Tak Niemcy rozpoczęli marsz śmierci – zginęło 17 tys. osób

W niedzielę, 25 stycznia, przypada 81. rocznica rozpoczęcia tzw. marszu śmierci z niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof. Zginęło w nim około 17 tys. osób – kobiet, mężczyzn i dzieci, którym Niemcy odebrali życie w nieludzkich warunkach. Rocznicowe obchody odbędą się w Archikatedrze Oliwskiej w Gdańsku. To moment, by przypomnieć, kto był sprawcą tej zbrodni i jak brutalnie niemiecka machina śmierci próbowała zatrzeć ślady własnych działań.

Tragedia, którą rozpoczęli Niemcy

25 stycznia 1945 roku komendant niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof – Paul Werner Hoppe – zarządził ewakuację więźniów. Decyzja nie była przypadkowa. Zbliżająca się Armia Czerwona zmuszała Niemców do likwidowania obozów, zanim świat ujrzy skalę popełnianych zbrodni. Tak rozpoczął się marsz śmierci – brutalna akcja ukryta pod cyniczną nazwą „ewakuacja”.

We wczesnych godzinach porannych w morderczy marsz ruszyło ponad 11 tys. więźniów z obozu głównego. Razem z kolumnami z podobozów liczba ta wzrosła do ponad 33 tys. ludzi. Większość z nich nie miała szans przeżyć. Przed wymarszem otrzymali 500 gramów chleba i 120 gramów margaryny lub sera. To był ich cały zapas. Większość zjadła go od razu.

Maszerowali przez Żuławy i Kaszuby, w śniegu, w temperaturze sięgającej minus 20 stopni. Dziennie pokonywali ponad 20 kilometrów. Nocowali w stodołach, oborach, czasem w kościołach. Niemcy zabraniali jakiegokolwiek kontaktu z lokalną ludnością. Wielu więźniów, którzy osłabli i upadli, było rozstrzeliwanych na miejscu. Ciała zalegały wzdłuż tras, widok martwych ciał towarzyszył im przez cały czas.

Zbrodnia planowana i systematyczna

Obóz koncentracyjny Stutthof był pierwszym tego typu miejscem założonym przez Niemców na okupowanych ziemiach Polski. Powstał 2 września 1939 roku – zaledwie dzień po ataku III Rzeszy na nasz kraj. Pierwszymi więźniami byli Polacy z Gdyni i Wolnego Miasta Gdańska. Od 1942 roku, gdy Niemcy przekształcili Stutthof w państwowy obóz koncentracyjny, zsyłano tu również Żydów, Rosjan i osoby innych narodowości.

Z czasem niemiecki obóz rozrósł się do ponad 120 hektarów, z ponad 40 podobozami. Przez jego teren przeszło ok. 110 tys. więźniów, z czego życie straciło około 65 tys. osób. Wśród ofiar znalazło się 28 tys. Żydów. Po lądowej ewakuacji marszem śmierci w obozie pozostało jeszcze 12 tys. więźniów. Do końca kwietnia 1945 roku przeżyło zaledwie 4 508 z nich. W obozie szerzyła się epidemia tyfusu. Niemcy przygotowywali wtedy drugą ewakuację – tym razem morską.

Czytaj więcej: Senat i Radio Gdańsk fałszują historię KL Stutthof?

Świadectwo oporu i pamięci

Pomimo zakazów Niemców, lokalni mieszkańcy Kaszub i Pomorza nie pozostali obojętni. Pomagali więźniom, ryzykując własnym życiem. Pomoc ta pozwoliła uciec około 2 tys. osobom. To właśnie ta solidarność i odwaga zwykłych ludzi stały się częścią opowieści o tamtych wydarzeniach – opowieści, która nadal żyje w lokalnych społecznościach.

W niedzielę, o godzinie 13:00, w Archikatedrze Oliwskiej w Gdańsku odprawiona została msza święta w intencji ofiar KL Stutthof. To uroczystość organizowana co roku od 1980 r., mająca na celu upamiętnienie tych, którzy zginęli z rąk Niemców w czasie jednej z najbardziej brutalnych zbrodni na polskiej ziemi.

Zobacz też: 79. rocznica oswobodzenia więźniów z obozu Stutthof

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.