżetu gminy. Dlatego każda nieścisłość – szczególnie rozbieżność tej skali – może mieć poważne skutki finansowe i prawne.

Czytaj więcej: Skandal w gdańskim przedszkolu. Opiekunka szarpała dziecko
Sanepid skontrolował placówkę
Ciekawą sprawą jest fakt, że Kuratorium Oświaty w Gdańsku dokonało 31 marca kontrolę placówki. Ale w swoim dokumencie pokontrolnym nie ujęło, jak zrobił to Sanepid liczby dzieci w placówce w dniu kontrole. Ciekawe dlaczego? Sanepid przecież zwrócił uwagę na mniejszą liczbę dzieci.
Czyżby na kontrole kuratorium znowu zwieziono dzieci z żłobka na ul. Otomińskiej, by zgadzało się “głowy dzieci”?
Generalnie kontrola przeprowadzona w placówce nie dopatrzyła się problemów – zgadzała się nawet liczba nauczycieli – dwoje nauczycieli i dwie osoby do pomocy. Czyżby to też efekt połączenia dwóch placówek?

Miasto Gdańsk: są podstawy do zwrotu dotacji
Na pytanie, czy miasto ma wiedzę o rozbieżnościach, otrzymaliśmy odpowiedź z Biura Prezydenta Gdańska. Miasto potwierdza, że w przypadku stwierdzenia rozbieżności pomiędzy liczbą dzieci wykazaną w dokumentach a stanem faktycznym – możliwe jest wszczęcie kontroli i żądanie zwrotu dotacji oświatowych.
„Informacje w zakresie rozbieżności […] mogą stanowić podstawę do podjęcia kontroli planowej lub doraźnej […] W przypadku niezgodności można domagać się zwrotu dotacji” – czytamy w odpowiedzi podpisanej przez Marcina Szeląga z Referatu Prasowego Biura Prezydenta.
Co więcej osoba trzecia złożyła wniosek w sprawie nieprawidłowości w wykazie dzieci w stosunku do realnej ich liczby. Wnioskodawca otrzymał jedynie odpowiedź z Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego w Gdańsku, że kontrola możliwa jest dopiero za rok, w ramach rozliczenia dotacji.
Co więcej, według urzędników, miasto nie prowadzi także żadnej statystyki dot. przypadków zwrotu dotacji po kontrolach. Przypadek?

Dlaczego nikt nie reaguje?
Kuratorium zna dane – 24 dzieci i 1 nauczyciel. Miasto wie o rozbieżności – 11 dzieci według sanepidu. System SIO i dane urzędowe z kontroli nie zgadzają się ze sobą. A mimo to nikt – do dziś – nie zapowiedział ani kontroli, ani interwencji.
Wszystkie instytucje podkreślają, że mają kompetencje do działania. Ale żadna nie zareagowała. Kuratorium odpisało, że nie będzie oceniać sytuacji. Miasto przyznało, że może domagać się zwrotu dotacji – ale tylko, jeśli wcześniej zostanie przeprowadzona kontrola. Taka kontrola jednak nie została jeszcze zapowiedziana.
Przedszkole nie odpowiada na pytania
Redakcja już dwa tygodnie temu zwróciła się do przedszkola „Osada Dzikich Dzieci” z prośbą o wyjaśnienie rozbieżności. Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Zaniedbanie w tym zakresie – nawet jeśli nie wynika z celowego działania – może oznaczać naruszenie podstawowych obowiązków placówki wynikających z przepisów o systemie oświaty. Ale w tej sytuacji chodzi o coś więcej niż suche przepisy i regulaminy. Mówimy przecież o dzieciach – najmłodszych obywatelach, oczkach w głowie swoich rodziców, największym skarbie każdej rodziny. To właśnie dzieci wymagają największej troski, opieki i bezpieczeństwa. W ich przypadku każde niedociągnięcie może mieć realne, poważne konsekwencje – zarówno emocjonalne, jak i fizyczne.
Rodzice, powierzając przedszkolu opiekę nad swoim dzieckiem na wiele godzin dziennie, działają w zaufaniu do instytucji. Mają prawo oczekiwać, że za drzwiami placówki znajduje się odpowiednia liczba wykwalifikowanych opiekunów, którzy nie tylko zadbają o ich pociechę, ale zareagują w razie nagłego zdarzenia, złego samopoczucia czy potrzeby wsparcia. Brak wystarczającej liczby nauczycieli – nawet jeśli wynika z zaniedbania organizacyjnego – to realne zagrożenie dla ich zdrowia, komfortu i rozwoju. I to właśnie dlatego odpowiedzialność za prawidłowe prowadzenie przedszkola nie jest jedynie formalnością – to zobowiązanie wobec dzieci i ich rodzin, którego nie da się usprawiedliwić brakiem etatu czy pomyłką w dokumentach.
Zobacz też: Ustawa “Aktywny Rodzic” wprowadza chaos w żłobkach

