Sprawa śmiertelnego ugodzenia nożem 41-letniego mężczyzny w Nowem wstrząsnęła całą Polską. Ofiarą był Polak, napastnikiem – według ustaleń policji – obywatel Kolumbii. Śledztwo dziennikarskie pokazuje jednak, że tragedia ta ma głębsze korzenie. W tle ujawniają się niejasne powiązania właściciela lokalnego hostelu z działalnością rekrutacyjną, cudzoziemcami oraz agencją pracy, która sprowadzała Kolumbijczyków do niewielkiej miejscowości.
Dlaczego tragedia ta ma znaczenie dla całego kraju? Ponieważ ukazuje, jak niejasne mechanizmy i szara strefa pośrednictwa pracy mogą prowadzić do dramatów. Czy śmierci 41-latka można było uniknąć? Czy ktoś odpowiada za niekontrolowany napływ cudzoziemców, którzy pojawili się w tym miasteczku? Odpowiedzi na te pytania mogą rzucić światło na podobne sytuacje w innych regionach Polski.
Zatrzymania po krwawej nocy
Przypomnijmy: w nocy z 5 na 6 lipca 2025 roku w centrum Nowego, miasteczka w powiecie świeckim, doszło do śmiertelnej bójki. Po kłótni między Polakami a obywatelami Kolumbii, którzy mieszkali w pobliskim hostelu, doszło do fizycznej konfrontacji. W jej wyniku nożem ugodzony został 41-letni mieszkaniec gminy Nowe, który zmarł na miejscu. Wkrótce policja zatrzymała aż 11 mężczyzn, w tym ośmiu obywateli Kolumbii.
Podejrzanym o dokonanie zabójstwa jest 29-letni Kolumbijczyk, który został zatrzymany w hotelu należącym do lokalnego przedsiębiorcy – Kamila Karwasza. Ten szybko stał się celem oskarżeń lokalnej społeczności o współodpowiedzialność za tragedię. On sam zdecydowanie zaprzeczył, by miał związek z rekrutacją cudzoziemców.
Początkowe zaprzeczenia
W pierwszych publicznych wypowiedziach Kamil Karwasz zapewniał, że jego rola ogranicza się jedynie do wynajmu pokojów firmom zewnętrznym. Mówił stanowczo:
Nie prowadzę agencji pracy, nie rekrutuję ludzi, nie mam zapotrzebowania na pracowników. Wynajmuję pokoje firmom – i tylko tyle.

Deklarował też pełną współpracę ze Strażą Graniczną oraz policją, podkreślając, że cudzoziemcy mieszkali u niego całkowicie legalnie.
Jednak dalsze fakty i rozmowy wskazują, że właściciel hotelu był znacznie głębiej zaangażowany w całą sprawę, niż wynikało to z jego początkowych deklaracji.
Tajemnicze ogłoszenia na Facebooku
Nasze śledztwo dziennikarskie ujawniło posty, które Kamil Karwasz publikował na grupach związanych z zatrudnieniem cudzoziemców. Już 10 lutego 2025 r. pisał publicznie:
Posiadam doświadczonych specjalistów z Columbii z różnych branż, którzy są dostępni od zaraz. Nie reprezentuję agencji, jestem prywatną osobą, która chciałaby sobie dorobić.

W kolejnym ogłoszeniu z 23 kwietnia br. Karwasz poszukiwał „lidera z językiem polskim i hiszpańskim do pracy w zakładach mięsnych w Nowem”. Podawał w ogłoszeniu swój prywatny numer telefonu i nazwę agencji „Immaginare HR”.

