Bruksela planuje kontrolę nad polskimi wyborami. Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, Henna Virkkunen, zapowiedziała okrągły stół w sprawie procesu wyborczego w Polsce. Komisja rzekomo chce “zapewnić uczciwość” wyborów, analizując zagrożenia związane z dezinformacją. Tymczasem KE prowadzi dochodzenie w sprawie platformy X, należącej do Elona Muska. Bruksela nie kryje irytacji wobec jego działań, a cała sprawa może zakończyć się nałożeniem wysokiej grzywny.
Unia Europejska coraz bardziej ingeruje w sprawy krajowe, tym razem biorąc pod lupę polskie wybory. Komisja Europejska chce monitorować proces wyborczy, organizując specjalny okrągły stół. Oficjalnie chodzi o walkę z dezinformacją, ale pytanie brzmi: kto będzie decydować, które informacje są prawdziwe? Równocześnie Bruksela wzięła się za platformę X, zarzucając Elonowi Muskowi brak kontroli nad treściami. To kolejny krok UE w stronę cenzury i ograniczania swobody debaty publicznej.
Bruksela chce monitorować wybory w Polsce
Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, Henna Virkkunen, zapowiedziała organizację okrągłego stołu przed wyborami w Polsce. Twierdzi, że chodzi o walkę z dezinformacją i analizę zagrożeń w mediach społecznościowych. Pytanie tylko, czy Bruksela zamierza patrzeć na ręce wszystkim, czy raczej tylko tym, którzy nie wpisują się w jej linię ideologiczną? KE już wcześniej wykazywała zainteresowanie polską sceną polityczną, krytykując prawicowe media i środowiska konserwatywne.
Czy obawy o uczciwość wyborów w Polsce są uzasadnione? A może to kolejna próba wpływania na demokratyczny proces? Do tej pory Unia nie była równie zainteresowana wyborami w innych krajach, gdzie dochodziło do kontrowersyjnych praktyk. Przykładem mogą być Niemcy, gdzie przed głosowaniem dochodziło do otwartych prób dyskredytowania prawicy.
Musk na celowniku Brukseli
Unia Europejska nie poprzestaje na ingerencji w politykę krajów członkowskich – teraz bierze się także za media społecznościowe. Komisja Europejska prowadzi dochodzenie w sprawie platformy X, którą zarządza Elon Musk. Powód? Bruksela twierdzi, że Musk „poluzował” zasady moderacji treści, co zdaniem urzędników może prowadzić do rozprzestrzeniania dezinformacji.
Oficjalnie Unia nie przyznaje, że celem jest sam Musk, ale trudno nie zauważyć, że działania wymierzone są właśnie w niego. KE może nałożyć na X gigantyczną grzywnę, co mogłoby osłabić tę platformę w Europie. Przypomnijmy, że X to obecnie jedno z niewielu miejsc, gdzie prawica ma realną szansę na dotarcie do szerokiej publiczności bez cenzury.

Czytaj więcej: Wybory prezydenckie 2025: zarejestrowane komitety wyborcze
Kto decyduje, co jest dezinformacją?
Unia Europejska chce, by to platformy internetowe same cenzurowały treści. W praktyce oznacza to, że wielkie korporacje technologiczne, często powiązane z liberalnymi środowiskami, będą decydować, które opinie mogą być publikowane, a które należy usunąć. Takie podejście może prowadzić do całkowitego wykluczenia głosów konserwatywnych z debaty publicznej.
Podobne rozwiązania obowiązują już w Niemczech, gdzie treści uznane za „szkodliwe” są błyskawicznie usuwane. Pytanie, kto ocenia, co jest szkodliwe? W Polsce, w kontekście nadchodzących wyborów, może się okazać, że unijne standardy „walki z dezinformacją” oznaczają po prostu cenzurę niewygodnych opinii.
Zobacz też: Elon Musk wspiera AfD. Niespodziewane wystąpienie w Halle
DW.com/mn






