Gdańska Straż Miejska przeprowadziła zmasowaną akcję wymierzoną w rowerzystów i użytkowników elektrycznych hulajnóg. W ciągu kilku godzin funkcjonariusze wlepili 20 mandatów. Pod lupą znalazły się popularne ulice i osiedla. Akcja miała charakter prewencyjny, ale zakończyła się finansowymi karami dla wielu uczestników ruchu.
Trzy fakty, które mówią wszystko:
- W akcji wzięło udział aż siedem patroli z czterech różnych referatów.
- Mandaty dotyczyły głównie rowerzystów i osób na hulajnogach.
- Kontrole miały miejsce w najbardziej ruchliwych punktach Gdańska.
Mandaty na ścieżkach rowerowych i osiedlach
W poniedziałek rano wielu mieszkańców Gdańska zauważyło coś niepokojącego. Na ścieżkach rowerowych, przejściach i w okolicy popularnych osiedli pojawiły się patrole Straży Miejskiej. Funkcjonariusze nie zatrzymywali samochodów. Skupili się na użytkownikach rowerów, hulajnóg elektrycznych oraz tzw. urządzeń wspomagających ruch. Akcja została zapowiedziana wewnętrznie jako „prewencyjna”, ale wielu mieszkańców odebrało ją jako zaskakujący nalot.
Rowerzyści jadący zgodnie z przepisami byli zatrzymywani do rutynowych kontroli. Inni dostali mandaty. Miejsca działań nie były przypadkowe – al. Pawła Adamowicza, osiedle Lawendowe Wzgórze, ulica Słowackiego czy Trakt św. Wojciecha to punkty o dużym natężeniu ruchu rowerowego i pieszego. Tam najłatwiej było natrafić na osoby, które – nawet nieświadomie – złamały któryś z przepisów. A wystarczyło nie zauważyć znaku drogowego lub przewieźć dziecko na hulajnodze.
Czytaj więcej: Strażnicy miejscy skazani. Co wydarzyło się w Gdyni?
Hulajnogi, UTO i UWR pod specjalnym nadzorem
Choć w medialnych komunikatach mówi się ogólnie o “urządzeniach transportu osobistego”, to w praktyce to właśnie rowerzyści i użytkownicy hulajnóg elektrycznych byli na celowniku. Wielu z nich nie zdaje sobie sprawy z obowiązujących przepisów. A te – jak podkreślają służby – są jasne. Osoby poruszające się hulajnogami elektrycznymi muszą mieć ukończone 10 lat i odpowiednie uprawnienia – przynajmniej kartę rowerową.
Kolejnym obowiązkiem jest jazda wyłącznie po wyznaczonych drogach rowerowych lub pasach dla rowerów. Ograniczenie prędkości? 20 km/h. Co ważne – nie wolno przewozić pasażerów ani ciężkich przedmiotów. Właśnie za złamanie tych zasad posypały się mandaty. Strażnicy nie uznawali żadnych tłumaczeń, nawet jeśli dziecko jechało z rodzicem tylko kilka przecznic.
Zobacz też: Gdańska Straż Miejska z sukcesami? “Brakuje 60 funkcjonariuszy”
mn







no ogólnie na hulajce wozic dzieciaka, to trzeba mieć cos z głowa. Dobrze ze akurat takich typow łapia.