USA uderzą w Kreml. To ma złamać Putina (FOTO: canva/White House/FB)

USA uderzą finansowo w Kreml. To ma złamać Putina

Waszyngton przygotowuje nowy zestaw brutalnych sankcji, który może zmieść fundamenty rosyjskiej gospodarki. Plan zakłada objęcie państw kupujących rosyjską ropę, gaz lub uran cłami nawet do 500 proc. i odcięcie ich od zachodnich rynków. Do gry wchodzi Donald Trump, który ma otrzymać do dyspozycji potężne narzędzie nacisku na sojuszników Putina. To może być koniec petrorubla i początek końca finansowego imperium Kremla.

Trzy szybkie fakty:
• USA chcą uderzyć w kraje handlujące z Rosją – nie tylko w samą Rosję.
• Rosyjski przemysł paliwowy ma stracić dostęp do strategicznych rynków.
• Trump dostanie sankcyjne uprawnienia, jakich wcześniej nie miał żaden prezydent USA.


Amerykańska broń gospodarcza: nokaut dla klientów Putina

Zamiast kolejnych deklaracji, USA przygotowują realny cios w finansowe zaplecze rosyjskiej wojny. Nowy projekt ustawy ma wyposażyć prezydenta w możliwość nałożenia drastycznych sankcji na kraje, które wciąż kupują rosyjską ropę i gaz. To nie tylko blokada Kremla, to nacisk na jego sponsorów. Wśród nich są Chiny, Indie, Brazylia – państwa, które czerpią korzyści z niskich cen rosyjskich surowców.

Zgodnie z planem, państwa trzecie korzystające z energii z Rosji mają zostać objęte cłami do 500 proc. Dodatkowo na liście działań znajdą się blokady wizowe, zamrażanie aktywów, a także uderzenia w sektor bankowy, telekomunikacyjny, transportowy i górniczy. Nie będzie żadnej taryfy ulgowej. Kto wspiera Moskwę – ten zostaje odcięty od Zachodu.

Trump wejdzie z sankcjami na twardo. USA pokazują siłę

Cały pakiet przygotowywany jest z myślą o objęciu władzy przez Donalda Trumpa. To on ma otrzymać możliwość aktywacji sankcji w razie dalszych działań Rosji przeciwko Ukrainie albo torpedowania ewentualnych rozmów pokojowych. I to właśnie ten pakiet ma być jego najcięższym orężem – nie dyplomatycznym, ale finansowym.

Poprzednie amerykańskie sankcje już zaczęły przynosić efekty. Rosja traci pola naftowe, partnerzy się wycofują, kolejne kontrakty są zrywane. Po utracie udziałów w irackim polu West Qurna 2 przez Łukoil, fala strat może rozlać się dalej. Amerykańska presja już przynosi efekty – a to dopiero początek.

Europa dokłada swoje, ale USA chce iść dalej

Unia Europejska ograniczyła import rosyjskiego gazu z 40 proc. do zaledwie 11 proc. Rosja już odczuwa konsekwencje utraty europejskiego rynku. Dochody z gazu i ropy, które jeszcze niedawno stanowiły jedną czwartą budżetu Kremla, topnieją. A teraz do gry wchodzą USA – z narzędziami zdolnymi nie tylko osłabić Rosję, ale zmusić jej klientów do odwrotu.

Celem jest odcięcie Moskwy od źródeł dochodu. Nawet jeśli nie uda się całkowicie powtórzyć scenariusza wenezuelskiego – czyli marginalizacji eksportu – to każde kolejne odcięcie partnera handlowego oznacza dla Rosji poważne konsekwencje budżetowe. Zwłaszcza w czasie wojny.

Kreml pod ścianą. Gospodarka na włosku

Rosja jest dziś w innej sytuacji niż Iran czy Wenezuela – ma bardziej odporną gospodarkę i tanie wydobycie. Ale jest też celem ataków wojennych, których inne reżimy nie doświadczyły. Przemysł paliwowy w Rosji może być trudniejszy do zniszczenia, ale konsekwentne sankcje, wysokie cła i utrata klientów mogą być śmiertelnym ciosem dla finansów Kremla.

To nie będzie szybka wojna gospodarcza. To będzie wyczerpywanie, wysuszanie źródeł dochodu, zamykanie kanałów, izolacja polityczna i finansowa. Takiego narzędzia jeszcze nie było – teraz USA chcą go użyć bez kompromisów.

Zobacz też: Sankcje uderzają w rubla – Rosja na finansowym zakręcie

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.