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.







👏👏👏👏 brawo, dziękujemy w imieniu rodziców, którzy boją się dyrekcji i niewiele moga zrobić.
Boicie się dyrekcji? A co Wam ta dyrekcja może zrobić? Nie ma obowiązku zapisywać się do tego przedszkola, są inne.
Tak, boję sie ludzi nieobliczalnych. Nikt nie mowi, ze jest taki obowiązek.
Zrobić możecie wiele, tylko Wam się nie chce.
😮😮😮 To wiele wyjaśnia… dlaczego z dyrektorka jest taki trudny kontakt i nigdy nie zależało jej na tym zeby bylo dużo dzieci w przedszkolu… a pomimo wielu chętnych, sporo z nich rezygnuje przez brak odpowiedzi od dyrektorki.
Jak odeszliście, to po co jeszcze komentujecie?
Bo mamy takie prawo.
Macie też prawo siedzieć cicho, ale robicie aferę – ja mam dziecko w osadzie, w przedszkolu, nie było żadnego zwożenia dzieci ze żłobka, żeby nabić frekwencję na kontrolę. Łykacie takie baity jak pelikany od “dziennikarza”, który się skompromitował w Radiu Gdańsk.
Piotr, dlaczego próbujesz uciszyć innych rodziców? Skoro mamy prawo do opinii, to ją wyrażamy. Nie trzeba ufać dziennikarzom – można samemu napisać do sanepidu z prośbą o udostępnienie raportów z dotychczasowych kontroli, oni muszą to udostępnić, ponieważ to informacja publiczna. Jestem w kontakcie z urzędnikami (z resztą nie tylko ja) i będę o tym mówić, dopóki oszustwa nie zostaną odpowiednio ukarane zgodnie z prawem.
W końcu ktoś zajął się tym tematem i tą placówką. Poza oszustwami z dotacjami, właścicielka również nie oddaje pieniędzy z programu Aktywnie w żłobku…
Dlaczego sprawą nie zajmie się prokuratura? To wyłudzanie dotacji. W podobnej sprawie właściciele przedszkola dostali nakaz zwrotu dotacji, kary i pozbawienie wolności. W Gdańsku widać układy.
Tak, ja byłam właścicielką tego przedszkola, musiałam oddać 21,37pln.
Byłam? Myślałem, że tylko p Natalia jest dyrektorka.
Okazuje się, że przez jakiś czas dyrektorką była Pani Karolina. Tq sama, która przez chwilę opiekowala się dziećmi. Prawdopodobnie dłużej była na papierze jako nauczyciel z uprawnieniami pracujący z dziećmi niż faktycznie pracowała. Można sprawdzić występując o informacje do kuratorium.
Jak dla mnie bardzo rzeczowo pisze. A do myślenia to rodzicom powinno dać przede wszystkim
-brak odpowiedzi od dyrekcji na te “NIEŚCISŁOŚCI”
Co ze sprawą? Prokuratura się zajęła? Kto tropi nielegalne dotacje?
Przerażające, że trzeba do tylu drzwi zapukać, żeby w ogóle cokolwiek się zadziało… Tym musi zająć się prokuratura, bo jak widać reszta urzędników już się zasiedziała i zamiast ruszyć sprawę, to odwlekają to.
Chyba czas ruszyć temat do prokuratury.
Dlaczego rodzicom ciężko coś zrobić z tą placówką ? Ponieważ są zastraszani i dla własnego spokoju rezygnują. Po zwróceniu dyrektorce jakiejkolwiek uwagi dostają pisma z sądu, anonimowe zgłoszenia do MOPSU. Nawet artykuł zniknął z popularnej strony na fb. Czas Pani Natalii mam nadzieję dobiega końca. Jej oszustwa wykonane na bezbronnych dzieciach są obrzydliwe i nie powinny mieć miejsca. Kradzież pieniędzy rodziców, dotacji a do tego całkowita obojętność i ignorowanie jest bezczelne. Mas problem ze swoim dzieckiem w osadzie? Masz pytanie? Wątpliwość? Zapomnij że dostaniesz jakąkolwiek odpowiedź mailową. Pralnia pieniędzy. Żłobek bez jakichkolwiek remontów, ogród w stanie rozpadu z wystającymi gwoździami. A opinie nie są wyssane z palca
