W niedzielę proliferzy zapraszają przeciwników aborcji znów przed szpital na gdańskiej Zaspie. Spór wszedł jednak w nową fazę. Jest odpowiedź prezydent Gdańska na interpelację radnej PiS Barbary Imianowskiej. Są też twarde dane z NFZ- ile fundusz płaci za terminację ciąży. Są konkretne kwoty. To już nie tylko okrzyki pod oknami szpitala. To dokumenty, liczby i odpowiedzialność urzędników.
Odpowiedź ratusza. „Działamy zgodnie z prawem”
Prezydent Aleksandra Dulkiewicz, rękami swojego zastępcy Piotra Borawskiego, odpowiedziała na interpelację dotyczącą wydarzeń z 15 lutego przed szpitalem św. Wojciecha.
W piśmie czytamy:
W przypadku zgłoszeń obejmujących tożsame miejsce i zbliżony czas organizacji zgromadzeń, zastosowanie miały przepisy art. 12 ustawy Prawo o zgromadzeniach. Organ każdorazowo dokonuje analizy możliwości jednoczesnego przeprowadzenia zgromadzeń z uwzględnieniem konieczności zapewnienia bezpieczeństwa uczestników, osób postronnych oraz funkcjonowania infrastruktury publicznej, w tym podmiotów leczniczych.
Ratusz przekonuje, że bezpieczeństwo było analizowane. I że decyzje podejmowano wyłącznie w oparciu o przepisy.
Jednocześnie w tym samym piśmie pada zapewnienie:
Organ gminy nie dokonuje oceny treści ani charakteru ideowego zgromadzeń, lecz działa w oparciu o zasadę równego traktowania wszystkich organizatorów.
Problem w tym, że relacje uczestników Publicznego Różańca pokazują coś innego. To wobec nich kierowano groźby rozwiązania zgromadzenia. To im sugerowano ściszenie nagłośnienia. Kontrmanifestacja takich nacisków nie doświadczała.
Czy to naprawdę wygląda na równe standardy?
Doceniasz naszą robotę? Postaw nam kawę
Dzięki Twojemu wsparciu możemy publikować bez nacisków.
10 metrów między stronami
Z odpowiedzi wynika, że urząd dopuścił do sytuacji, w której antagonistyczne zgromadzenia odbywały się w bardzo bliskiej odległości. W praktyce było to około 10–15 metrów.
Jeśli bezpieczeństwo było zapewnione, to dlaczego próbowano rozwiązać zgromadzenie prolife, powołując się na zagrożenie? A jednocześnie nie podejmowano analogicznych działań wobec drugiej strony?
W piśmie pojawia się też argument, że jedno ze zgromadzeń wezwano do zmiany miejsca, ponieważ wskazany teren jest zarządzany przez Podmiot Leczniczy Copernicus. Tyle że ustawa Prawo o zgromadzeniach jasno stanowi, iż zgromadzenia mogą odbywać się w miejscach ogólnodostępnych. Sam fakt zarządzania terenem przez określony podmiot nie zamyka go dla obywateli.
Od miesięcy to właśnie obrońcy życia są wzywani do zmiany miejsca modlitwy. I od miesięcy odpowiadają, że nie ma ku temu podstawy prawnej.
„Debata publiczna” czy zakłócanie modlitwy?
Szczególne kontrowersje budzi fragment odpowiedzi dotyczący zakłócania modlitwy.
Ratusz stwierdza:
Chodnik przed wejściem do szpitala nie jest miejscem kultu religijnego, a organizator zgłaszając zgromadzenie, które odbywa się w formie modlitwy (różaniec) w trybie ustawy – Prawo o zgromadzeniach, może spodziewać się możliwego jego zakłócania (…) jak również inne zgromadzenie o odmiennych poglądach.
Z tego wynika jedno. Miasto z góry zakłada, że wulgarne wrzaski w czasie modlitwy są elementem debaty publicznej.
To bardzo daleko idąca interpretacja.
Co więcej, z odpowiedzi wynika, że miejscy obserwatorzy nie sporządzili notatek służbowych z przebiegu zgromadzenia. A jednak w piśmie pojawiają się opisy rzekomych reakcji uczestników i ich dostosowania się do poleceń urzędników.
Brak dokumentacji. Są za to jednostronne relacje.

Nagłośnienie i groźba rozwiązania zgromadzenia
Ratusz tłumaczy, że użycie nagłośnienia było „analizowane w kontekście lokalizacji zgromadzeń w bezpośrednim sąsiedztwie podmiotu leczniczego”.
Nie wskazano jednak żadnego przepisu, który określa dopuszczalny poziom dźwięku dla legalnie zgłoszonego zgromadzenia. Organizatorzy twierdzą, że grożono im rozwiązaniem zgromadzenia, jeśli nie dostosują się do „zaleceń”. Jednocześnie druga strona mogła korzystać z megafonów bez podobnej presji.
W teorii równość. W praktyce różne podejście.
Czytaj więcej: Lewica chce zakazu modlitwy pod szpitalem na Zaspie. Co zrobi Dulkiewicz?
Ujawniamy liczby z NFZ. 41 procedur i 148 tys. zł z terminację ciąży
Do redakcji trafiła także odpowiedź Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ.
Rzecznik prasowy Monika Kierat informuje, że „podmioty medyczne posiadające umowę z NFZ w zakresie położnictwa i ginekologii są zobowiązane do udzielania świadczeń gwarantowanych, do których należy również terminacja ciąży w przypadkach określonych w ustawie”.
Dalej czytamy:
W ubiegłym roku do Pomorskiego OW NFZ sprawozdano 41 takich procedur.
Chodzi o świadczenia rozliczane jako IGP: M17 Indukcja poronienia. NFZ podaje również konkretne kwoty:
Wartość rozliczonych świadczeń przez Pomorski OW NFZ za 2025 rok wynosi ponad 148 000 zł, a średni koszt jednego świadczenia to ponad 3 600 zł.
To już nie są hasła z transparentów. To twarde dane.
Rzecznik dodaje, że decyzję o istnieniu wskazań do zabiegu podejmuje lekarz specjalista, na podstawie aktualnej wiedzy medycznej i stanu zdrowia pacjentki. Szczegółowe przesłanki znajdują się w dokumentacji medycznej. Jednocześnie NFZ informuje, że w 2025 roku Departament Kontroli NFZ nie podejmował czynności kontrolnych w zakresie świadczeń dotyczących indukcji poronień w pomorskich placówkach.
Zero kontroli. 41 procedur. Ponad 148 tys. zł z publicznych pieniędzy.
Spór nie znika
Z jednej strony modlitwa i różaniec. Z drugiej hasła o prawie do wyboru. Nad tym wszystkim ratusz, który przekonuje, że działa neutralnie. Ale gdy czyta się odpowiedź na interpelację, trudno nie odnieść wrażenia, że napięcie pod szpitalem to tylko wierzchołek góry lodowej.
Bo pytanie nie dotyczy już tylko jednego protestu. Dotyczy tego, czy w Gdańsku wszystkie środowiska są traktowane tak samo. I czy prawo o zgromadzeniach stosuje się literalnie, czy wybiórczo.
Najbliższy Publiczny Różaniec pod szpitalem na Zaspie zapowiedziano na 15 marca o godz. 12.00. Spór trwa. Dokumenty już są. Liczby też.
Zobacz też: Szpital w Gdańsku ujawnia dane o aborcjach za 2025 rok

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

