Prokuratura Regionalna w Gdańsku zakończyła śledztwo przeciwko Marcinowi K., oskarżonemu o współorganizację przemytu ponad 700 kg heroiny i kokainy na zlecenie międzynarodowej grupy przestępczej. Proceder, który miał miejsce między rokiem 2018 a 2020, obejmował kontenery z legalnymi towarami, przez które narkotyki trafiały z Azji i Ameryki Południowej do Europy. Akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Gdańsku.
Trzy szybkie fakty:
- W Gdyni przejęto heroinę wartą 61 mln zł.
- Narkotyki ukrywano w owocach i skałach mydlanych.
- Marcin K. założył spółkę w Gdańsku, by kamuflować przemyt.
Kontenery, dokumenty i spółka z Gdańska – jest akt oskarżenia
Według prokuratury Marcin K. pełnił rolę łącznika pomiędzy legalnym światem logistyki a przestępczym podziemiem narkotykowym. Oskarżony założył spółkę z o.o. w Gdańsku, która służyła jako przykrywka do przyjmowania kontenerów z rzekomo legalnym ładunkiem. W rzeczywistości do Europy trafiały narkotyki ukryte m.in. w płytach budowlanych, owocach egzotycznych i skałach dekoracyjnych.
Pierwszy transport dotarł do Polski z Iranu w 2018 roku. W kontenerze znajdowało się 300 kg heroiny, ukrytej pomiędzy płytami budowlanymi. Marcin K. odebrał kontener w Gdyni i wysłał go do zagranicznego odbiorcy.
W kolejnym przypadku, w grudniu 2018 roku, z Dominikany wysłano kokainę ukrytą w owocach tropikalnych. Niderlandzcy celnicy odkryli narkotyki przed ich wysyłką do Polski. Przesłali już tylko same owoce, co doprowadziło do awantury między Marcinem K. a jego wspólnikami, którzy bezskutecznie szukali towaru w gdańskim magazynie.
Czytaj więcej: Stocznia Gdańska: od strajków do upadłości. Kto odpowiada za koniec legendy? 🎥
Z Pakistanu przez Gdynię do Holandii
Ostatni z zabezpieczonych ładunków pochodził z lutego 2020 roku. Do portu w Gdyni trafiły cztery kontenery ze steatytem, czyli dekoracyjnym kamieniem znanym jako „mydlany”. Funkcjonariusze celni ujawnili 275 paczek heroiny o łącznej masie ponad 275 kg i wartości przekraczającej 61 mln zł. Marcin K. zajmował się nie tylko odbiorem ładunku, ale też całą logistyką transportu do Holandii.
Oskarżony miał świadomość, że bierze udział w międzynarodowym przemycie narkotyków. Za jeden przewóz otrzymywał od 20 do 30 tys. euro. Przygotowywał dokumenty celne, zajmował się odprawą i przechowywaniem towaru, a także organizował jego dalszy transport drogowy.
Ukryte pieniądze i legalna fasada
Równolegle z organizowaniem przemytów, Marcin K. prowadził działania mające na celu ukrywanie śladów przestępczych dochodów. Według aktu oskarżenia, w latach 2018–2020 uczestniczył w praniu pieniędzy na kwotę przekraczającą 328 tys. zł. Środki te wpływały na konta firmowe jego spółki i były przelewane dalej, by utrudnić ich wykrycie.
Prokuratura podkreśla, że zabezpieczony materiał dowodowy pochodzi z międzynarodowej współpracy służb, a działania gdańskich funkcjonariuszy CBŚP pozwoliły ujawnić pełną strukturę procederu. Grupa przestępcza operowała na terenie Polski, Holandii i Belgii.
Marcinowi K. grozi kara do 20 lat więzienia, wysoka grzywna i nawiązka na cele walki z narkomanią. Proces ruszy przed Sądem Okręgowym w Gdańsku.
Zobacz też: Gang kierowców tirów przemycał narkotyki przez Europę
mn