Mam dziecko w Osadzie. Ten artykuł to bzdury wyssane z palca. Gdzie się podziało prawdziwe dziennikarstwo ? Cóż, czego się spodziewać po portalu wbijam szpilę🤣, to taki trochę pudelek ?🤦♂️
To smutne, że p Natalia potrafi miec tak różne oblicza. A kłamstwo przychodzi jej tak łatwo. Pewnie dlatego tak rzadko patrzyła w oczy, tylko uciekała wzrokiem. Kiedyś sądziła się o nazwę placówki, może czas na kolejne pozwy?
Sprawdź informacje jawne. I sama się przekonaj. Do osady chodzi 13 dzieci, w SIO zgłoszonych ponad 20. Wcześniej chodziło ok 10, zgłoszonych 31. Placówka do wyludzania dotacji.
Od indywidualnego sumienia i uczciwości zależy czy się na to zgadzasz.
Ja nie. To oszustwo. A właścicielka kradnie, twoje pieniądze również. Bezpośrednio lub pośrednio.
Bzdury? Pudelek? Bo nie można usunąć komentarzy, czy postów, tak jak na Facebooku? Przykre ze rodzice bronią dyrektorki, która ich okrada!
W przedszkolu są liczne manipulacje ze strony właścicielki. Rzekome remonty przeprowadza firma męża właścicielki. Brane są duże dotacje, a skutki remontów marne. Rodzice płacą za bilety, wynajem busa, wejściówki, następnie właścicielka przedstawia faktury i odsyskuje pieniądze z dofinansowania. Rodzice nie dostają zwrotu pieniędzy. To tłumaczy dlaczego właścicielce nie zależy na możliwości darmowego wstępu na liczne atrakcje. Odrzuca propozycje rodziców lub nie występuje do placówek o darmowe wejściówki dla grupy przedszkolnej. Nie dostałaby wtedy zwrotu na konto.
Co tam się dzieje… Szok
Szokujące jest podejście placówek, które kontrolowały placówkę i, pomimo oczywistych niezgodności stanu faktycznego z deklarowanym, nie stwierdziły oszustwa. Myślę, że warto zgłosić sprawę do stosownych organów i niech np. prokuratura się wypowie. Jeśli jest ok, a artykuł kłamie, to trzeba przeprosić. Jako rodzic dziecka uczęszczającego do Osady osobiście zadam przez epuap (bo mają obowiązek odpowiedzi w ciągu 30 dni) pytania o sprawy finansowe, warunki, osoby sprawujące opiekę, ich kwalifikacje i o ilość dzieci. Od P. Dagmary (zajmowała się logopedią) i z Centrum Rozwoju KOS mam już informacje o stawkach łącznych za zajęcia – całośc finansowali rodzice. Faktury rozliczało przedszkole. Być może dostawało na poczet tych faktur dotacje – sprawdzę to. Wy też sprawdźcie. Dostanę informacje zwrotne – dam znać.
A i dodam jeszcze, że wszelkie nieprzychylne komentarze dot. osady są usuwne z Google za sprawą części osób skupionych wokół “pokrzywdzonej p.Natalii”. Osoby te zgłaszają prawdziwe komentarze do usunięcia, automat je usuwa. W ich miejsce publikowane śa opinie przychylne. Nie można napisać jak tam jest, bo to znikinie. Mam nadzieję, że lektura artukułu i wpisów powiązanych otworzy komuś oczy.