Rozmowa ujawnia prawdę
W rozmowie telefonicznej z naszym dziennikarzem Kamil Karwasz przyznał, że prowadził tego typu działania:
Chciałem sobie dorobić. Miałem taki kontakt wcześniejszy, gdzie ludzie poszukiwali pracy. Znałem dużo Kolumbijczyków. Oni pytali mnie, czy nie mogę załatwić pracy dla rodziny.
To kluczowy moment, w którym Karwasz sam przyznaje, że działał jako nieformalny pośrednik pracy – mimo braku wymaganych prawem zezwoleń. Według ustawy o promocji zatrudnienia (art. 18f ust.1) działalność taka bez wpisu do rejestru jest nielegalna – jest zagrożona karą grzywny od 3 tys. zł.
Pytany o sprzeczności w swoich wypowiedziach, tłumaczył, że te dwie kwestie – hotel i pośrednictwo pracy – były dla niego odrębne. Twierdził, że nigdy nie udało mu się nikogo formalnie zatrudnić, choć próbował.
Karwasz, co wynika z naszego śledztwa, formalnie nie posiada działalności gospodarczej – ta należy do jego matki, Mirosławy – to restauracja przy ul. Rynek 2. Pomimo tego, sam podpisywał umowy z agencją pracy:
Podpisałem z agencją umowę, że mogą mi wrzucić ludzi. Ja mam tylko hostel i dawałem zakwaterowanie – stwierdził w rozmowie.
Takie działania, czyli prowadzenie działalności bez zgłoszenia, mogą podlegać karze zgodnie z art. 60 Kodeksu wykroczeń.
Czytaj też: Nowe na Pomorzu. Krwawe starcie na ulicach, nie żyje 41-latek
Zrzutka Kamila Karwasza – „Save my business” w Nowem
Kolejnym wątkiem związanym z działalnością Kamila Karwasza, właściciela hostelu, w którym mieszkali zatrzymani Kolumbijczycy, jest jego internetowa zbiórka pieniędzy. Na popularnej stronie crowdfundingowej Pomagam.pl Karwasz uruchomił zbiórkę pod nazwą „Save my business” („Uratuj mój biznes”), której celem było zebranie aż 500 tys. zł podczas pandemii. W praktyce zebrano jednak tylko 100 zł od jednego anonimowego darczyńcy.
Karwasz pisze w niej dramatycznie o trudnościach finansowych rodziny prowadzącej działalność gospodarczą od 2013 roku. Tłumaczy, że po początkowym kredycie zaciągnął kolejny, co wpędziło go wraz z rodzicami w spiralę zadłużenia. Według niego sytuacja stała się krytyczna wraz z początkiem pandemii koronawirusa:
Odkąd zaczął się kryzys koronowy, banki zaczęły rozwiązywać nasze kontrakty. Domagają się spłaty zadłużenia. Niestety chcą, abyśmy zabrali nasz dom z całym naszym majątkiem i zostawili na chodniku. Proszę o jakąkolwiek pomoc.

Zbiórka ta, choć nie odniosła sukcesu, pokazuje wyraźnie skalę problemów finansowych Kamila Karwasza i jego rodziny jeszcze przed tragicznymi wydarzeniami w Nowem. Sam Karwasz, pytany przez dziennikarza o tę kwestię, przyznał, że sytuacja była ciężka i zmusiła go do szukania alternatywnych źródeł dochodu, co może rzucić dodatkowe światło na motywację jego późniejszego zaangażowania w nieformalną działalność rekrutacyjną.
Zadłużenie i kłopoty finansowe rodziny Karwaszów nie usprawiedliwiają jednak ewentualnych naruszeń prawa, ale pomagają zrozumieć kontekst, w jakim Kamil Karwasz podjął ryzykowną współpracę z agencją zatrudniającą cudzoziemców.
Warto jednak dodać, że firma mamy Kamila Karwasza otrzymała w ostatnich latach aż 780 tys. zł pomocy publicznej.

