W czwartek rano sytuacja na terenie zakładu produkcyjnego w Kawlach została częściowo opanowana. Pożar, który wybuchł w środę i wymagał interwencji łącznie 68 zastępów straży pożarnej, obecnie jest pod kontrolą. Na miejscu nadal trwają działania dogaszające – uczestniczy w nich 38 zastępów PSP i OSP. Niestety, wciąż nie odnaleziono strażaka, z którym utracono kontakt podczas prowadzenia akcji ratowniczej.
Trzy fakty:
- Spaleniu uległo około 3000 m² hali przemysłowej.
- Akcja gaśnicza weszła w etap dogaszania i rozbiórek z użyciem ciężkiego sprzętu.
- Poszukiwania zaginionego strażaka nadal trwają.
Ogień ugaszony, ale nie zakończono akcji
Choć ogień udało się opanować, miejsce zdarzenia nadal jest strefą intensywnych działań ratowniczo-gaśniczych. Strażacy pracują w warunkach dużego zadymienia i wysokiego ryzyka konstrukcyjnego. Zniszczenia są ogromne – pożar objął około 3000 m² hali produkcyjnej, której dach w części runął. Do prac wprowadzono ciężki sprzęt burzący, niezbędny do bezpiecznego przeszukiwania pogorzeliska.
Rano przeprowadzono rotacyjną podmianę sił – zmęczone jednostki zastąpiono świeżymi załogami. W działaniach bierze udział sprzęt specjalistyczny i zespoły wyszkolone do pracy w ekstremalnych warunkach. Strażacy kontynuują pracę na czterech wyznaczonych odcinkach bojowych, nad którymi nadzór prowadzi sztab strategiczny PSP.



Walka o odnalezienie jednego z nich
Największym dramatem pozostaje zaginięcie jednego ze strażaków, który zniknął z kontaktu podczas wcześniejszych etapów akcji. Do jego odnalezienia skierowano specjalistyczne roty poszukiwawcze, czyli zespoły dwuosobowe operujące w strefach wysokiego zagrożenia. Przeszukują one sektory objęte zgliszczami i uszkodzoną konstrukcją. W akcji biorą udział także psy tropiące.
Teren jest stale monitorowany, a działania prowadzone są z najwyższą ostrożnością. Władze lokalne, w tym starosta kartuski i wicewojewoda pomorski Emil Rojek, są obecni na miejscu. Służby podkreślają, że akcja potrwa jeszcze wiele godzin, a jej zakończenie uzależnione jest od warunków bezpieczeństwa konstrukcyjnego pogorzeliska.
Czytaj więcej: Pożar dużego zakładu na Pomorzu. 41 zastępów straży na miejscu
Ostateczna ocena sytuacji dopiero po zakończeniu działań
Pożar hali akumulatorowej w Kawlach staje się jednym z najpoważniejszych incydentów przemysłowych ostatnich miesięcy. Skala zniszczeń i długość prowadzenia działań wskazują na wyjątkowe trudności operacyjne. Śledztwo w sprawie przyczyn wybuchu ognia rozpocznie się dopiero po zakończeniu wszystkich czynności ratowniczych i zabezpieczeniu terenu.
Państwowa Straż Pożarna zapowiedziała publikację pełnego raportu w najbliższych dniach. Nadal nie wiadomo, co spowodowało tak gwałtowny rozwój pożaru i jakie były warunki techniczne składowania akumulatorów na poddaszu obiektu. Dopiero te informacje pozwolą ocenić, czy zawiodły procedury bezpieczeństwa, czy doszło do błędu ludzkiego.


Zobacz też: Gdańska firma Northvolt sprzedana. Kto przejmuje zakład?
mn






