Choć Sopot co roku stara się uchodzić za wzór nadmorskiego kurortu, to i w sezonie 2025 nie udało się ukryć wstydliwej prawdy. Mimo bogatej oferty kąpielisk, dziesiątek ratowników i rozbudowanej infrastruktury – dramatycznie kuleje coś absolutnie podstawowego. Mowa o toaletach. Ich liczba i dostępność nie przystają do rangi miasta, które przyciąga dziesiątki tysięcy plażowiczów. To nie tylko niedopatrzenie. To kompromitacja – trzeba chodzić na siku z plaży tylko do knajpy.
Trzy szybkie fakty:
- Sopot posiada zaledwie dwa miejskie szalety przy wejściach na plażę
- Toalety sezonowe dostępne są wyłącznie w czynnych lokalach gastronomicznych
- Brakuje oznaczeń i informacji o lokalizacji najbliższych toalet publicznych
Plażowe złudzenie komfortu kończy się przed drzwiami do WC
Kurort szczyci się siedmioma strzeżonymi kąpieliskami i setkami metrów plaży z infrastrukturą na poziomie europejskim. Sopot wyposażył ratowników w nowoczesny sprzęt – od łodzi i skuterów po drony i quady. Zainstalowano nowe tablice, ułatwiono dostęp osobom z niepełnosprawnościami, zadbano o dzieci i systemy identyfikacji.
Wydaje się, że zadbano o wszystko. Do momentu, gdy człowiek musi skorzystać z toalety. Wtedy iluzja znika.
Sopot, mimo tłumów turystów, oferuje wyłącznie jeden pawilon sanitarny z „komfortką” przy wejściu nr 23 i jeden szalet miejski przy ul. Emilii Plater -200 metrów od plaży. To koniec listy. Pozostałe „toalety” to prywatne zaplecza punktów gastronomicznych, czynnych tylko sezonowo i tylko wtedy, gdy właściciel zdecyduje je udostępnić.
Czytaj więcej: Sopot podnosi opłaty za parkowanie. Nawet 100 zł dziennie
Pojemniki na śmieci są, ale toalet już nie – na siku z plaży do knajpy
Władze miasta apelują, by plażowicze sprzątali po sobie, używali pojemników do segregacji i dbali o środowisko. Sopot zatrudnia specjalne firmy do przesiewania piasku i zbierania odpadów. W ciągu dnia śmieciarki kursują regularnie. Wszystko to wygląda świetnie w folderach promocyjnych.
Ale zapomniano o tym, że wśród śmieci najczęściej lądują papierowe chusteczki i plastikowe butelki z… nietypową zawartością. Gdy turyści nie mają gdzie się załatwić, środowisko cierpi naprawdę.
Nie ma wystarczającej liczby toalet. Nie ma oznaczeń, które kierowałyby do istniejących. Nie ma też pomysłu na tymczasowe rozwiązania – kontenery, kabiny, punktowe WC.

Dzieci, osoby starsze i niepełnosprawni zostawieni bez wyjścia
Miasto chwali się kładkami, matami, wózkami-amfibiami i opaskami dla dzieci. Ułatwia poruszanie się po plaży osobom z niepełnosprawnościami. Ale ta sama grupa musi liczyć na łaskę sezonowego baru, by móc skorzystać z WC.
Przy całej linii brzegowej brakuje czegoś tak elementarnego, jak punkty sanitarne. Brakuje informacji, map, oznaczeń. Problem narasta w godzinach szczytu, gdy tysiące osób przebywają na plaży i po prostu nie mają gdzie pójść.
Sopot to miejsce, które chce aspirować do rangi nadbałtyckiego kurortu premium. Ale póki nie rozwiąże kwestii toalet, te ambicje brzmią jak żart. To, co dla mieszkańców może być niedogodnością, dla turystów jest kompromitującym doświadczeniem. To nie kwestia luksusu, a podstawowej infrastruktury miejskiej.
Zobacz też: Gdański Ośrodek Sportu obiecuje czystszą plażę w Brzeźnie
mn






