Cztery kobiety przybywają do Zamku Książ jak do prywatnej rezydencji. To wojewody, w tym z Pomorza Beata Rutkiewicz. Czeka już sala, światła, mikrofony, a potem – kolacja, nocleg i miękkie poduszki. Wszystko przygotowane. Dla nich. Dla kobiet władzy. Dla „księżniczek państwowego dworu”. Problem w tym, że za luksus tej jednej nocy nie zapłaciły one, ani ich urzędy. Zapłaciła spółka miejska z Wałbrzycha. I zrobiła to w ciszy. Bo przecież… to tylko „do 100 zł”.
3 szybkie fakty:
– Spółka komunalna Zamek Książ z Wałbrzycha pokryła koszt noclegu dla czterech wojewodów. Bez przetargu, bez umowy, bez faktury publicznej.
– Każda z pań wojewód spała za „nie więcej niż 100 zł”, choć zwykły turysta musi zapłacić w tym samym miejscu około 500 zł.
– Jedna z wojewód – Anna Żabska – jeszcze rok wcześniej była prezeską tej samej spółki. Dziś, jako wojewoda, gości w jej murach.
Władza śpi, lud płaci
20 października 2025 r., Zamek Książ, Wałbrzych. Miejsce, które zna każdy przewodnik. Luksusowe komnaty, pałacowe wnętrza, noclegi w hotelu Książ, gdzie ceny dochodzą do 1000 zł. Tego dnia w zamku odbywa się wydarzenie „Wojewoda jest kobietą” – z cyklu „Zamek Kobiet”. Temat brzmi poważnie: kobiece przywództwo, zarządzanie kryzysowe, decyzje pod presją. Ale forma? Salonowa.
Na spotkanie przybywają cztery wojewody: Beata Rutkiewicz (Pomorskie), Monika Jurek (Opolskie), Teresa Kubas-Hul (Podkarpackie) i Dorota Ryl (Łódzkie). Wszystko odbywa się z rozmachem. Oficjalne panele, eleganckie światło, wysokie fotele. I… noclegi. Ale nie w zwykłym hotelu. W samym zamku. I nie na własny koszt.
Czytaj więcej: Rzecznik wojewody w Radzie Miasta Gdańska. Konflikt interesów?
Według informacji przekazanych naszej redakcji, koszt noclegu każdej wojewody pokryła spółka Zamek Książ – należąca do miasta Wałbrzych. Ale to nie wszystko. Każdy nocleg kosztował „nie więcej niż 100 zł brutto”. Brzmi jak promocja z katalogu. Tylko że nikt nie wie, jak powstała ta cena. Zwykły turysta w tym czasie płaci nawet 500 zł za podobne warunki. Rachunek? Nieudostępniony. Faktura? Niepokazana. Kto podjął decyzję? Prezeska. Sama.
Oto lista wojewodów uczestniczących w wydarzeniu „Wojewoda jest kobietą” w Zamek Książ z podaniem ich województw:
- Anna Żabska — wojewoda dolnośląski.
- Beata Rutkiewicz — wojewoda pomorska.
- Monika Jurek — wojewoda opolska.
- Dorota Ryl — wojewoda łódzki.
- Teresa Kubas‑Hul — wojewoda podkarpacka.
Zamek jak dwór. A goście jak szlachta
Dla spółki Zamek Książ to była „działalność promocyjna w ramach misji społecznej”. Tak przynajmniej napisała jej prezeska Dorota Karolewska. To ona, bez uchwały zarządu, bez porozumienia z miastem, podjęła decyzję, że cztery panie wojewody będą spały za symboliczną opłatą – z konta spółki miejskiej. Nie było potrzeby tłumaczyć tego mieszkańcom. Bo przecież to „tylko” cztery pokoje. Tylko jedna noc. Tylko kobiety.
Ale czy naprawdę chodzi o kwotę?
Zamek Książ to spółka gminna. Działa na majątku publicznym. Zyski generuje z biletów, dzierżaw, dotacji i środków miasta. Każda złotówka wydana przez spółkę powinna mieć cel publiczny, jasno określony w statucie. Tymczasem noclegi wojewodów to gest czysto reprezentacyjny. Taki, którego zwykły mieszkaniec nigdy by nie otrzymał.

Zamek władzy. Prezeska wojewodą, wojewoda gościem
Najbardziej symboliczna w tym wszystkim jest postać Anny Żabskiej – wojewody dolnośląskiej. To ona przez lata była prezeską tej samej spółki Zamek Książ. To za jej kadencji powstał cykl „Zamek Kobiet”. W listopadzie 2024 r. została wojewodą. Rok później – jej koleżanki z rządu przyjeżdżają do zamku, który zna jak własną kieszeń. A obecna prezeska funduje im noclegi.
Czy to przypadek? Może. Ale to dokładnie ten układ, który najbardziej wkurza ludzi. Bo wygląda jak krąg. Jak zamknięty salon. Jak miejsce, gdzie dostęp mają tylko „swoi”.
Rabaty dla VIP-ów, pełna stawka dla reszty
Wszystko dzieje się w miejscu, które żyje z turystyki. W Hotelu Książ zwykły gość płaci 400–700 zł za noc. Nie ma „zniżki, bo jestem urzędnikiem”. Nie ma „specjalnego traktowania”. Ale dla wojewodów – jest.
Cztery kobiety władzy śpią w zamku jak księżniczki. I płacą za to mniej niż nocleg w trzygwiazdkowym hostelu. Różnicę pokrywa spółka. A spółkę utrzymuje miasto. A miasto to mieszkańcy.
Dla nich nie ma rabatów. Dla nich nie ma zaproszeń. Dla nich – nocleg kosztuje tyle, ile mówi cennik.

Świadczenie nieodpłatne, ale nie bez znaczenia
Prawo mówi jasno: każdy urzędnik, który otrzymuje świadczenie nieodpłatne, musi to zgłosić. Czy wojewody złożyły oświadczenia? Czy MSWiA o tym wie? Czy był dokument pokazujący, że to nie jest „korzyść osobista”? Tego nie wiemy.
Wiemy, że cena została ustalona uznaniowo. Wiemy, że nie było żadnego przetargu. Wiemy, że nie pokazano faktury. Wiemy, że prezeska sama zdecydowała, że nocleg dla wojewodów to „działanie promocyjne”.
A pytanie, które zostaje, brzmi:
Dla kogo był ten rabat? Dla urzędników? Dla kobiet? Dla koleżanek? A może dla tych, którzy kiedyś zarządzali tą samą instytucją?
Zobacz też: Kim jest nowy wojewoda pomorski Beata Rutkiewicz?
Temat nie kończy się na noclegach. To pytanie o standardy. Czy spółka miejska może rozdawać zaproszenia VIP bez wiedzy właściciela? Czy prezes zarządza jak prywatną firmą? Czy gościnność wobec władzy rządowej to obowiązek gminy?
Nie chodzi o 99 zł. Chodzi o to, co za te 99 zł się dzieje.

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






