We wtorek 10 marca 2026 r. doszło do tragedii na głównej magistrali kolejowej Gdańsk-Tczew. W rejonie miejscowości Radunica – pomiędzy Gdańskiem, a Pruszczem Gdańskim – pociąg potrącił mężczyznę. Zginął na miejscu. Jego tożsamość wciąż pozostaje nieznana. Sprawą zajmuje się policja i prokuratura.
Potrącenie pod Radunicą
Zdarzenie potwierdził portalowi Kamil Kościuk, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pruszczu Gdańskim.
Według wstępnych ustaleń policji mężczyzna był w kryzysie emocjonalnym.
Trasa kolejowa Gdańsk-Tczew to jedna z głównych osi komunikacyjnych regionu. Każde zdarzenie na tym odcinku może sparaliżować ruch na wiele godzin. Tym razem jednak utrudnienia były niewielkie. Ruch pociągów skierowano na inne tory. Część składów miała kilkunastominutowe opóźnienia. Nie wprowadzono długotrwałych objazdów ani odwołań kursów.
W efekcie sytuację udało się opanować stosunkowo szybko, choć sama tragedia pozostawia wiele pytań.
Policja ustala tożsamość mężczyzny – potrącenie na torach
Najważniejszą kwestią pozostaje dziś ustalenie, kim był zmarły. Policja nie dysponuje dokumentami pozwalającymi na identyfikację. Trwają czynności procesowe oraz sprawdzanie ewentualnych zgłoszeń o zaginięciu.
Zobacz też: Śmiertelne potrącenie na torach w Pruszczu Gdańskim
mn






