Rząd bierze na celownik taryfikator mandatów. Ministerstwo Sprawiedliwości zgodziło się z propozycją MSWiA dotyczącą nowelizacji przepisów. Choć decyzji jeszcze nie podjęto, wiadomo już, że wzrosnąć mają kary za kilkadziesiąt wykroczeń. W tle: rosnąca liczba wypadków i przestarzały taryfikator z 2003 roku.
Trzy szybkie fakty:
- Mandaty za przekroczenie prędkości mogą zdrożeć nawet o 100 proc.
- Propozycja obejmuje też wykroczenia takie jak zaśmiecanie przestrzeni publicznej.
- Ostateczną decyzję podejmie Prezes Rady Ministrów na wniosek MSWiA.
Dlaczego taryfikator musi się zmienić
Taryfikator mandatów obowiązujący dziś, to załącznik do rozporządzenia sprzed ponad 20 lat. Zmiany wprowadzono w 2022 roku, ale tylko częściowo. Dziś, według MSWiA, potrzebne są kolejne korekty. Po analizie wykroczeń i ich skutków, urzędnicy stwierdzili, że mandaty nie nadążają za rzeczywistością. Nie chodzi tylko o pieniądze – celem ma być prewencja.
Ministerstwo Sprawiedliwości nie zgłosiło zastrzeżeń do propozycji MSWiA. Nowelizacja ma objąć wykroczenia z zakresu ruchu drogowego, ale też dotyczące bezpieczeństwa pieszych, spożywania alkoholu w miejscach publicznych i zaśmiecania.
Szczególnie mocno pod lupę trafiły sytuacje z udziałem pieszych. Chodzi np. o nieustąpienie pierwszeństwa – zarówno przez kierowców aut, jak i osób poruszających się hulajnogami czy rowerami. To wykroczenia często ignorowane, a potencjalnie bardzo niebezpieczne.
Czy prędkość naprawdę zabija
Policja jasno wskazuje: to nadmierna prędkość jest głównym winowajcą wypadków śmiertelnych. W 2024 roku przeprowadzono ponad 7,5 miliona kontroli drogowych. Przekroczenie dozwolonej prędkości to najczęściej popełniane wykroczenie. Obowiązujący dziś taryfikator przewiduje za przekroczenie o 71 km/h mandat w wysokości 2500 zł. W przypadku recydywy kara wynosi aż 5000 zł.
Teraz może się to zmienić. Inspektor Robert Koźlak z Komendy Głównej Policji zaproponował obniżenie progu maksymalnych kar. Według niego, mandat 2500 zł powinien obowiązywać już przy przekroczeniu prędkości o 51 km/h. To poważna zmiana – wymierzona w kierowców, którzy nagminnie łamią przepisy.
Czytaj więcej: Jechał 220 km/h bez prawa jazdy! Pirat na Trasie Kaszubskiej
Takie rozwiązania mają na celu podniesienie poziomu bezpieczeństwa. Ale też – co nie jest ukrywane – skuteczniejszą egzekucję przepisów. Chodzi o to, by wysokość mandatu nie była “do przełknięcia”, ale realnie zniechęcała do łamania prawa.

Kiedy poznamy szczegóły
Na razie nie wiadomo, kiedy nowe przepisy wejdą w życie. Jak zaznacza MS, rozporządzenie musi wydać Prezes Rady Ministrów, a obecnie trwają prace analityczno-prawne. Minister Tomasz Siemoniak zapowiedział, że decyzja będzie częścią szerszej reformy prawa – najpierw ustawa, potem zmiana taryfikatora.
Na stole są różne scenariusze. Nie ma jednak wątpliwości, że zmiany dotkną kierowców. I nie tylko. Mandaty mają wzrosnąć także za spożywanie alkoholu w miejscach publicznych, śmiecenie, zakłócanie porządku. Wszystko to, co od lat pozostaje w cieniu przepisów ruchu drogowego, a w praktyce tworzy obraz codziennego łamania prawa.
Nowelizacja obejmie kilkadziesiąt wykroczeń. Choć wysokość grzywien sądowych się nie zmieni, mandaty – nakładane przez policjantów – będą dużo wyższe. Według MS, minimalna kwota często ma wzrosnąć nawet o 100 proc.
Zobacz też: 5000 zł mandatu dla kierującego hulajnogą. Potrącił kobietę z dzieckiem
mn






