Miasto stołeczne Warszawa skierowało do sądu pozew o eksmisję trzyosobowej rodziny, w tym sześcioletniego chłopca. Wszystko przez to, że łączny dochód przekroczył o 270 zł próg uprawniający do zawarcia umowy najmu lokalu komunalnego. W mieszkaniu rodzina mieszka legalnie od lat, opiekując się wcześniej schorowaną seniorką. Mimo opłacania tzw. czynszu karnego, stołeczni urzędnicy nie zaproponowali ani zamiany lokalu, ani innych warunków.
Trzy szybkie fakty:
- Pozew złożony przez miasto obejmuje także sześciolatka.
- Rodzina mieszka w lokalu od ponad 20 lat.
- Próg dochodowy został przekroczony o 270 zł miesięcznie.
Pozew obejmujący dziecko
Na ul. Zakroczymskiej w samym sercu Warszawy mieszka rodzina – pan Artur, jego żona i ich sześcioletni synek. Mieszkanie zajmują od lat. Jeszcze za życia babci pana Artura, to właśnie on pełnił funkcję jej opiekuna prawnego. Po jej śmierci rodzina pozostała w lokalu i złożyła wniosek o przejęcie najmu. Odpowiedź ze strony miasta była odmowna.
Uzasadnienie? Przekroczenie limitu dochodowego o nieco ponad 270 zł miesięcznie. To mniej niż jedna minimalna dniówka. Mimo regularnego opłacania tzw. czynszu karnego, Zarząd Gospodarowania Nieruchomościami w dzielnicy Śródmieście nie zaproponował żadnego kompromisu. Zamiast tego, w lipcu do rodziny trafił pozew sądowy o wydanie lokalu.
W pozwie podpisanym przez miejskich urzędników pozwanym uczyniono nie tylko rodziców, ale i ich sześcioletniego syna. Rodzice nie kryją szoku i rozgoryczenia. Nie wyobrażają sobie eksmisji z małym dzieckiem.
Pracują, ale nie mogą kupić
Rodzina żyje skromnie, ale uczciwie. Pan Artur i jego żona są aktywni zawodowo. Dziecko uczęszcza do przedszkola. – To jest nasz dom. Syn ma tutaj kolegów i koleżanki. Nie jesteśmy w stanie wziąć kredytu, bo zarabiamy zbyt mało. Ale miasto twierdzi, że na lokal komunalny zarabiamy za dużo – relacjonuje pan Artur.
Obecnie ceny mieszkań w Warszawie osiągają rekordowe poziomy. Kupno własnego lokum bez wsparcia rodziny lub kredytu hipotecznego stało się poza zasięgiem dla tysięcy uczciwie pracujących warszawiaków. W tym dla tej jednej, konkretnej rodziny.
Zabrakło jednak nie tylko zrozumienia, ale też czystej pragmatyki – lokalu o powierzchni 35 metrów kwadratowych nie zaproponowano nawet do zamiany na mniejszy metraż.
Czytaj więcej: Mieszkańcy ul. Ubocze 24 błagają władze Gdańska o pomoc w walce z robactwem
Sprawa w kampanii i odpowiedzi polityków
Skandaliczne działania urzędników nie umknęły uwadze opinii publicznej. Podczas jednej z debat prezydenckich w TVP w likwidacji, temat wywołał ostrą wymianę zdań między Karolem Nawrockim a Rafałem Trzaskowskim.
– Czy w pana emocji społecznej mieści się składanie pozwu eksmisyjnego wobec sześciolatka? – pytał Nawrocki. Trzaskowski tłumaczył, że o eksmisji decyduje sąd, nie miasto. Jednak to właśnie miasto skierowało sprawę do sądu.
Na portalu społecznościowym głos zabrał także działacz społeczny Jan Śpiewak. „Eksmitowanie dziecka, które przekroczyło próg o 270 zł, to absurd, niegodziwość i niesprawiedliwość” – napisał. Sprawa, jego zdaniem, powinna natychmiast zostać wstrzymana.
Zobacz też: Dulkiewicz i Grzelak zaskoczeni przez aktywistów ws. pustostanów
mn