Agencja „Immaginare HR” – duchowy partner?
Karwasz wskazuje na agencję „Immaginare HR”, jako realnego organizatora zatrudnienia Kolumbijczyków. Jednak gdy nasz dziennikarz próbował skontaktować się z przedstawicielami firmy, ci odmówili komentarza.
Pani się przestraszyła, zablokowała nasz redakcyjny telefon.
Sam Karwasz zaznacza, że współpracował z tą firmą przez cztery lata, nie mając wcześniej problemów.
Legalność pobytu cudzoziemców – kto nadzorował?
Według Karwasza, Straż Graniczna regularnie odwiedzała hostel, nie znajdując nieprawidłowości:
Zawsze wszyscy byli legalnie. Straż przyjeżdżała co pół roku i sprawdzała dokumenty.
Mimo to podczas zatrzymań po tragicznej bójce wyszło na jaw, że legalność pobytu dwóch zatrzymanych Kolumbijczyków nie została ostatecznie potwierdzona.
Wyprowadzenie Kolumbijczyków w Nowem – paniczna reakcja?
Karwasz dzień po tragedii zdecydował się na radykalny krok: natychmiast wyrzucił z hostelu wszystkich Kolumbijczyków:
Wyrzuciłem wszystkich tego samego dnia, 35 osób. Nie pozwolę na takie sytuacje.
Tłumaczył, że zrobił to dla uspokojenia mieszkańców i ratowania własnego wizerunku. Ponadto zapewnił, że będzie teraz wspierać ruchy antyimigracyjne w Polsce.
Śledztwo dziennikarskie jednak obnażyło sieć niejasnych powiązań, które mają pośredni wpływ na tragedię w Nowem. Zaangażowanie Karwasza, niejasna rola agencji „Immaginare HR” oraz możliwe naruszenia prawa pracy stawiają sprawę w zupełnie nowym świetle.
Czy można było zapobiec śmierci 41-latka? Czy hostel był tylko wierzchołkiem góry lodowej, za którą kryje się szeroka strefa cienia w pośrednictwie pracy cudzoziemców?
Te pytania pozostają na razie bez odpowiedzi. Jednak konsekwencje tej sprawy mogą być szerokie nie tylko do wspomnianych osób, w tym dla Nowego, i dla całego kraju.
Zobacz też: Kolumbijczyk – morderca w hotelu. Właściciel: „Oddałem go policji”

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.







Pan Kamil Karwasz wszystkie działania związane ze sprowadzaniem obcokrajowców podejmował świadomie. Jest to osoba która nie ma współczucia dla nikogo, dla niego i jego rodziny liczy się tylko i wyłącznie kasa którą zdobędą. Lata wcześniej zanim zaczęli prowadzi hostel, prowadzili dyskoteki na których konsekwentnie oszukiwali na kasę ludzi się tam bawiących, wykorzystywali to że ludzie są już pijani.
Kamil Karwasz na swoim koncie ma już niejdno przewinienie, niejednokrotnie dopuszczał się oszustw czy to podatkowchy, czy innych. Zawsze tylko i wyłącznie liczyła się dla nich kasa
A teraz próbuje to naprostować że on tylko wynajmował hostel, nie dziwię się że teraz się boi. Jeśli jest się człowiekiem bez serca to w końcu za lata przewinień przyjdzie czas ponieść tego konsekwencje
Sodoma i Gomora w tym miejscu. On nie jest dobrym człowiekiem. Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Pieniądze zabijają ludzi.
Polecam zagłębić się w to, co dzieję się co weekend w tej „restauracji”. Może czas najwyższy zamknąć ten obiekt, przez który dzieje się tyle niewłaściwych sytuacji w mieście….
Wszyscy wiedzą że on z nimi walił po nosie
Zbiórka na uratowanie biznesu? Przepraszam bardzo, ale sami sobie ten biznes zrujnowali.. był to w porządku lokal, z dobrym jedzeniem i atmosferą, dopóki nie zaczęła się tam plątać cała nowska „elita” – której tylko chlanie, ćpanie i bójki w głowie. Ludzie się wystraszyli, zrazili, kto by chciał przebywać w takim towarzystwie?! To nie do pomyślenia, że było zezwolenie przez właścicieli na takie coś! Nikt tam normalny już nie chodzi od wielu lat. Spędza tam czas tylko margines albo tułacze nie wiedzący co ze sobą zrobić. Takie są fakty. Co chwilę słychać na mieście co tam się wyrabia! Lepiej jak to się zamknie na dobre niż jak ma być to miejsce dla patologi. Kolumbijskie ludzie to była raczej ostatnia deska ratunku dla lokalu i zaczęli się chwytać wszystkiego co mogło przynieś jakiś zysk, nie patrząc na mieszkańców i nasze bezpieczeństwo! I teraz mamy! Wybaczcie, ale dla mnie ten lokal nie powinien istnieć, jest wiele lokali funkcjonujących w nocy w nowem, ale jakoś nie słyszy się, żeby cos się działo jak nie tam! Ile bójek, awantur i innych przykrych spraw by się ominęło gdyby tego lokalu nie było.. nie zliczycie na palcach.. pozdrawiam
Hmmm. Daleko nie szukać. Zapytajcie ojca p. Kamila, o jego kryminalną przeszłość.
A czy przypadkiem ten Pan nie brał udziału w pobiciu chłopaka który przyjechał na wakacje do dziadków?