Obietnice zmian w ustawie medialnej skończyły się na papierze. Ministerstwo Kultury wycofało się z planowanego zakazu wydawania prasy i portali przez samorządy. Decyzja ta oznacza, że lokalne władze – głównie z dużych miast – mogą dalej finansować własne media z pieniędzy podatników. Pomimo głośnych protestów wydawców i organizacji broniących wolności słowa, samorządowe media nadal będą mogły działać bez ograniczeń.
Trzy szybkie fakty:
– Rząd nie wprowadzi zakazu samorządowych portali i gazet, mimo wcześniejszych zapowiedzi.
– Gdańsk wyda na portal gdansk.pl prawie 18 mln zł w trzy lata.
– Organizacje medialne ostrzegają: to zagrożenie dla wolności słowa i konkurencji.
Miliony na miejską propagandę zamiast wolnych mediów
Zgodnie z pierwotnym projektem nowej ustawy medialnej, lokalne władze miały ograniczyć swoje publikacje do informacyjnych biuletynów – bez komentarzy, publicystyki i reklam. Miało to przeciąć finansowanie samorządowych portali i gazet, które – jak pokazuje przykład Gdańska – mogą kosztować podatników nawet 6 mln zł rocznie.
Gdańskie Centrum Multimedialne, które prowadzi portal gdansk.pl, funkcjonuje dzięki publicznym środkom. Według szacunków, w ciągu trzech lat miasto przeznaczy na ten cel ponad 17,7 mln zł. To pieniądze, których nie zobaczymy w niezależnych mediach. Bo samorząd – mając własne medium – nie ma interesu w wspieraniu prasy lokalnej, która może być krytyczna wobec władzy.
Krytyka bez skutku. Rząd nie chce rezygnować z własnych tub informacyjnych
W ostatniej chwili rząd wykreślił z ustawy kluczowy zapis – zakazujący finansowania samorządowych mediów. To wywołało natychmiastową reakcję branży medialnej. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Izba Wydawców Prasy, Sieć Obywatelska Watchdog Polska i inne organizacje wydały wspólne oświadczenie, w którym oskarżają rząd o złamanie konstytucyjnej zasady wolności prasy.
– Media samorządowe nie są wolne, a więc nie są mediami – czytamy w oświadczeniu. Organizacje ostrzegają, że dopóki lokalne władze będą mogły wydawać swoje gazety i portale, niezależne redakcje będą wypierane z rynku.
Ich konkurencja jest nierówna – prywatne gazety muszą zarabiać na reklamach i sprzedaży. Samorządowe nie muszą zarabiać wcale – są przecież utrzymywane z pieniędzy podatników.
Czytaj więcej: Polityk PO w redakcji Gdansk.pl. Radny Majewski ujawnia
Miejskie portale nie będą krytykować swoich. I o to w tym chodzi
Największe kontrowersje budzi fakt, że media finansowane przez samorząd z zasady nie są krytyczne wobec władzy, która je opłaca. Przykładem jest nie tylko Gdańsk. We Wrocławiu gazeta samorządowa trafia do kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców – bez żadnej niezależności redakcyjnej.
O tym, że mamy do czynienia z politycznym narzędziem PR, mówi się od lat. Teraz, mimo wcześniejszych zapowiedzi, obecna władza nie zdecydowała się z tym skończyć. Przeciwnie – ciche wycofanie się z zakazu w ustawie jest odebrane jako próba zachowania własnych kanałów propagandowych.
Zobacz też: PRL w Gdańsku? Miejskie media robią Trzaskowskiemu kampanię
mn






