Premier Donald Tusk postawił wszystko na jedną kartę. Po ogłoszeniu wyników pierwszej tury wyborów prezydenckich, w której Rafał Trzaskowski zdobył 31,36 proc., a Karol Nawrocki 29,54 proc., lider KO ogłasza pełną mobilizację i twardą grę w drugiej turze. Zagrzewa do boju, apeluje o dokończenie zmiany z 15 października, a odpowiedzialność za przyszłość bierze na siebie. Z jego słów bije jedno: Tusk gra va banque. Trzaskowski musi wygrać – inaczej cała konstrukcja nowej władzy może runąć.
Trzy szybkie fakty:
- Tusk: „To moment ostatecznej gry” – premier deklaruje pełne zaangażowanie w kampanię Trzaskowskiego.
- Trzaskowski wygrywa I turę, ale przewaga nad Nawrockim jest minimalna.
- Premier ostrzega: jeśli przegra Trzaskowski, powróci chaos i władza Kaczyńskiego.
Wszystko na jedną kartę. Tusk gra va banque
Donald Tusk nie pozostawia cienia wątpliwości: kampania prezydencka weszła w fazę rozstrzygającą. Dla lidera KO to nie tylko walka o Pałac Prezydencki, ale o całkowitą zmianę politycznego krajobrazu Polski. Przekaz jest jednoznaczny – Trzaskowski musi wygrać, bo w przeciwnym razie cały plan modernizacji państwa może się posypać.
To moment ostatecznej gry – mówi Tusk. – Będziemy grać twardo.
Z deklaracji szefa rządu bije determinacja i świadomość stawki. To nie kampanijny teatr, to próba ostatecznego zamknięcia epoki PiS. Premier wzywa do mobilizacji:
Dajcie nam dokończyć to, co razem zaczęliśmy 15 października.
To już nie prośba, to apel graniczący z błaganiem.
Albo stabilność, albo powrót Kaczyńskiego
Tusk stawia sprawę jasno – wybór jest prosty: albo prezydent zgody i reform, albo polityczna wojna i chaos pod batutą Kaczyńskiego. Karol Nawrocki, według Tuska, to nic więcej jak projekt PiS-u. Ma pełnić funkcję blokującą zmiany, torpedującą rząd i podsycającą napięcia.
Z kolei Trzaskowski ma być prezydentem stabilnym, racjonalnym, współpracującym z różnymi środowiskami. Tusk podkreśla jego niezależność, intelekt i umiejętność budowania mostów. W tym zestawieniu premier rysuje scenariusz: wygrana Trzaskowskiego to otwarcie na reformy, przegrana – to powrót do starego porządku i politycznych wojen.
Czytaj więcej: Tusk zapowiada stworzenie półmilionowej armii
Jeśli przegra Trzaskowski, rozliczcie Tuska
Premier nie ucieka od odpowiedzialności. Wręcz przeciwnie – wystawia siebie na linię strzału.
Wybierzcie Trzaskowskiego, a mnie rozliczcie potem – mówi wprost.
Bierze odpowiedzialność nie tylko za wynik wyborów, ale też za reformy, które mają zmienić państwo. Na czoło wysuwa się niezależność sądów, walka z korupcją i rozbicie struktur, które – jego zdaniem – działały wyłącznie dla interesu PiS.
Przyznaje: rząd działa w trudnych warunkach, z gigantycznym deficytem i dziedzictwem chaosu. Ale przekonuje, że ten wysiłek ma sens tylko wtedy, gdy będzie można go dokończyć. Czyli – jeśli Trzaskowski obejmie urząd prezydenta. Inaczej – projekt Tuska zostanie zablokowany na kolejne lata.
Zobacz też: Donald Tusk oskarżony o kłamstwo przez dziennikarkę
mn







a PO mnie to choćby PO_top 🙂